Autor Wątek: Inne spojrzenie na "schody do nieba"  (Przeczytany 5569 razy)

aster

  • Wiadomości: 209
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-26, 18:40:59 »
Frisky
------
„ I duch ruszył do boju, a rozum nie”. Mnie się to podoba. Z rozumem zawsze mogę pogadać, ale z duchem nie. Okazje takie należy docenić i szanować.

Trochę się zbuntowałeś, ale zreflektowałeś. Umysł w uważności swej wiedziałby, że od początku mówię o popędzie seksualnym (dążeniem, motywacją, impulsem), do którego zalicza się pożądanie i błogość. Tutaj mam na Ciebie haczyk rybko, od początku jest mowa o popędzie. Nie wspomniałam tylko o innych rodzajach tego popędu: ekstaza, instynkt, pragnienie, obcowanie itd... Każdy popęd ma za lont inną motywację i inny wynik się rodzi. W moim tekście na pniu poszły dwa kluczowe, popęd boży i nie boży, reszta jest między- między, buja się tak jak Ty, między Bogiem, a Darwinem (który chciał mieć duże jaja, a miał małe).:D Popęd to nie tylko genitalia, ale również procesy myślowe, motoryka ciała. Bez popędu nie wstalibyśmy nawet z łóżka.

Fajnie, że akceptujesz biologiczne cechy gatunków, mnie się też podobają ogromne jaja goryli. ;D Są dorodne, jak zadek Danuśki z „Krzyżaków” i miło na nie popatrzeć, na pewno nie ma na nich pazurów ciemnych sił.

Niektóre zwierzęta korzystają z monogamiczności, bo korzystają z cyklu błogości, Bóg nie zarezerwował tego stanu wyłącznie dla ludzi, niższe formy też mogą się rozwijać, telepatycznie porozumiewać się z człowiekiem lub podążyć za jego myślą. Widziałeś gruchające z miłości do siebie myszy (gruchające, nie piszczące)? Człowiek jest taki felerny, że gdy chce dotrzymać danego słowa (w obietnicy) w istotnych życiowych kwestiach, zazwyczaj go nie dotrzymuje, tłumacząc się ludzką słabością, albo karma mu przeszkodziła, albo wymyśli byle co. Zatem jak to się dzieje, że gdy zwierzę (niby prymitywniejsze, tak człowiek uważa) złoży obietnicę, zrobi to, uzna to za cel i pokieruje tam wysiłki. Jeśli psi szczeniak obieca, że będzie najszybciej biegał ze swojego gatunku, jak Forest Gump, to będzie ku temu dążył, zrobi to. Gdy obdarty z piór gołąb, z wyrwanym ogonem, z połamanymi nogami obieca w stanie agonalnym, że będzie latał jak anioł, mało tego stanie się przewodnikiem stada, zrobi to. Takie obietnice następują rzadko, ale jak już padną, nie ma odwrotu. Zwierzę nigdy się z niej nie wycofa, spełni zadanie. Żadna karma i inne bzdety mu w tym nie przeszkodzą. To nie jest teoria, to się zdarzyło naprawdę i ja czynię temu świadectwo, jako główny świadek. Podobnych świadectw mogę wystawić sporo.

Starasz się ogarnąć moją pierwszą treść, ale jeszcze masz z nią problem- to, co pisałam prostym językiem, skomplikowałeś sobie sam. Nie wiem, po co, ale niektórzy tak lubią, potrudzić się dodatkowo. Potrudzę się razem z Tobą, choć wolałabym nie.

Nie można karmić się wyłącznie teoriami, prać w jednej pralce prawdy i kłamstwa, udawać, że wszystko jest czyste, że kłamstwa zmieniły się w prawdy. Wybielanie nic nie da, pierwotna tożsamość i rola kłamstwa pozostaje nadal taka sama. Motyl też z pewnością by nie chciał, aby nazwano go biedronką lub ślimakiem. Tożsamość ma się jedną.

Pies ma 4 łapy = prawda, ptak lata = prawda, sosna jest zielona = prawda itd...(o ile te prawdy nie uległy wypadkowi, pies może stracić łapę, ptak złamać skrzydło, sosna uschnąć)
Nie tylko ja mam pewien zakres, który uznawany jest za właściwy, tylko mamy go wszyscy. Jeden człowiek nie zobaczy, że pies ma 4 łapy, drugi, że trzy, a trzeci, że dwie. Wszyscy zobaczą to samo, że 4. Jeśli ktoś będzie wmawiał innym, że pies nie ma nóg, albo ma ich siedem, to oznaka, że z jego widzeniem jest coś „nie halo” i widzi nieprawdę.

Medytacja nie prowadzi do zaniku, ani nie spowalnia procesów umysłu (tego nie napisałam), niczego nie zmieni zasadniczo. Umysł będzie stale produkował tę samą prędkość myśli, ale w obliczu innego ruchu energetycznego spowalnia rozwój. Prędkość myśli ma znaczenia, bo każdą myśl można rozbić jak bańkę mydlaną, jeśli szybka myśl uderzy w wolną. Medytacja nie jest ochronną sferą, gdzie myśli nie istnieją, czy obrazy. Obraz to zbiór myśli. W każdą medytację może wejść ktoś inny, kto ma przewagę w prędkości myśli. Medytujący tego nie rozumie, jego myśl jest zbyt wolna.

Na resztę treści odpowiem później, zwłaszcza dot. "Majkela" :) Z mitologi to mój ulubieniec, znamy się trochę.


Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2014-06-26, 18:14:04 »
aster
Masz dziwaczne pomysły na temat medytacji. Może słusznie krytykujesz COŚ, co Ci przedstawiono jako medytację. Jednak MEDYTACJA to coś zupełnie innego, niż Ci się wydaje :)

aster

  • Wiadomości: 209
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-26, 18:07:08 »
Witek
--------

Kto pyta, nie błądzi. Ja dużo pytam.

Intencje i zainteresowanie duchem- to nie wszystko. Istnieją jednostki, które w ogóle nie zajmują się rozwojem duchowym (nie pochłania im ten temat myśli, są w ciągłym ruchu), a jednak ich duch rozwija się, poprzez kompletny brak zainteresowani nim.

Nie da się mówić czyimś językiem na zawołanie, jest to nawet nie możliwe.
Człowiek autystyczny, nie będzie się dopasowywał do wymogów zdrowego. Urugwajczyk nie nauczy się „w czasie- natychmiast” polskiego. Wolna myśl nie zrozumie szybszej bez translatora. Pewnych aspektów trzeba się domyślać, z poprawnością lub szerokim zakresem błędów.

aster

  • Wiadomości: 209
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-26, 17:59:02 »
Atlanta
---------

Do mnie to pytanie? Nowy, stary = to jakaś zasadnicza w czym różnica? Nie znam się na starym, jestem nowa. :))))

aster

  • Wiadomości: 209
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-26, 17:55:50 »
Mirek
------
Niczego nie doszukuję się , ale lenistwa umysłowego nie lubię ;) Działa na mnie, jak płachta na byka, serio, serio...:)))

Szkoda, że nie czytasz całości, traktujesz wybiórczo, szarżujesz- bez urazy, ale wygłupiłeś się tym tekstem. ;) Wg mnie tak nie podchodzi się do tematu, ani do żadnego człowieka- jest to brak estetyki duchowej, niechlujne podejście do człowieka. ;) „Skoro masz uszy, słuchaj, skoro masz oczy, uważnie rozglądaj się; gdy już nauczyłeś się czytać, czytaj od A do Z.”- czucie powinno chodzić w tle ( jak muzyczka w barze, aby konsumenci mogli sobie swobodnie gaworzyć), nie może być stawiane ponad przekazem. Proszę, gdzie człowiek się nie ruszy, tam pycha. Jakbyś przeczytał, miałbyś inne wyczucie, o ile je faktycznie posiadasz. Nie będę pytać i drążyć, czy lepiej czujesz się ze stanem: wyczuwam, czy czuję? Dla mnie jest to nieprawda. Nie wiem, co to jest UA, co ten skrót oznacza, szczerze mówiąc nawet nie ciekawi mnie, ale jak mi go rozkodujesz, to nie obrażę się, powiem nawet dziękuję. Poważnie. ;) Nie znam slangu „warsztatowców”, posługuję się innym językiem, opartym na doświadczeniach samorodnych. Mimochodem zawsze coś się liźnie z otoczenia, człowiek nie żyje w dżungli, zawsze coś się o uszy obije.

Nie poznałeś jeszcze moich doświadczeń, tylko szczątki informacyjne, a z tych szczątek kolejne szczątki, bo lenistwo wzięło górę. Kobiety nie mają takich tendencji do parowania, ulatywania, tylko mężczyźni- kobiety szybciej się ukorzeniają z wielu istotnych względów. To moje osobiste motto po pewnym ważnym doświadczeniu: „Człowiek może mieć głowę w chmurach, ale twardo stąpać po ziemi.” Dlaczego?- bo zaliczy liszaj asfaltowy, ot i wszystko. Nie bierzesz pod uwagę, że ktoś może odejść od medytacji w pełni świadomie, odkrywając fakt, że mogą istnieć inne warianty? Tylko ucieczka istnieje, a nie punkt zwrotny? Po co wspinać się po schodach, skoro jest winda? Wystarczy przycisnąć odpowiedni guzik. Tak, jak napisałam niżej, Oświecenie jest tylko wyjściem poza centra, poza koronę, jest oświeceniem umysłu. Umysł nie jest priorytetem dla Boga, tylko miłosierdzie. Jest jeszcze droga „szalonego serca”, inicjowana działaniami serca, gdzie nie trzeba wracać z umysłu do serca. Jest jeszcze inna, inicjowana przez samą naturę, o czym wspomniałam wcześniej. I jeszcze droga Jezusa, poprzez poświęcenie. A może tylko Ty się ograniczasz do pewnych wariantów, skupiając się za mocno, za intensywnie, na słowie oświecenie? Czasami jedna myśl (jako kluczowe dążenie do czegoś), może przysłonić człowiekowi wszystko. W dalszej naszej dyskusji może się ujawnić (choć wolałabym nie), że niczego nie odczuwasz, a macają Ciebie po nerwach lub neuronach tylko własne myślokształty, urojenia.  ;) Znasz się trochę na oczyszczaniu? Jeśli tak, to: co człowiek czuje (nie wyczuwa, czuje = to kolosalna różnica), gdy oczyszcza oczy (nie żadne centrum, tylko konkretny organ) nie zaprogramowany teoriami i wariantami wydarzeń (czysta karta, zero podpowiedzi, zero informacji), aby widzieć rzeczywistość fizyczną, materialną w prawdzie, nie przez pryzmat ducha, który zmuszany jest do ciągłej pracy nad sobą, aby tą prawdę rozpoznać. Masz na tyle odwagi, aby publicznie tę kwestie roztrząsać? :D O mnie się nie martw, nie wycofam się, jak mówię A to jadę do Z.. Poznasz poryw „ognistego smoka” (nie technikę, poryw- technika i robotyka jest tylko w medytacji), poryw szalonego serca, który nie zważa na nic, na żadne reguły, kary, opinie, teorie, czy inne karmiczne wymysły. ;)

I co takiego ciekawego w tym rozwoju ducha jest, oprócz szlifowania jego wad i przekształcania je w zalety? Trzeba się kiedyś ostatecznie zadeklarować, albo kontakt z ułomnym, obciążonym, licznymi niedomogami duchem, albo kontakt z czystą duszą. Wszystkiego nie można chcieć naraz. Jedni wolą grzebać się w brudach ducha (swojej i cudzej karmie- w śmietniku energetycznym), a inni wolą pocałować duszkę prosto w czystą pupkę. Można krócej: <Usiadł w martwocie, zapomniał o życiu, wpatrzył się w ducha, robiąc zamach na duszę.> Prawo wolnej woli działa w Obszarze wolnej woli perfekt. „Po owocach ich poznacie”- kojarzysz to zdanie z czymś specyficznym, znanym , świadomie lub nie?



Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-25, 21:57:42 »
w sumie tak sobie uświadomiłem, że problemy archaniołów, które tu upadły i utknęły, są na początek dwojakiego rodzaju, można zobaczyć to na przykładzie archanioła który nie upadł i jego postawa pokazuje im drogę powrotu:
„Najlepiej można uczcić św. Michała Archanioła powściągliwością i pracą, to jest powściągając szczególnie pychę i skłonności  zmysłowe, i pracując nad zbawieniem własnym i drugich”
http://www.ktozjakbog.religia.net/component/content/article/692-swieto-archaniolow.html

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-25, 21:47:37 »
aster
dziękuję za odpowiedź : )

Cytuj
Popęd seksualny jest jak najbardziej naturalny, ale trzeba umieć rozróżniać pojęcia i związanie z nim cechy, jak i motywy (intencje), gdyż pożądanie nie jest pragnieniem, ani instynktem zwierzęcym, jak i zaczarowanie, oczarowanie (magia miłości) nie jest miłością,
z tym się oczywiście zgadzam , nie zgadzałem się z tamtym wstępem w którym na dzień dobry zostało to opisane jako kodowane przez ciemne siły , a drugie związane z tym, że  nawet zwierzęta potrafią tworzyć trwałe związki wbrew temu co twierdzisz
przykład z jajami goryla haha był taką ilustracją, że jest to część natury, a nie "ciemnych sił", nie ma w tym zachwytu : ) z mojej strony, ale zwykła akceptacja biologicznych cech różnych gatunków, w tym ludzkiego

odnoszę wrażenie, że masz pewien zakres, który uznajesz za właściwy, a reszta to ciemne siły dla Ciebie, medytacja która prowadzi do spowolnienia procesów umysłu i do zaniku tego co sobie tworzysz w umyśle , podtrzymujesz i wzbudzasz poprzez wrażenia zmysłów + nakładane na to doświadczenia, odczucia i wyobrażenia, jest taką ciemną siłą dla Ciebie, a i to co związane z  odzwierzęcymi cechami i materią też jest taką ciemną siłą...
zachowujesz się trochę jak anioł,(albo lepiej jakiś archanioł konstruktor),  który utknął tutaj , więc zabawia się  w analizy  konstrukcji  i pragnący powrotu jedynie do tego wąskiego zakresu z którego wyszedł : )

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-06-25, 21:41:30 »
no i po to trzeba było zakładać nowy wątek?

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-06-25, 21:39:51 »
Każdy ma takie szanse rozwoju duchowego jakie ma intencje do rozwoju duchowego. Nie widzę jaki jest sens w ocenianiu szans rozwoju innych ludzi.

Co do poetyckości - jestem zwolennikiem tego by forma nie przerastała treści, a jeśli się pojawia to po to by jaśniej ją przekazywać. Czyli by chcąc przekazać coś odbiorcy/odbiorcom, mówić ich językiem (czy językiem zrozumiałym dla nich).

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-06-25, 21:20:26 »
aster
Nie doszukuj się proszę w tym co teraz napiszę złośliwości czy innych negatywnych intencji.
Czytając Twoje posty (nie w całości, bo trochę dla mnie za długie), wyczuwam silne wzorce ucieczki przed oświeceniem, charakterystyczne dla UA. Na pewnym etapie UA niby chcą się oświecić, ale robią wszystko, żeby do tego nie doszło. Kryje się za tymi wzorcami rozczarowanie, że nie udało się "oświecić" po "ichniemu" tzn. uciec z materii, bo właśnie ucieczka z materii na pewnym etapie była głównym celem UA.

aster

  • Wiadomości: 209
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-25, 20:57:36 »
do- > Witka

„Nie sądzę bym się mylił”= to bardzo odważne zdanie, na takie zdanie trzeba mieć moc konkretów i ogrom doświadczeń. Może podzielisz się z innymi, również ze mną choćby małą tego częścią, minimalną jak na początek, choć podświadomość już użyła słowa zaprzeczenia. 

A jak ukonkretyzujesz działania szalonego serca lub potężnej energii gniewu czystego serca, tzw: „niezgoda na krzywdę?”. Czym jest dla Ciebie konkret? Podaj parę przykładów. Coś, co trzeba eksta udowadniać, organoleptycznie czy językiem technicznym, czy nie o to chodzi? Ciekawi mnie jak działa język mechaniczny i czy język poetycki (wynikający z rozwoju centrum tarczycy, taki swoisty filtr duszy) łatwo się transformuje na robotykę. Może być to dla mnie nowe doświadczenie. Nie chodzi o zarzuty, aby coś radykalnie zdegradować, lecz o pułapki na drogach duchowych. Nie można biec na oślep, to nawet zdrowy rozum podpowiada nawet tym, którzy nie odczuwają potrzeby rozwoju. Jeśli ktoś nie ma potrzeby lecieć (bo nie jego tempo), ma tylko potrzebę iść na dany czas, to też wszystko w porządku. Nie ma o co drzeć szat, jak to bywało w Biblii, za czasów Babilonu. .:) 

Już wiem, że masz awersję do aforyzmów i wiedzy pokoleniowej (rodzaj wyparcia, pomniejszania roli przodków), ale jeden przytoczę, tak po prostu (może inni skorzystają).

„Szalona mądrość Franciszka z Asyżu:
Serce ma własne powody wszystkich reakcji, których umysł nie jest w stanie zrozumieć.
Serce ma własny wymiar istnienia, który jest całkowicie nie widoczny dla umysłu.
Serce jest wyższe i głębsze niż umysł, jest POZA jego zasięgiem.
Wygląda to głupio. Miłość zawsze wygląda głupawo, gdyż miłość nie jest utylitarna.
Umysł jest utylitarny. Wszystko wykorzystuje do czegoś innego: To jest znaczenie utylitarności. Umysł ma jakiś cel, jest nastawiony na dążenie do celu, wszystko zamienia w środki, a miłości nie można zamienić w jakiś środek prowadzący do czegoś innego. Miłość sama w sobie jest celem.
Głupcy mają w sobie wiele subtelnej mądrości, a mądrzy ludzie zachowują się często jak głupcy.”

Oświecenie polega tylko na wyjściu poza centra- tak Budda się zawiesił poza centrami (uwaga mimochodem odnośnie do przeczytanych niektórych wątków na tym forum), tylko ma nastąpić jeszcze trudniejsza droga, powrót do serca i transformacja poprzez nie (a tego Budda już nie uczynił, tylko kto inny)

Chciałam się pożegnać na dzisiaj i życzyć miłej nocy forumowiczom, ale coś jeszcze. Uważasz, że bezdomny brudas, cuchnący jak stado wołów, obsikany po pachy po wczorajszej libacji za śmietnikiem, ma mniejsze szanse na rozwój duchowy, tylko dlatego, że nie medytuje? Zaskoczony byłbyś bardzo, gdyby osiągnął wyższy poziom niż Ty i w o wiele krótszym czasie? A co to są poziomy? Może nie ma żadnych poziomów, tylko jedno szybkie przejście?

do -> Mariusz

"Czy osoby edytujące w tym miejscu nazywałyby się uczniami? Nie - na pytanie "czy jestem twoim uczniem?" otrzymywałyby od prowadzącego pytanie "kto jest uczniem/kto to jest uczeń? - MEDYTUJ". Podobnie na pytania " czy jesteś Buddą?" byłoby pytanie :" Kto to jest Budda - MEDYTUJ" lub inne adekwatne dla konkretnej osoby. "

To takie mi bardzo bliskie jest, z autopsji nawet. ;) Nie ma uczniów, nie ma mistrzów (to jest hierarchia- pycha, być ponad), są tylko okoliczności, które pewne procesy w nas przyspieszają lub spowalniają. Wdzięczniejsza rola to obserwator, jest neutralna. Uważność jest w cenie. Przez nieuwagę można wiele stracić. :))

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-06-25, 20:46:15 »
Generalnie właściwa medytacja prowadząca do osiągnięcia ostatecznego celu medytacji - to medytacja nad Koanem, czyli specjalnym pytaniem.
Na przykład "Cały kot przeszedł przez drzwi. Jednak ogon kota nie przeszedł jeszcze przez drzwi. Dlaczego ogon kota nie przeszedł jeszcze przez drzwi??? "  :-))

Wielu osiągnęło odpowiedzi na to pytanie. Ale niewielu osiągnęło ostateczny cel (z inkarnowanych w ciele), w każdym razie nie znam nikogo takiego. Po prostu ugrzęźli na jakimś poziomie i nie pytali dalej.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-06-25, 20:04:42 »
Chociaż mam tu pewien niedosyt i nachodzi mnie czasem ochota na to, żeby się wypisać w temacie tego jakie możliwości widziałem przez pewien krótki czas :-)

Generalnie to widziałem, że właściwym sposobem inspirowania byłoby proponowanie medytacji podobnej trochę  Zen ale pozbawionej całej buddyjskiej otoczki oraz nauk o pustce i podobnych. Osoby, które wcześniej powinny coś uzdrowić żeby to nie przeszkadzało w medytacji byłyby odpowiednio inspirowane do tego  jak to uzdrowić.
Generalnie byłoby to realizowane w miejscu przypominającym sanghę, gdzie medytowałaby mniejsza lub większa grupa osób.  Czas potrzebny do osiągnięcia celu medytacji może , przy właściwym prowadzeniu, wynieść na przykład 2 lub 3 dni. Czasem 2 tygodnie. (Zazwyczaj jest to wstępne satori, które wymaga jeszcze poźniejszych instrukcji, które mogą być realizowane we własnym domu). Buddyści i ludzie od Zen niestety robią w tym czasie dużo zamieszania. Obiecują istnienie jakiejś pustki, Buddy i wielu innych rzeczy. Powoduje to dekoncentrację i przynajmniej znacznie odkłada w czasie osiągnięcie celu. Niektórym uniemożliwia.

Czy osoby edytujące w tym miejscu nazywałyby się uczniami? Nie - na pytanie "czy jestem twoim uczniem?" otrzymywałyby od prowadzącego pytanie "kto jest uczniem/kto to jest uczeń? - MEDYTUJ". Podobnie na pytania " czy jesteś Buddą?" byłoby pytanie :" Kto to jest Budda - MEDYTUJ" lub inne adekwatne dla konretnej osoby.
Czyli generalnie nie byłoby tej energii do skupiania wokół siebie "wiecznych uczniów" tylko szybkie i skuteczne inspirowanie a potem wysyłanie w świat na zasadzie "teraz już sam wiesz co masz robić"
« Ostatnia zmiana: 2014-06-25, 20:11:20 wysłana przez Mariusz »

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-06-25, 19:43:47 »
Mirek
Ok
« Ostatnia zmiana: 2014-06-25, 19:45:51 wysłana przez Mariusz »

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-06-25, 18:16:23 »
Nie sądzę bym się mylił w stwierdzeniu które napisałem.
Co do reszty - trudno mi dyskutować z aforyzmami również w temacie "co jest zamiarem Boga", ale do konkretów (konkretnie sformułowanych zarzutów) względem medytacji mogę się odnieść.