Autor Wątek: Prosperująca świadomośc, świadomość bogactwa, kreacja mentalna.  (Przeczytany 308544 razy)

Danny7

  • Wiadomości: 158
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-04-19, 11:23:23 »
czy da sie realnie zaspokoic klienta, dogodzic mu? - cięzki temat Panie medżi ;D  dawanie realnej wartości to owszem unikalne, szczegolnie ze zyjemy w czasach przepychu, wszystkiego jest duzo i jeszcze wiecej. 
Kupilem iPhone'a za duzą kwotę, wszystko działało perfekcyjnie przez 1,5 roku, pozniej usterka. Firma daje na produkt tylko rok gwarancji. Wiec powinienem byc niezadowolonym klientem czy po prostu ucieszyc sie ze moge kupic kolejny produkt od nich za chorą cenę? ;D  poprzedni model bylem zmuszony sprzedac za 1/3 ceny a i tak dobrze ze go ktos kupil :)
bez gonitwy za marchewka chyba nie ma udanego biznesu.

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2016-04-19, 11:01:40 »
Łatwość zarabiania / przyciągania, to tylko jeden aspekt. Żeby nie być bucem warto też zwrócić uwagę czy nasze zarabianie jest etyczne , czy. osoby na ktorych zarabiamy są realnie zaspokojone, zadowolone z wydanych pieniędzy, czy może jest to na zasadzie wiecznego niezaspokjenia przyklad superdochodowych biznesów: narkotyki, cukier, showbusiness, gdzie człowiek ciągle goni tą marchewkę, zapominając o tym, że ktoś na nim JEDZIE ;)

Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-04-17, 10:53:00 »
Michał486,

Ja się już nauczyłam mówić wprost o swoich uczuciach, o tym co mnie gryzie, zamiast to dusić w sobie, a przez większość życia byłam mistrzem w tłumieniu emocji, co tylko mnie wyniszczało. Czuję się z tym w porządku, choć na początkach miałam obawy, że ludzie będą mnie odbierać jako ofiarę i że się użalam nad sobą, różne są interpretacje. Ja się czuję silna, dzięki temu, że potrafię pracować nad sobą pełną parą i nie boję się okazywać moich słabości. To duża ulga, czuć taki większy niż wcześniej luz w tych tematach:) Tym bardziej, kiedy przychodzę na takie warsztaty, chcę korzystać z okazji i możliwości na maksa, warto wtedy przebić się przez swoje opory, żeby się czegoś nowego nauczyć. A otwierając się, mimo początkowych oporów nauczyłam się wiele nowych rzeczy o sobie. Może dlatego, że przy tak dużej grupie ludzi wcześniej nie miałam okazji:) Myślę też, że takie wyrażanie siebie i mówienie o tym przez co się przeszło motywuje dodatkowo innych, że wyjść można z wszystkiego.

Dla mnie okazywanie uczuć, czy emocji przez mężczyznę nie jest w żadnym wypadku oznaką słabości, powiedziałabym, że dotyczy to siły, dużej odwagi, mądrości i dojrzałości. Taki mężczyzna ma jaja, żeby się zmierzyć ze swoimi słabościami, żeby przestać w końcu uciekać przed sobą i swoimi problemami. A z takiego wywalenia emocji zawsze dochodzi do pewnego rodzaju oczyszczenia.

U mnie w rodzinie mocno tłumiło się emocje, rzadko ktoś płakał (no może oprócz mnie, bo ryczałam z byle powodu), rzadko się mówiło o uczuciach i emocjach szczerze. Tylko jak coś wkurzało, to ktoś w pewnym momencie wybuchał i przelewał ten gnój na innych. Ja razem z całym moim rodzeństwem byliśmy tak potłumieni, że uciekaliśmy w sen. Potrafiłam spać cały dzień. Mój brat dusił w sobie tak często i tak wiele, że w końcu zmarł poprzez uduszenie właśnie. Ojciec tłumił emocje alkoholem, matka też nie dopuszczała do siebie, że tłumi ale było to widać na zewnątrz w jej siwych włosach, zniszczonym ciele i zszarganych nerwach. Siostra z kolei jest takim trochę duchowym ziemniaczkiem, żyje swoim życiem, szybko się wyrwała z domu, ale też jest totalnie zamknięta, a jak już dopuści do siebie emocje, to zamienia się we wrak. Czasem jak sobie wracam jeszcze myślami do przeszłości, to nie mogę uwierzyć w to ile przeszłam i że wyszłam z tego. Moje życie w niczym nie przypomina tego sprzed wyprowadzki, jestem inną osobą i czuję jakbym rozpoczęła całkiem nowe życie. Dla mnie to na razie taka dodatkowa motywacja i utwierdzenie w przekonaniu, że z najgorszego szamba da się wyjść, jeśli tylko człowiek poczuje, że szczerze chce sobie pomóc. I to wystarczy, reszta dzieje się sama.

Cieszę się, że jest z Tobą coraz lepiej i będzie coraz lepiej:) Przygotuj się na zmiany po których nie poznasz już starego siebie:) Jesteś bardzo fajną osobą i pozytywnie Cię odebrałam, myślę że inni też. Tak naprawdę niewiele trzeba do ideału, to zależy czym lub kim jest dla Ciebie ideał i jak bardzo się z tym wyobrażeniem utożsamiasz:)

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-04-14, 10:23:36 »
Arwena to byłaś ty:), kolejne pozytywne zaskoczenie dla mnie.
To fajne, że poznałem parę osób, które do tej pory mogłem tylko czytać tu na forum.
Ta nasza grupa to było mistrzostwo świata. Każdy przyjechał na warsztaty z jakimś swoim bagażem a mimo to wspierał innych. 

Arwena kiedyś byłem mistrzem tłumienia w sobie emocji, tak bardzo je tłumiłem, że wydawało mi się, że nie mam emocji.
Jeszcze ktoś kiedyś mi powiedział, że nie męskie jest wyrażanie emocji więc dodatkowo nie chciałem okazać "słabości"
Tak sobie tłumiłem emocje aż doprowadziłem się do takiego stanu, ze w moim życiu zaczęło się coraz gorzej dziać.

Na szczęście w porę się opamiętałem i od 2 lat pracuję nad swoimi emocjami. Na początku było mi bardzo ciężko, nie potrafiłem nawet nazwać tego co czuję.
Jest coraz lepiej u mnie pod tym względem choć dalej jestem daleki od ideału.
dlatego bardzo szanuję ludzi, którzy robią ten krok i wyrażają siebie.
super, że udało ci się otworzyć i wyrazić.



Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-04-13, 16:01:28 »
O i jest też psiolubna Natalia:)) <3

Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-04-13, 15:56:27 »
Cześć Michał!:)

Warsztaty u Kingi były zdecydowanie tym, czego potrzebowałam od dawna. Brakowało mi strasznie miejsca w którym mogłabym się czegoś nowego nauczyć, podzielić się częścią siebie, przerobić coś ważnego, zainspirować kogoś a jednocześnie być inspirowanym przez innych i to wszystko przy wsparciu otwartej, pełnej miłości i zrozumienia grupy. U mnie kwestie finansowe leżały i kwiczały, znacie tutaj moją historię. Dzięki tym warsztatom dowiedziałam się o sobie więcej, otworzyłam na totalnie nowe postrzeganie siebie, świata, ludzi, możliwości i bogactwa:)

Ciężko było mi przez ostatni czas zmienić coś więcej w kwestiach pracy i zarabiania. Choć intensywnie pracowałam nad samooceną i uzdrawianiem wewnętrznego dziecka, co mnie mocno blokowało, ciągle czułam pewnego rodzaju niemoc i bezsilność na zmiany tu i teraz. Miewałam na zmianę przypływy entuzjazmu i wiary w siebie ( bo zawsze czułam że osiągnę sukces, ale w nieokreślonej przyszłości) z dołowaniem i niewiarą w swoje umiejętności. Momentami naprawdę wierzyłam, że nie jestem wystarczająco dobra, aby zajmować się zawodowo tym co kocham, za dużo analizowałam i szukałam dziury w całym.
 
Warsztaty tematycznie trafiały w dziesiątkę, więc z góry wiedziałam że na pewno coś wartościowego z nich wyniosę. Jak się okazało – to nie były jak to zazwyczaj bywa hasła i wykłady dające do myślenia. Żeby ogarnąć teorię zawsze można poczytać sobie fajną książkę;) Tak jak pisał Michał te warsztaty były czymś więcej - metodą na głębsze odkrycie i poznanie siebie, a jeszcze z prowadzeniem i intuicją Kingi dały mi przeogromnego powera. Ja po tych warsztatach autentycznie się zmieniłam i wszystko wywróciło się do góry nogami, w pozytywnym znaczeniu oczywiście:D Staje teraz twarzą w twarz z z różnymi wyzwaniami, które mi właśnie wyskoczyły, ale cieszę się że w końcu tak dużo się ruszyło i że mam odwagę i energię na to, aby stawić im czoła. Czuję wyraźne poszerzenie świadomości i zupełnie inną, przyjemniejszą perspektywę.

Bardzo podobało mi się właśnie to, że Kinga przygotowała mnóstwo ćwiczeń praktycznych, ciągle coś się działo, a ja pozwoliłam sobie wciągnąć się w ten wir zmian:D Każde ćwiczenie na mnie wpłynęło, dało do myślenia, miło było wspólnie poeksperymentować, podoświadczać, poodkrywać siebie.

Grupa oczywiście cudowna, ale mnie to nie dziwi, że Kinga sobie takich fajnych, harmonijnych ludzi przyciąga;) Sama zyskałam fajne znajomości, które wprowadzają wiele wartości do mojego życia, bardzo mi takich ludzi brakowało:) Szczęście mnie rozpiera:) Nawet praca nad samooceną nie jest już u mnie teraz tak intensywna, bo po tych warsztatach czuję jaka jestem wspaniała i wartościowa jako osoba i jako artystka:) Nawet z ludźmi mi się na co dzień jeszcze przyjemniej rozmawia, serducho mi się jeszcze szerzej otworzyło:)

Dzięki temu podbudowaniu i docenieniu przez ludzi utwierdziłam się w przekonaniu że jestem dobrym rysownikiem i że naprawdę idę w dobrym kierunku. Odkryłam tez kilka nowych talentów, o których rozwijaniu bym nie pomyślała:) Ciągnęło mnie wcześniej do pracy z ludźmi, ale jak do tej pory ograniczałam swoje cele do pracy ze zwierzętami i ich właścicielami. To zabawne, bo kiedy pracowałam nad tematami pracy, wychodziło za każdym razem,że abym spełniała się zawodowo, najpierw muszę przerobić relacje z ludźmi. Ja sobie wmawiałam, że teraz póki co to nie jest takie ważne, bo przecież po co mi do rysowania dobry kontakt z ludźmi:D Teraz widzę i czuję to zupełnie inaczej:) Zyskałam kilka zleceń, nową współpracę, więc jako grafik zaczynam w końcu konkretnie działać, zamiast czekać w nieskończoność na odpowiedź z wydawnictwa. Czuję jak mocno otworzyłam się na te nowe możliwości i że one będą sobie do mnie swobodnie płynąć:) Czuję też każdego dnia wolną, gładką przestrzeń na to co ma do mnie przyjść. Wcześniej dużo planowałam, np. że popracuję jeszcze w mojej aktualnej pracy dla bezpieczeństwa miesiąc, w międzyczasie będę sobie rysować, "a potem pewnie przyjdzie coś lepszego". Nie dziwi mnie to, że nic nie przyszło:D Wiedziałam, że każdy dzień niesie ze sobą nowe możliwości, ale teraz to czuję, teraz to REALIZUJĘ. Czuję, że chcę być obdarowywana i chcę obdarowywać innych, to jest naprawdę cudowne uczucie.

Co do prowadzenia warsztatów - Clint jest w tym świetny, a ja na pewno mu w tym pomogę:D Jeszcze mnie taka rola trochę przeraża, ale wiem że mogłabym takie warsztaty wspólnie z partnerem prowadzić:)

Dotarła też do mnie jedna bardzo ważna kwestia, która wyszła mi na warsztatach w ćwiczeniu z wewnętrznym dzieckiem. Totalnie puściły mi emocje związane z moją rodziną i naprawdę ogromny ciężar zrzuciłam z siebie. Okazało się, że blokowałam się na przypływ pieniędzy, bo nie chciałam się dzielić kasą z mamą, która wiecznie ode mnie tylko wymagała. Zawsze byłam tym najukochańszym i najbardziej ogarniętym dzieckiem, w które pokładało się nadzieje. Miałam zrobić karierę i uratować mamusię, kupić jej domek na starość i zabierać ją na wakacje. Czułam tą niesprawiedliwość, że kiedy byłam małą dziewczynką rodzice nigdzie mnie nie zabierali, nie kupowali fajnych rzeczy, bo nie mieli pieniędzy. Najgorsze jest to, ze moi rodzice mogli to w każdej chwili zmienić, ale nie chcieli. Oboje wolą tkwić w biedzie i niemocy, w ich „wygodnych” rolach ofiar. Ja się zbuntowałam i postanowiłam nie odwalać wszystkiego za nich, zamknęłam się na pieniądze, nie skończyłam żadnych studiów i w końcu zostałam sprzątaczką tak jak moja mama. Swoją postawą wołałam „zobacz mamo, jestem taka jak Ty, cierpię tak samo jak Ty, nie jestem w stanie Ci pomóc”. Czułam złość, że ja ciężko pracuję nad sobą i otwieram się na więcej, a moja mama sobie siedzi, cierpi i czeka jak taka pijawka aż jej wszystko zapewnię. W końcu poczułam się w porządku z tym, że pracuję nad sobą, a moi rodzice nie mają prawa tego wykorzystywać moim kosztem, wbrew mojej woli. Przestałam też usprawiedliwiać moją matkę i poczułam w związku z tym dużą ulgę. Mam w tym temacie jeszcze wiele emocji i rzeczy do przerobienia, bo dopiero udało mi się porządnie ruszyć ten temat, ale cieszę się że w końcu się za to zabrałam. Dotarło do mnie jak bardzo się ograniczam w imię buntu, udało mi się przebić przez mur, który na warsztatach zwyczajnie prysnął. Prysnął, bo czułam od grupy szczere i silne wsparcie.

Medytacje, sesje, afirmacje bardzo mi pomagają. Ale na tym etapie, z tym konkretnym problemem potrzebowałam Was. Ludzi, wsparcia, Waszej miłości. Odnalazłam Was na tych warsztatach. Dziękuję:)

Polecam warsztaty Kingi i na pewno żadnych nie przepuszczę:D




Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-04-13, 13:45:39 »
Denny7 to był warsztat, na którym poprzez rozmowę, medytację, celne pytania Kingi, różne ćwiczenia odkrywa się w sobie blokady i ograniczenia. Mnóstwo tego w sobie zauważyłem, a myślałem, że ten temat mam w miarę ogarnięty.
Sam się przekonałem, że jeszcze dużo mam pracy nad sobą.

Fajnie jest to na takich warsztatach, że każdy z nich wyniesie co innego.

To nie były warsztaty robione według schematu robione co ma każdy robić to będzie dobrze.
Kinga podchodziła tu indywidualnie do każdego, nie dawała gotowych rozwiązań, nie mówiła że np. robiąc tak i tak uda ci się.
Te rozwiązania każdy musi znaleźć w sobie sam, ale pomagała uświadomić sobie miejsce w którym każdy z uczestników się znajduje.


Danny7

  • Wiadomości: 158
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-04-13, 13:36:12 »
Fajnie sie to czyta... szczególnie jak Clint pisze o rozpoczęciu własnej działalności... bo ja też jestem poniekąd niewolnikiem we własnej głowie jeśli chodzi o etat...

Co tam się właściwie działo, napiszcie :-)

PS. Michał, owszem świat jest bardzo mały - do każdej osoby na świecie dzieli Cie 6 osób kontaktowych, więc nie taki duży ten łańcuszek :)

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2016-04-13, 13:25:59 »
Ale nam się grupa trafiła, lepszej bym sobie nie wymarzył.

ja też nie :)))

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-04-13, 11:44:22 »
Clint.
Jak widać świat jest mniejszy jak się czasem wydaje.
Widziałem, że się dobrze czułeś na miejscu Kingi. Także pewnie będziesz się czuł na swoich warsztatach tak pewnie i swobodnie jak Kinga.

Ale nam się grupa trafiła, lepszej bym sobie nie wymarzył.

Nata

  • Wiadomości: 35
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-04-13, 10:30:02 »
I ja też byłam na warsztatach. I jestem bardzo zadowolona. Cudownie było patrzeć jak ludzie potrafia sie wzajemnie wspierac kochac I szanowac. Moglam sie przekonać ze wśród ludzi można być bezpiecznym  :)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2016-04-13, 09:47:20 »
Michal
O, nie wiedzialem ze jestes tym Michalem z forum :)

Ja tez na warsztatach bylem i musze przyznac ze to zdecydowanie byly najlepsze warsztaty w zyciu. Duzo praktyki zamiast godzin wykladow (zawsze sadzilem ze wlasnie tak powinny warsztaty wygladac), swietna prowadzaca i super ekipa warsztatowiczow.

Ja przezylem niesamowity przelom w sobie otwierajac sie na przyjmowanie od ludzi i przede wszystkim nagle przerazajaca mnie do tej pory perspektywa rozpoczecia wlasnej dzialalnosci zamiast etau wydaje mi sie taka prosta. Czulem sie mega bezsilny, a teraz czuje spokoj i pewnosc, codziennie mysle, planuje i opracowuje kolejne kroki do wystartowania i w swoim tempie rusze ze wszystkim.

Ba, wrecz cos niemozliwego czyli prowadzenie przeze mnie wlasnych warsztatow za jakis czas stanie sie faktem. Mialem okazje usiasc na krzesle prowadzacego, chwile porozmawiac o moich planach z cala grupa i czulem sie swietnie :)

Takze w moim zyciu totalna rewolucja, a przed warsztatmi mialem lekka depreche i totalna bezsilnosc.

Do Kingi bede wpadal regularnie, nawet jak juz bede mial swoje warsztaty ;)

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-04-13, 09:27:29 »
W ten weekend byłem w Poznaniu na warsztatach u Kingi Roszczyniała pt" Pieniądze są ważne"
Były to najlepsze warsztaty na jakich byłem, najlepsza prowadząca :) i fajna grupa.

Kinga nie "sprzedawała"gotowych recept pomagała za to uświadomić sobie pewne sprawy.
Tych uświadomień było tyle, że nie wiem czy uda mi się to przepracować do końca roku.
Trochę takie smutne bo wiem, że jeszcze daleka droga przede mną, ale wiem gdzie jestem i w jakim kierunku iść.

same warsztaty upłynęły mi szybko, wspaniała grupa, w takiej atmosferze wsparcia i akceptacji przyjemniej się pracuje i łatwiej jest zajrzeć we własne słabości.
Już tęsknie:) fajnie było.
Kinga dzięki.

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2016-04-10, 20:27:01 »
W Polsce. Ale nie wiem jakie ma to znaczenie.


Mariomar

  • Gość
[#]   « 2016-04-10, 19:15:42 »
Medzi

A ci twoi znajomi mieszkają w Polsce czy w Niemczech?