<Człowiek nie wymyślił jeszcze niczego, czego nie byłoby w przyrodzie. >
Ciemne siły robią wszystko, aby w człowieku wyhodować trwale niskie płciowe pobudki, po to, żeby nie dać możliwości poznania błogości. One wszystkimi możliwymi sposobami wmawiają nam, ze przyjemność można z łatwością otrzymać, myśląc o zadowoleniu, a nie błogości. Jak widać ze skutkiem, gdyż powielane informacje tejże krążą niczym muchy oblepiając galaretą tychże niskich pobudek umysły ludzkie, które chociaż nieznacznie o tę galaretę miałkości się otrą.
Żadna kobieta nie może zatrzymać mężczyzny na stałe albo zachować jego stałości seksualnej, jeśli pozwoli sobie na oddanie się mężczyźnie tylko po to, aby zaspokoić swoje żądze. Biedne, oszukane przez ciemne siły kobiety nie wiedzą o tym, że przez całe życie tylko cierpią, poszukując intuicyjnie zagubionej błogości.
Bez błogości, wszelkie teoryjki o obopólnym zadowoleniu partnerskim, są iluzją współżycia, fałszem i umownie zaakceptowanym przez rzesze ludzi kłamstwem. Dlatego kobieta wyhodowana na takiej galarecie staje się obłudnicą, niezależnie od tego, czy zawiera z danym mężczyzną ( podobnie wyhodowanym ) małżeństwo, czy też nie. Ile przepisów i uwarunkowań, tak kościelnych, jak i świeckich, nawymyślało społeczeństwo, aby sztucznie wzmocnić ten nieprawdziwy związek. Wszystko nadaremno.
Przepisy i recepty ciemnych sił "na szczęście obojga" zmuszają człowieka do gry, podporządkują go sobie i stwarzają wrażenie istnienia prawdziwego związku.
„Ten kto patrzy na kobietę z pożądaniem, ten już cudzołoży w sercu swoim”- przypadek? Czy nie w ten sposób wprowadza się bestię?

Społeczeństwo tez ma w tym spory udział. Czyż nie piętnuje się osoby porzucającej rodziny?
Nigdy na przestrzeni czasu nie znajdziesz sytuacji, w której powstrzymywałoby człowieka do intuicyjnego poszukiwania upragnionej miłości, bezkresnego zadowolenia, poprzez uczucie błogości. Fałszywy związek jest straszny! Dzieci najintensywniej odczuwają sztuczność i fałsz takiego związku, poddają w wątpliwość wszystko, co mówią rodzice. Który człowiek chciałby przyjść na świat jako plon niskich pobudek i zabaw? Każdy, dokładnie każdy ( bez wyjątku) chciałby być stworzony w wielkim przypływie miłości.
Kobieta i mężczyzna, wstąpiwszy w fałszywy i obłudny związek, na pewno będą zmuszeni w odpowiednim czasie do poszukiwania prawdziwego zadowolenia, potajemnie ukrywając się jedno przed drugim. Będą szukać nadal nowych ofiar (powtarzać utrwalone wzorce) , skazując przy tym siebie na codzienną nudę przypadkowych kontaktów seksualnych, rozumiejąc przy tym intuicyjnie, że oddalają się coraz bardziej od upragnionej błogości. Pożądanie (niskie pobudki) odwodzi człowieka od istoty, niszczy rodziny, odchodzi donikąd ogromna ilość energii. Społeczeństwo nie jest głupie, to ciemnota silnie działa na umysły ludzkie. Ciemne siły najczęściej działają przez kobiety, wykorzystując ich fizyczny urok. Mężczyzna jest twórcą (kreatorem), kobieta odbiciem wszechświata- "lustro-bramą".
Błogość obdziera mężczyznę z najcięższego, pierwotnego grzechu: PYCHY, ściąga z jego oczu zaćmę iluzorycznej rzeczywistości przywracając mu widzenie w prawdzie. Nigdy już nie sięgnie po kobietę w pożądaniu, stanie się one dla niego obrzydliwe. Poprzez błogość dusza przypomni mu, czym jest miłość, a jak straszne jest dla obojga pożądanie, ile z tego w dalszej konsekwencji pokoleniowej niedoli. Rolą kobiety jest bezbolesny poród, bez porodowej traumy, bez strachu przed jutrem, bez strachu o losy swego potomstwa. Rola prawdziwego mężczyzny to absolutne szczęście kobiety w błogości i na odwrót, aby nie rządziła w ich intymności pycha, coś, co rodzi ból w kobiecie.
Pycha- być ponad. W stworzeniu nie istnieje podgatunek. Istnieje tylko wspólny cel: nowe stworzenie.
Poczęcie w błogości sprawia, że organizm nie jest w stanie wytworzyć przy narodzinach bólu. To "umowa wiązana". Od poczęcia do porodu. Błogość- jedyne wspólne pragnienie na początku ich wspólnego początku w cielesności.
Życie samo w sobie kieruje się prostymi zasadami. Wszystkie wysiłki ciemnoty idą w kierunku, aby zagmatwać te zasady do tego stopnia, aby nikt tych prostych zasad nie ogarnął, wszystkie zasady poddawał licznym wątpliwościom, zaciemniając ich prostotę.
Korzenie człowieka powinni zapewnić rodzice, poprzez miejsce narodzin swojego potomka, w którym dziecko ma największą łączność ze źródłem (nie ważne, co mam po tą nazwą obecnie na myśli, istotna jest łączność). Szpitale raczej (a nawet na pewno) w tym nie pomagają, bowiem następują zakłócenia źródeł, jest to oderwanie od korzeni. Ludzie i drzewa mają wspólne przeznaczenie w cyklu życia, uzupełniają się. Tam, gdzie spadnie ziarno, tam rośnie drzewo, wybiera dla siebie najlepszą lokalizację do przetrwania. Przesadzenie go, jest oderwaniem od pierwotnego źródła, będzie rosło, ale już nie z takim potencjałem. Człowiek podobnie- oderwany od źródła nie może znaleźć dogodnej lokalizacji na rozwój, szuka po omacku próbując zakorzenić się w nieznanym sobie źródle. Dziecko oderwane za szybko od rodziców przez szkoły i inne instytucje (obce środowisko), ma podobnie.
Sedno problemu ludzkości: zło zapragnęło wiedzy Boga, poznać jego plan stworzenia, szczegół po szczególe, aby móc tworzyć lepiej, niż ON (pycha pochodząca od zła, być ponad Bogiem). Wykorzystało do swoich celów stworzenia Boga, aby przez nie tego się dowiedzieć (pożądanie- wiedzieć to, co wie Bóg, odebrać mu jego chwalę). Skoro dzieci Boga skażone są pożądaniem i pychą, to po co pukać codziennie do Boga (skoro i tak nie ujawni tego, czego pożąda zło), przecież jego dzieci codziennie wpadają w stany pychy i pożądania: kroją, członkują, badają pod mikroskopem jego żywe twory, eksperymentują na nich w dowolnych konfiguracjach, genetycznie modyfikują-> tworzą nauki o psychice człowieka, jego emocjach, świadomości, podświadomości i nadświadomości-> nauki wchodzące w obszary snów (rzeczywistość wolnego ducha, której człowiek w sposób świadomy nie nauczył się kontrolować, a kontroluje zło, które w snach ludziom wciska swoje programy)-> tworzą teorie o centrach energetycznych (mapa lokalizacyjna do ataków energetycznych dla wszelkich aspirantów do bycia ponad), gwałcą umysły i ciała, rozpętują wojny i konflikty, degradują naturę, mielą zwierzęta na papkę, napędzają machinę wiedzy pożądanej (i nie pożądanej jednocześnie)...itd...wiedza ta, sama z siebie dostarczana jest tam, gdzie zło chce.

„Lucyfer- pan światła was oświeci”.
Bez rozgrzeszenia nie ma wybaczenia, ale przynajmniej wiemy, że po wybaczeniu następuje punkt zwrotny. Kara nie trwa wiecznie, trwa do momentu wybaczenia.
Skoro w Biblii jabłko (jako symbol grzechu pierworodnego) wskazuje na pożądanie i pychę, z której rodzi się wiedza niepożądana, absurdem jest nałożenie dokładnie takiej samej kary, co zawierało same jabłko- fałszowanie i niespójność przekazów Biblii (np.: ukradniesz samochód, dostaniesz jako karę drugi samochód? a potem w ramach tejże kary samochody będą dostawać dalsze pokolenia

): „ ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą”- czyli ona ma być pożądaniem (macie tą swoją wymyśloną bestię w kobiecie

), on pychą. I dlaczego w życiu jest na odwrót, ona często jest pychą, on pożądaniem i dlaczego w kwestii pożądania Jezus zwracał się bezpośrednio do mężczyzn, a nie kobiet? A co się stanie, gdy kobieta nie przyjmie do siebie pożądania, a mężczyzna pychy i na odwrót? Nastąpi punkt zwrotny?
Od kiedy mogliśmy wrócić do stanu błogości, a nie wracamy na własne i tylko własne życzenie?
Współczesna technika jest tak zaawansowana, iż w ogromnym stopniu zakłóca subtelne powiązania i drogi komunikacyjne (zawładnęła eterem). W takim otoczeniu nikt nie ma szans na jakikolwiek kontakt, gdyż myśl Boga jest zbyt szybka w stosunku do ociężałej myśli człowieka. To tak, jakby żółw startował w maratonie z rakietą. W technicznym świecie człowiek zamiast uczyć się przyśpieszać myśl, dostosowuje się do systemów technicznych, które myślą za niego. W ten sposób jeszcze bardziej jego umysł staje się otępiały i ociężały w myśleniu. Gdy dodamy do tego wszędobylskie media (hipnotyczne programatory), które swoją informatyczną papką pochłaniają ogrom czasu, programując gotowymi receptami na wszystko, ten przestaje kompletnie samodzielnie myśleć, staje się współczesnym „inteligento- durniem”, chodzącym ludzkim telewizorem, który nastawiony jest tylko na odbiór, nadawanie i przetwarzanie informacji, czyli posiada ogrom informacji (większość zbędnych i fałszywych), z którymi nic nie potrafi sensownego zrobić- ciemne siły i tak myślą szybciej od niego. I taki „zaprogamowany” człowiek modli się, medytuje, rozwija się duchowo itd...ale co z tego, skoro wszystkie jego myśli zawieszą się w obszarze, w którym szybsza myśl ciemnych sił utworzyła barierę (coś jak ściana), przez którą może się przebić tylko myśl szybsza od myśli zła, dlatego zło wie o nas wszystko, zna wszystkie nasze słabe punkty, a my o nim wiemy niewiele.
Zważywszy, że zło od początku zaciemnia stare księgi, próbuje je przekształcać na swoje potrzeby, aby rozmydlić prawdziwy obraz tego, co powinnyśmy wiedzieć dla swojego rozwoju, skala informacji zła jest mocno przeważająca, niż skala technicznego człowieka. W tym środowisku ludzie wrażliwi odczuwają obecność obok siebie sił pomocnych (mogą być to legendarne anioły stróżujące, duchy opiekuńcze, coś o czym jeszcze nie wiemy), albo zwyczajnie bawi się nami zło (geniusz iluzji), udając dobro, pociągając nas za sznureczki (tu trochę pogłaszcze, tam nieco pociągnie za smycz), aby ofiara nie urwała się z nici manipulacji (systemu nagród i kar, pochwał i nagan, wywyższeń i upodleń). Zważywszy, że drobne grzeszki to tylko niteczki, tak pychę i pożądanie można porównać do lin okrętowych. Jak powiązany takimi linami ze złem człowiek może komunikować się z Bogiem? Nie ma na to żadnych szans. Rozmawiając z Bogiem, rozmawia z „bogiem”. Jeśli ktoś w takich warunkach bytowych twierdzi, że porozumiewa się z Bogiem, to kłamie, tylko ciemnotę z ciemnych sił innym wciska. Człowiek uwiązany nie może porozumiewać się Bogiem, ale Bóg tak. Jego myśl jest najszybsza, przebije się tam, gdzie chce, kwestia tylko, czy ociężała myśl człowieka jest w stanie tę myśl przetworzyć, na formę dla siebie zrozumiałą. Bez translatora w obu kierunkach nie da rady, musi istnieć „tłumacz” lub możliwość nauki, która przyspieszy myśl ludzką.
W warunkach technicznych człowiek nie może nauczyć się przyspieszać myśli, nie tylko ze względu na zakłócania naturalnych pól elektromagnetycznych człowieka i otoczenia. Ludzie energetyczni doskonale wiedzą, jak skaczą na półkach i trzeszczą min. dowody osobiste z chipami na półkach- lokalizatory zła. W tych warunkach człowiek nawet nie przekroczy poziomu centrum siły, zatrzyma się w rozwoju na drugim centrum energetycznym- genitalnym. Będzie jedynie bardziej witalny od normy przeciętnej, kreatywniejszy. Nie otrzyma siły wewnętrzno- energetycznej, która przebija blokady nałożone przez siły ciemności. Człowiek powinien wrócić do ziemi, Edenu, natury i stworzeń Boga, nie tkwić uparcie w technicznych tworach zła. Pić żywą wodę, nie martwą, jak obecnie. Zło nie może rządzić naturą- ona nie jest skażona pychą i pożądaniem, jest czysta w intencjach, pomysłach i zamiarach (nie jest napiętnowana tworem umysłu ludzkiego pochodzenia- ego), czyni to wyłącznie przez człowieka, który w ciemnocie swej niszczy komunikację między człowiekiem, a Bogiem. Drzewa to zbiorniki informacji dla stworzeń w naturze. Rola zwierząt wytyczona jest już od czasów pierwszego człowieka na Ziemi. Wszystkie żywe stworzenia powstały, aby służyć człowiekowi, lecz nie jako powszechny, martwy baleron na stole, czy parówka. Jedzenia nigdy nie zabraknie, głód jest sztucznie generowany przez ciemne siły, które wzbudzają popęd do gromadzenia, poprzez zjawisko niedosytu. Czy jesteśmy w stanie zjeść ukochanego psa, kota itd.? I tak dochodzimy do sedna. Człowiek może kontaktować się z Bogiem, nie bezpośrednio (nie ten czas, nie ten rozwój), ale poprzez naturę (przez jego Wielkie Stworzenie), będąc jej integralną częścią, która na drodze pracy z nią i tylko poprzez nią (tak jak chciał Bóg tworząc pierwszego człowieka) ujawni mu informacje nie zapisane w żadnych księgach, ponieważ wszystkie księgi ciemne siły dawno zlustrowały, od pierwszej literki do ostatniej.
Medytacje drogą donikąd. Budda (narodzone dziecko w błogości i poprzez nią) nie wróci do statusu wstecznego Siddharthy. **** Człowiek otrzymuje wszystko, co dla niego jest indywidualne w planie stworzenia od dnia narodzin.