Autor Wątek: Prosperująca świadomośc, świadomość bogactwa, kreacja mentalna.  (Przeczytany 309341 razy)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-01-25, 21:07:35 »
https://www.youtube.com/watch?v=jQuPTMEjnSQ

uważam, że ta osoba ma niesamowitą kreację, bez wykształcenia i z kiepskim startem w życiu osiągnęłą sukces, bo zawsze robiła co chciała, mówiła co chciała i była sobą. Dla mnie na tym polega prawdziwy sukces i prosperity.

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-01-25, 13:49:56 »
najgorzej oceniam jako bezsens pracę polegającą na wklepywaniu danych w pliki excelowskie.
Wiele lat temu pracowałam w firmie, gdzie tego wymagano, w tajemnicy zatrudniłam stażystkę, która to robiła za mnie.
Z tego co wiem, oczywiście szef zagraniczny, tylko sobie zrobił sortowanie i wyciągnął 1 liczbę i na tej podstawie pieprzył 3 po 3 o strategii

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-01-25, 12:42:13 »
Edyta,
no chyba nie do końca tak jest jak piszesz, po prostu będąc na bezrobociu, wydawałaś pieniądze wcześniej zarobione. Jakby nie było tego okresu korporacyjnego, który wcześniej dał Ci jakieś pieniądze, to pewnie wbijałabyś z głodu zęby w ścianę ;)

hehe no tak , miałam trochę bo nie było czasu ich wydać a potem jak sie skończyły dostałam inną prace w której zarabiałam nawet więcej ale bardzo nie lubiłam ludzi z tej nowej pracy.
W pracy najbardziej mi żal czasu że trzeba tyle godzin z dnia tracić a można by w tym czasie robić inne przyjemniejsze rzeczy a juz najgorzej jak jest ładna pogoda i serce się wyrywa aby iść do parku a tu trzeba siedzieć nad jakimiś bzdetami w większości nikomu nie potrzebnymi. W korporacji obliczyłam że 80% mojej pracy było nikomu nie potrzebne np. przetwarzałam dane dla kogoś z zarządu po czym on nawet na to nie zerknął i  tak zatrudnił swoją kuzynkę. Totalne bzdety.

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-01-25, 12:23:53 »
Clint
ja myślę, że ty sobie bardzo dobrze radzisz w życiu.

Daniel

  • Gość
[#]   « 2014-01-25, 11:21:45 »
Edyta,
no chyba nie do końca tak jest jak piszesz, po prostu będąc na bezrobociu, wydawałaś pieniądze wcześniej zarobione. Jakby nie było tego okresu korporacyjnego, który wcześniej dał Ci jakieś pieniądze, to pewnie wbijałabyś z głodu zęby w ścianę ;)

Witek,
nie jestem do końca przekonany, w jaki sposób życie za 500 pln może wyglądać tak samo, jak życie za 2500 pln? Matematycznie chyba tylko wtedy, kiedy dotknęłaby Cię 500% inflacja ;) Myślę raczej, że po prostu nie do końca zauważasz i doceniasz możliwości, jakie dały Ci większe pieniądze, jakbyś teraz przykręcił sobie kurek do 500 pln na miesiąc, przez dajmy na to, kwartał, to pewnie byś zauważył wyraźną różnicę ;)

Dla mnie istnieje oczywiście taki poziom zarobków, którego przekroczenie nie powoduje zauważalnych zmian w jakości życia, jednakże w moim przekonaniu, są to znacznie wyższe kwoty, niż te, o których tutaj rozmawiamy.


Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-01-25, 08:20:54 »
24 lata :P Oj tam, wiem że będę wciąż polepszał swoje warunki mieszkaniowe. Zacząłem dość skromnie bo budżet był słaby, a partnerka przenosiła się z Torunia do Poznania ze mną, więc trzeba było liczyć się z tym że to może potrwać nim znajdzie prace. Na wsparcie rodziny nie było co liczyć, więc trzeba było wynająć coś tak, żeby móc przetrwać w dwójkę za te moje 1350 zł, jakie wtedy miałem. Teraz finansowo stoimy znacznie lepiej, przez jakiś czas nacieszyliśmy się też tym, że dzięki małym kosztom wynajmu możemy dość sporo miesięcznie odkładać sobie na przyjemności, a to też było fajne bo żadne z nas w ciągu swojego życia takich pieniędzy nie miało zbyt wiele. No i na początku mimo, że nie było to szczególnie przyjemne dosyć konkretne oszczędzanie nawet na jedzeniu - to jednak fajnie było mieć poczucie, że mogę od samego początku mojego samodzielnego życia być w stanie utrzymać nie tylko siebie, ale także partnerkę. To było miłe uczucie po tym, jak człowiek się bał, że sobie nie poradzi bez rodziców.

O zmienianiu warunków mieszkaniowych to już co nieco wiem - całe dzieciństwo spędziłem w biednej kamienicy w samym centrum Poznania, później było mieszkanie w bloku w mniejszym mieście graniczącym z Poznaniem, na całkiem przyjemnym osiedlu, a na koniec domek jednorodzinny jeszcze dalej za miastem, na totalnym zadupiu. Ostatnia opcja to coś od czego zamierzam trzymać się z daleka. Wiele osób o czymś takim marzy, a dla mnie to jest totalny bezsens. Jeśli już domek z ogródkiem to w cywilizowanym miejscu, a nie na osiedlu otoczonym z trzech stron polami rolniczymi. W miejscu, gdzie nawet do sklepu po bułki trzeba pojechać samochodem. Odśnieżaniem długaśnego podjazdu się już nacieszyłem, to mi starczy :D

Na razie cieszę się korzyściami mieszkania w dużym mieście, czego mi brakowało strasznie w ostatnich latach. Lokalizacyjnie bardzo fajnie mieszkam, bo mam 20 minut na pieszo do pracy, 5 minut do węzła przesiadkowego z którego dojadę w dowolną część miasta, 15 minut do większych sklepów, gdzie kupię całe potrzebne jedzenie (lidl, biedronka, real) i 10 minut do jeziora otoczonego lasami. Samo mieszkanie znajduję się w starej, przedwojennej willi a po drugiej stronie ulicy mam ogród botaniczny. Jest to wiec bardzo fajne połączenie korzyści miasta z korzyściami natury, bo mam jedno i drugie. Właśnie ze względu na lokalizacje aż żal opuszczać ten pokój, ale niestety on sam w sobie taki słaby jest. Może się znajdzie coś innego w okolicy :P

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-01-24, 20:57:50 »
nie wiem ile masz lat (25?), ale mogę cię zapewnić że warunki mieszkaniowe człowiek polepsza całe życie. 

Jak już będziesz mieć mieszkanie za pół miliona deweloperskie, z ochroną, nagle odkryjesz, że nowe budynki są szalenie akustyczne, na tarasie masz wentylacje z kuchni od biedniejszych lokatorów...

Jak już będziesz mieć super domek, nowiutki, ciepły, ogród, parking, to odkryjesz, że kurde musisz odśnieżać swój chodnik, wystawiać kubły na śmieci, a w piękną sobotę wszyscy smrodzą grilami lub wrzeszczą w nocy w ogródkach, gdy ciepło.

i później jak już się tak urobisz pomyślisz, ojej jak to fajnie mieć mały pokoik, nawet brudny między lokatorami.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-01-24, 16:46:21 »
Ja w sumie nie jestem pewien jak to jest z moją prosperującą świadomością, bo jest trochę tak i trochę tak.

Po pół roku swojej pierwszej pracy mam zarobki w wysokości 1600-1800 na rękę na umowie o pracę, a zaczynałem od 1350 na jakiejś stażowej smieciówce. Więc ogólnie pieniądze nie są szałowe jak na pracę, którą wykonuje (organizacja pracy całego działu, szkolenie i nadzorowanie pracy 4 pracowników zdalnych, itd - dość odpowiedzialne i samodzielne stanowisko). Szef co prawda obiecywał w grudniu że w najbliższych miesiącach będzie dużo więcej, że na razie muszę być cierpliwy, bo ten tworzony od zera dział wciąż jest organizowany i jeszcze potrwa nim zostanie wcielone wszystko co miało być i pojawią się konkretne zyski. Mam niby dostawać całkiem spore prowizje od wyników, ale nie mam pojęcia jak wysokie będą więc zobaczymy :P Z drugiej strony nie jest to chyba najgorzej jak na sam początek życia zawodowego i pierwszą poważną pracę. Studia skończyłem te pół roku temu, a w ich trakcie zamiast pracować czy robić jakieś staże to się opieprzałem, więc biorąc ten fakt pod uwagę to jest całkiem nieźle. No i praca jest taka, że nie tylko nie muszę robić żadnych nadgodzin czy innych takich, ale również sama praca jest bardzo lekka. Czasami pracuje cały dzień, bo dużo się dzieje i muszę ogarniać 6 osób na raz wraz z różnymi problemami i kwestiami organizacyjnymi, ale jak tak lubię. Czasami bywa tak, że przez cały dzień przepracuje realnie godzinę, a resztę czasu siedzę na necie czy czytam sobie książkę zerkając tylko czy wszystko jest ok i rozdając co jakiś czas kolejne zadania.

Pod pewnymi względami jest więc dość fajne, ale z drugiej strony wciąż mnie nie stać na sensowną kawalerkę, a wynajmowany pokój pozostawia trochę do życzenia (hałas, mróz, wysiadający prąd, mało fajni współlokatorzy). No, ale jakiś tam lepszy pokój się pewnie znajdzie, właśnie jesteśmy z dziewczyną w trakcie szukania.

Na przyjemności mogę sobie pozwolić różne, nie oszczędzam jakoś bardzo na jedzeniu, kupuję sobie różne gadżety na które mam ochotę bez wielkiego ciułania, ale to wszystko do tej pory kosztem oszczędzania na warunkach mieszkaniowych. Pora chyba jednak zmienić priorytety, ale jak się okaże że system prowizyjny będzie spoko, to wtedy pewnie będą pieniądze na jedno i drugie.

Na razie wszystko się tak zmienia, że chyba jest ok, a przynajmniej wszystko dąży we właściwą stronę. Ufam że będzie coraz lepiej i cieszę się z tego co mam :)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-01-23, 12:55:03 »
No właśnie chodzi o jakość życia:)

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-01-23, 12:01:52 »
hehe no tak :)
mój najbiedniejszy okres był wtedy gdy miałam najlepszą pracę, pracowałam w korporacji i z dojazdami zajmowało mi to cały dzień, jadłam w firmie i choć miałam pieniądze nawet nie było czasu ich wydawać bo w weekend byłam zbyt spragniona samotności aby znów pchać się do centrum handlowego wśród ludzi. Wszyscy mi zazdrościli takiej pracy a ja czułam się niewolnikiem. Gdy porównam mój standard życia z czasów korporacyjnych z okresem na bezrobociu wychodzi mi że ten drugi był nieporównywalnie bogatszy np. kupiłam sobie dużo fajnych ciuchów w lumpeksie, chodziłam na spacery, koncerty do kina, uprawiałam swoje hobby, a w czasach korporacyjnych nie kupiłam sobie żadnego ciucha, do kina nie miałam czasu chodzić i nie miałam siły na hobby ani koncerty.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-01-23, 11:44:55 »
Daniel
Ale moja zwykła przeciętna egzystencja nie zmieniła się gdy miałem 500 zł miesięcznie i gdy miałem tyle ile piszesz :) Wszystkiego było tyle samo, tylko różniły się wydatki na podstawowe potrzeby np. (czynsz itp.).  Żeby nie było - wszystko w Polsce, nie na zasadzie że za granicą miałem więcej kasy i więcej wydatków.

Laka
Większości nie zarobiłem a dostałem (2/3):) To co zarabiałem przychodziło z dużym trudem (za granicą do 12-14 godzin dziennie pracy).

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-01-23, 11:21:13 »
Daniel

racja, ja się zachłysnęłam w pierwszym momencie okrągłą sumką;) A to dlatego, bo dla mnie ogólnie
łatwiej jest mieć, dostać, niż samej dużo zarobić własną pracą. Ciekawe jest to, że nie mam takich oporów, by dostawać, ale by dostać za własną pracę? Tu ma jakieś ogromne. I nie chodzi o to, że
nie chcę pracować, bo ogólnie pracuję dużo, uważam, że za dużo. Jeszcze tego nie rozgryzłam, dlaczego tak jest. Przecież dostaje, drogie prezenty i lubię to.

Mnie też kręci ta marka, hahahaha;) Takie auto bym chciała, a wersja dla ubogich to mini cooper:P

Co mnie kręci? Chyba ksztalty, pewna sportowa elegancja i stylowość. Wszystko w jednym.
« Ostatnia zmiana: 2014-01-23, 11:24:53 wysłana przez Laka »

Daniel

  • Gość
[#]   « 2014-01-23, 06:32:14 »
Laka... bardzo duzo? No ja chcialem wlasnie Witkowi napisac, ze nie dziwie sie ze nic z tego nie ma, bo 65 tysia na dwa lata to raptem nieco ponad 2.5k na miesiac, co w gruncie rzeczy jest zwykla, przecietna egzystencja. Przynajmniej, IMHO ;)
Swoja droga, mi kiedys udalo sie sporzadzic liste rzeczy, ktore kupilem w ramach „polepszania standardu zycia”. Bardzo fajny pomysl, polecam.

Ola,
Zawsze zastanawia mnie co kobiety kreci w marce Jaguar? Nie jedna spotkalem, ktora nie ruszalo ani BMW, ani Merc, za to krecil mocno Jag ;) Zaczalem myslec, jakim cudem, i ze w sumie do 2007 i czasu wypuszczenia naprawde dobrego XF, Jaguary to byla raczej padaka, i tak sobie ta marke analizujac doszedlem do zaskakujacego wniosku, ze... znalem 3 wlascicieli Jaguarow, i wszyscy z nich to byli faceci z ogromna klasa, pieniedzmi, stylem, wartosciami, w wiekszosci zrealizowani, itd. – podobnie jak i Twoj kolega. Ciekawe, nieprawdaz? ;) Moze kobiety wlasnie to wyczuwaja intuicyjnie, hahaha ;)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-01-22, 22:44:37 »
A ja nie rozumiem, jak ludzie piszą, albo mi opowiadają takie rzeczy:) Jak ja bym chciała by do mnie takie sumy płynęły*_* Juz bym wiedziała co z tym zrobić;)
mam zupełnie odwrotne wzorce. Trudno mi sobie wyobrazić, że można tak dużo zarabiac, a nic, albo niewiele z tego mieć:)

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-01-21, 22:54:02 »
Tak sobie patrzę że w ciągu ostatnich 2 lat miałem przypływ (i wypływ potem) ok. 65 tys. a tak naprawdę nic się u mnie nie zmieniło pod względem finansowym. Cały czas to były cyfry i operowanie nimi a realnie nie poczułem żebym miał te pieniądze specjalnie dla siebie (i w praktyce znikały one tak szybko jak się pojawiały, bez zauważalnych dla mnie korzyści poza utrzymywaniem się). Ale spełniła się moja wizualizacja, bo wizualizowałem sobie że na koncie widnieją duże 5 cyfrowe sumy :) To żem się pobawił cyferkami :)))
To też daje pewną ciekawą perspektywę, bo niezależnie od ilości pieniędzy natrafiałem na te same problemy (których części nie rozwiązałem :\ ) czy na koncie było 5-10 tys. czy 500 zł. Ale to też wynika z długotrwałego zrzucania odpowiedzialności za swoje sprawy finansowe, czy związane z pracą, na innych. Tylko się teraz przekonam do zmiany ..