Zabawne jest to, że jeszcze do niedawna kompletnie nie widziałem siebie w jakimkolwiek zawodzie i wszelkie wysiłki odkrycia co mógłbym robić dawały odpowiedź, że ewentualnie coś w ramach rozwoju duchowego mógłbym porobić, a teraz mam perspektywy na trzy zupełnie różne kierunki i czuje że mógłbym odkrywać jeszcze więcej.
Na dodatek coraz mniej interesuje wybór czysto rozwojowego zawodu, co się jakoś dziwnie zbiegło z puszczaniem presji na rd, opieraniem samooceny na swoich duchowych dokonaniach, itp. sprawach

Jakoś mnie w tematach rozwojowych nie interesuje nic ponad to, co mi samemu jest potrzebne - nie mam ochoty na poznawanie różnistych metod, sposobów wyjścia z problemów, które mnie nigdy nie dotyczyły, itd. Przestało mnie też jakoś szczególnie interesować, że ludzie mają problemy, że są w beznadziejnym położeniu i nie wiedzą jak z tego wyjść. Kiedyś byłem bardzo zainteresowany pomaganiem tym, którzy deklarowali chęć uzdrowienia, a w rzeczywistości mieli ważniejsze cele. Teraz mam to gdzieś i nie czuję żadnego współczucia, potrzeby zlitowania się, a tym bardziej potrzeby poświęcenia się. Wolę się dzielić swoją wiedzą czy intuicją tam gdzie rzeczywiście będzie to sensownie wykorzystane. Gdyby jednak miał mieć samych takich klientów to bym nawet na chleb nie zarobił, szczególnie że takie osoby z reguły dość szybko usamodzielniają się i stosunkowo niewiele pomocy potrzebują. Oczywiście wiem, że można mieć klientów z różnymi intencjami i zdrowy terapeuta po prostu robi swoje i nie przejmuje się wynikami klienta, ale czuje że taka praca niezbyt mnie satysfakcjonowała.
Dużo bardziej mnie ciekawią budynki, nowe inwestycje w moim regionie i ogólnie tematyka nieruchomości. I to jest pierwszy kierunek w którym zamierzam iść. Druga rzecz ma związek z turystyką i moją chęcią podróżowania po świecie na nieco większą skalę niż zwykłe wakacje. Mam dziwne wrażenie, że z czasem pojawią się też inne rzeczy, a ja się będę przerzucał na zupełnie odmienne zawody. Z moją karmą to ja już mam dość szukania bezpiecznej stabilizacji i siedzenia całe życie w miejscu - chciałbym się w praktyce nauczyć prosperującej świadomości, poczuć bezpiecznie i swobodnie w całkowicie nowych sytuacjach, poczuć że mogę robić naprawdę wiele różnych rzeczy, że Bóg ma dla mnie od groma możliwości. Zbyt długo się ograniczałem ze wszystkim

A jakieś rozwojowe możliwości zarobku to pewnie będę traktował jako dodatki albo oleje całkowicie. Pozwolę wypalić się karmę nauczyciela duchowego poprzez pozwolenie innym istotom rozwijać się po swojemu, a samemu skupiając się na moich marzeniach, potrzebach i zachciankach. Dla wygody pominę etap wieloletniego nauczania

Ah, jak się cieszę że tak mi się zmieniły poglądy - były UBA nienawidzący tego świata, leje równo na rozwój innych istot i postanawia się skupić na spełnianiu swoich materialnych pragnień - dla mnie to duży sukces

Gdy już będę na jednej z super wycieczek zagranicznych z moją ukochaną, to z uśmiechem wspomnę słowa znane z zen "a trawa sama rośnie".
Tak, myślę że światu nic nie będzie, jeżeli zajmę się w pełni sobą
