Zastanawiałam się nad tym wszytkim jeszcze.
Pare dni temu odkryłam, że jeżeli sobie czegoś odmawiam, na coś nie pozwalam, tzn. że sama siebie odrzucam, nie akceptuję jakiejś części siebie.
Sporo udało mi się zrobić z akcpetacją, a jeszcze dużo pracy przede mną. Udaje mi się być zadowoloną z tego co robię, dostrzegać jak dużo umiem, wiem i jak wiele rzeczy dobrze mi wychodzi. I że mogę być w tym jeszcze lepsza.
Ale do tej pory umniejszałam to co robię, nie nadawałam temu wartości, wręcz przeciwnie myślałam, że jest to niewiele warte.
Bo jak coś ma być dużo warte, to musi być wyjątkowe, nieprzeciętnie itp. (za dużo czytania artykułów o rozwoju pracowników itp

)
A przecież moja praca to nic niezwykłego, to nic takiego.
I jak mam iść do szefa i prosić go o podwyżkę z takim myśleniem? Jak mam przekonać ludzi, że warto mi więcej płacić, skoro moja praca, to nic takiego? Jak mam wyjść ze swoimi pomysłami do ludzi, skoro to nic szczególnego?
Moja praca jest cenna i wartościowa. To co robię, moje pomysły, marzenia są cenne, wartościowe i mają sens. Ja jestem cenna i wartościowa
