Indra,
masz rację z Bogiem, to już bardzo fajnie czuję, bo w sumie z Bogiem, że tak powiem to pikuś - Bóg zawsze wybacza, ba, on nawet nie ma co wybaczać, po prostu nigdy nie żywi urazy, nigdy też tego nie robił. Więc bez względu na przewinienia on zawsze jest otwarty na pojednanie i skory do przyjęcia nas, po prostu sobie trwa, gotowy w każdej chwili do przygarnięcia nas. Swoją drogą go nie rozumiem, bo ja bym dawno focha strzeliła na wszystkich
W relacji z Bogiem jest o tyle prościej, że ma się pewność, że on nie jest zły i nie będzie karał za odejście od niego - sam przecież tak to wszystko zaplanował i wyznaczył granice, w których możemy się poruszać (z gruntu jesteśmy dobrzy, ale możemy przejawiać negatywne cechy do pewnej granicy, którą jest nasza prawdziwa natura, której zmienić się nie da) więc jednoznacznie zgodził się tym samym na możliwość nienawidzenia go, jeśli mamy taką ochotę, po czym możliwość zmiany zdania i powrotu do niego, kiedy nam się odwidzi poprzednia wersja. I tak w kółko Macieju aż do znudzenia

Podobnie jest w relacji z samą sobą, czuję swoją prawdziwą naturę i działam z miłości do siebie więc sobie wybaczam wszystko co zrobiłam, przeciwstawienie się Bogu, swojej naturze, walkę i wszystko to, co powodowało moje cierpienie. Tylko dlatego, że mnie to boli, boli mnie nie bycie sobą prawdziwą, nie przejawianie boskiej siebie. I robię to z wolnej woli, która zawiera się w tym, co wymyślił Bóg - wybaczam sobie, bo kiedy tego nie robię, cierpię.
Inna sprawa jest z ludźmi (przynajmniej tak twierdzę w swoim obecnym zaślepieniu

). Ludzie mogą zdecydować czy mi wybaczyć, czy chcą odpuścić czy trzymać urazę do mnie i mnie np. nienawidzić. Niestety ich woli zmienić nie jestem w stanie i obawiam się kary od nich. Jeśli nawet ja postanowię wybaczyć sobie, że tak w poprzednich wcieleniach narozrabiałam, ściągając ludzi w dół, postanowię nawet zadośćuczynić i poprawić się, to niekoniecznie musi to ludziom wystarczyć. Mogą się domagać większego zadośćuczynienia...
ontoja,
no, puszczam właśnie to poczucie winy żeby móc na trzeźwo na to wszystko spojrzeć