Ja w sumie nie jestem pewien jak to jest z moją prosperującą świadomością, bo jest trochę tak i trochę tak.
Po pół roku swojej pierwszej pracy mam zarobki w wysokości 1600-1800 na rękę na umowie o pracę, a zaczynałem od 1350 na jakiejś stażowej smieciówce. Więc ogólnie pieniądze nie są szałowe jak na pracę, którą wykonuje (organizacja pracy całego działu, szkolenie i nadzorowanie pracy 4 pracowników zdalnych, itd - dość odpowiedzialne i samodzielne stanowisko). Szef co prawda obiecywał w grudniu że w najbliższych miesiącach będzie dużo więcej, że na razie muszę być cierpliwy, bo ten tworzony od zera dział wciąż jest organizowany i jeszcze potrwa nim zostanie wcielone wszystko co miało być i pojawią się konkretne zyski. Mam niby dostawać całkiem spore prowizje od wyników, ale nie mam pojęcia jak wysokie będą więc zobaczymy

Z drugiej strony nie jest to chyba najgorzej jak na sam początek życia zawodowego i pierwszą poważną pracę. Studia skończyłem te pół roku temu, a w ich trakcie zamiast pracować czy robić jakieś staże to się opieprzałem, więc biorąc ten fakt pod uwagę to jest całkiem nieźle. No i praca jest taka, że nie tylko nie muszę robić żadnych nadgodzin czy innych takich, ale również sama praca jest bardzo lekka. Czasami pracuje cały dzień, bo dużo się dzieje i muszę ogarniać 6 osób na raz wraz z różnymi problemami i kwestiami organizacyjnymi, ale jak tak lubię. Czasami bywa tak, że przez cały dzień przepracuje realnie godzinę, a resztę czasu siedzę na necie czy czytam sobie książkę zerkając tylko czy wszystko jest ok i rozdając co jakiś czas kolejne zadania.
Pod pewnymi względami jest więc dość fajne, ale z drugiej strony wciąż mnie nie stać na sensowną kawalerkę, a wynajmowany pokój pozostawia trochę do życzenia (hałas, mróz, wysiadający prąd, mało fajni współlokatorzy). No, ale jakiś tam lepszy pokój się pewnie znajdzie, właśnie jesteśmy z dziewczyną w trakcie szukania.
Na przyjemności mogę sobie pozwolić różne, nie oszczędzam jakoś bardzo na jedzeniu, kupuję sobie różne gadżety na które mam ochotę bez wielkiego ciułania, ale to wszystko do tej pory kosztem oszczędzania na warunkach mieszkaniowych. Pora chyba jednak zmienić priorytety, ale jak się okaże że system prowizyjny będzie spoko, to wtedy pewnie będą pieniądze na jedno i drugie.
Na razie wszystko się tak zmienia, że chyba jest ok, a przynajmniej wszystko dąży we właściwą stronę. Ufam że będzie coraz lepiej i cieszę się z tego co mam
