Łączenie Barsów ze stanem i narzędziami Theta - polecam, rewelacja:)
Frisky
Pewnie kilka miesięcy temu bym miała podobne wnioski do twoich, jednak teraz widzę to z innej perspektywy gdzie w tym świecie wygrana-wygrana, czyli wzrost jest naturą istnienia. Inna perspektywa:)
Można zagalopować się w negatywnych wnioskach co do tej metody, bo widzę, że w praktyce jest wręcz odwrotnie, niż to co opisałeś. Każdy jest wygrany w tym systemie współpracy. Włącznie z tym, że wszystko jest klarowne od początku jakie są warunki współpracy w tej metodzie i dają dobrą weryfikację zmian, które zachodzą dzięki Barsom. Warunkiem zobaczenia tego takim jakie jest, jest widzenie pewnej kreacji w poziomu pełni, a nie braku. Z negatywnymi wnioskami zawsze warto uważać i poczekać (chyba, ze samoocena na to nie pozwala, to problem źródłowy jest gdzie indzie, niż w widzeniu czegoś), bo można kogoś skrzywdzić. Dobrze to określiłeś: zbędne nadbudowanie, czy też bicie piany. Dodać warto jeszcze: mierzenie swoją miarą. A krzywdząc kogoś np. pomówieniami, krzywdzi się siebie na dłuższą metę. Szklanka w połowie pełna to pewien etap (już lepszy, niż ignorowanie jej i widzenie tylko, że w połowie pusta), jednak szklanka pełna w takim stopniu odpowiednim jaki jest potrzebny do dalszego rozwoju, to kolejny etap.
Wiem, że mózg gadzi każe widzieć brak i to co jest źle, żeby zabezpieczyć przetrwanie, a nie pełnię, ale lepiej dla rozwoju, gdy dominują inne części mózgu;)
Jeśli są jeszcze nie przepracowane pewne traumy, wzorce i poczucie własnej wartości, to zabezpieczenie przetrwania (w określonym sobie środowisku i kreacji) może dominować nadal.
Rozumiejąc pewne zasady wzrostu w kreacji, widzi się ile każdy może skorzystać i zyskać, niż stracić. Każdy! na każdym pułapie siebie. Wystarczy na to spojrzeć z perspektywy pełni i weryfikować tę pełnię uważnością i miłością Boga.