Frisky
-------
1. A co z myślami, które zmieniają się w materię (twór) lub proces zmian (transformacja myśli)? Po co myśl ma zanikać, skoro ma tworzyć? Medytacja jest jedynym alternatywnym sposobem na zanik umysłu?
2. Nie nakładam na uszy zająca kapelusza i nie wmawiam innym, że to jego peruka.

Widzę jego uszy.
3. Z obietnicami ciężka sprawa jest. Obietnice nabierają mocy. Z obserwacji wynika, że są motorem do działań. Jeśli nie było działania, obietnica stanęła w punkcie: „deklaracja”, z którą się nic nie zrobiło, pomniejszyło się jej rangę. Jak zatrzymać działanie, które w połowie osiągnęło cel? Wrócę do przykładu z gołębiem. Gołąb obiecał, że włączy u siebie proces samo uzdrawiania, włącza go i w połowie drogi stwierdza, że go wyłącza, czyli: jest na wpół zdrowy, wpół chory, doszedł do punktu kuśtykania, latać nie będzie. Nie przekonują mnie teorie o archontach, zbuntowanych i nie zbuntowanych konstruktorach, myślę, że „za kotarą” jest jeszcze coś innego. Obietnice są małe i duże. Za małe można zwyczajnie przeprosić, gdy się ich nie spełniło. Za dużymi nie wiem, jakie tak naprawdę kryją się możliwości. W moich/ na moich rękach i na moich piersiach odchodziło dużo zwierząt. Tworzy się wtedy specyficzna, silna więź. Mogę opowiedzieć pewną historię.
Mały królik (etap dziecka) dostał gangreny tylnich łap. Stado wiedziało dużo wcześniej, że to nastąpi, niż ja- nie widziałam oznak, one widziały. Matka nie chciała (nie mogła?) zagryźć go, więc chciała to uczynić siostra matki. Nie pozwoliłam na to, nie rozumiejąc, że one już wiedzą. Po dwóch tyg. pojawiła się gangrena. Postępowała bardzo szybko. Poczułam się podle, że ingerowałam w coś, czego nie rozumiałam. Widziałam jak mu ciężko, jak choroba się rozwija i w jaki sposób ją akceptuje, nie walcząc z nią. Osiągnął moment, że poruszał tylko na dwóch przednich łapach, ciągnąc wysuszone kikuty tylnich z sobą. Wypracował sobie metodę poruszania, nie skakał na przednich, jak to robiły króliki zdrowe, tylko przebierał łapami jak pies. Bardzo szybko tą metoda się poruszał. Gdy przestał jeść, było wiadomo, że zbliża się jego czas odejścia i nastąpi to w okolicach trzech dni. Gdy nadeszła pora, leżał na moich piersiach niezdecydowany. Podjęłam z nim dialog typu: „Kubuś, zdecyduj się, tu, albo tam, bo nie wiem, jak pomóc. Czy pomóc odejść, czy pomóc tutaj trwać, pomimo, że powinieneś odejść”. To był wspaniały dialog, uczestniczył w nim ruchami głowy „tak- nie (tylko to „nie”, nie było typowym „nie”, tylko stanem zawieszenia, brakiem decyzji. Nie pierwszy raz spotykam się z tym, że zwierzę przed samym odejściem rozumie każde nasze słowo i żywo na nie reaguje. Zdecydował się w sekundzie i w sekundzie odszedł, bez spazmu, po danej mi obietnicy, którą spełnił niemal od razu po odejściu. To, że ją spełnił wyraził w sposób całkowicie widoczny. Jego ciało, gdy stygło, ulegało zmianie. Jego kikuty, które wyglądały jak suche patyki drzew, wypełniły się ciałem, z pozycji tylnej przesunęły się do pozycji przedniej, tak jakby stan gangreny nigdy go nie dotyczył. Nie wiem, co masz zrobić ze swoimi obietnicami, nie wiem, jakiej są rangi.
Mnie opowieści o aniołach jakoś specjalnie nie ruszały. Znam ich sporo, ale tylko z imienia i opowieści o nich. Traktuje je jako jakieś tam historyjki. Oprócz „Majkela”.

Ja go zwyczajnie z czasem pomniejszyłam, jego rangę i rolę. Nie czułam, abym była z nim związana obietnicą, raczej była to chęć poznania go bliżej. To on miał się zbliżyć do mnie, a nie ja do niego. Miał zejść z piedestału. Michał nie ma wolnej woli, a ja owszem. Uzależnienie- to uzależnienie- tak jak palenie. Najlepiej rzucić i zapomnieć, że papierosy istnieją.
4. Nie będziemy się czarować, tak dokładnie jest. Prędkość myśli to nie wyjście, tylko ułatwienie w realizacji pomysłów.
5. To się okaże w praniu, twój optymizm może ulec zmianie. Nie mów, że już tęsknisz za mną.

6. Trzeba czasami coś wygenerować, aby sprawdzić odporność swoją i innych. Rasputin też aplikował sobie małe dawki trucizny, przez co nabywał odporności na nie. Podobnie bakterie, jak się ich unika, to odporności niewiele. Nie widzę problemu, zwłaszcza, że nie wyglądasz na wystraszonego po moim „wejściu smoka”, nawet dużymi jajami mnie poczęstowałeś.

7. I dobra, niech będzie nawet 1000 %, ale serce to nie umysł. Swoje klimaty pompuje tak, czy siak.
