Frisky
------
„ I duch ruszył do boju, a rozum nie”. Mnie się to podoba. Z rozumem zawsze mogę pogadać, ale z duchem nie. Okazje takie należy docenić i szanować.
Trochę się zbuntowałeś, ale zreflektowałeś. Umysł w uważności swej wiedziałby, że od początku mówię o popędzie seksualnym (dążeniem, motywacją, impulsem), do którego zalicza się pożądanie i błogość. Tutaj mam na Ciebie haczyk rybko, od początku jest mowa o popędzie. Nie wspomniałam tylko o innych rodzajach tego popędu: ekstaza, instynkt, pragnienie, obcowanie itd... Każdy popęd ma za lont inną motywację i inny wynik się rodzi. W moim tekście na pniu poszły dwa kluczowe, popęd boży i nie boży, reszta jest między- między, buja się tak jak Ty, między Bogiem, a Darwinem (który chciał mieć duże jaja, a miał małe).

Popęd to nie tylko genitalia, ale również procesy myślowe, motoryka ciała. Bez popędu nie wstalibyśmy nawet z łóżka.
Fajnie, że akceptujesz biologiczne cechy gatunków, mnie się też podobają ogromne jaja goryli.

Są dorodne, jak zadek Danuśki z „Krzyżaków” i miło na nie popatrzeć, na pewno nie ma na nich pazurów ciemnych sił.
Niektóre zwierzęta korzystają z monogamiczności, bo korzystają z cyklu błogości, Bóg nie zarezerwował tego stanu wyłącznie dla ludzi, niższe formy też mogą się rozwijać, telepatycznie porozumiewać się z człowiekiem lub podążyć za jego myślą. Widziałeś gruchające z miłości do siebie myszy (gruchające, nie piszczące)? Człowiek jest taki felerny, że gdy chce dotrzymać danego słowa (w obietnicy) w istotnych życiowych kwestiach, zazwyczaj go nie dotrzymuje, tłumacząc się ludzką słabością, albo karma mu przeszkodziła, albo wymyśli byle co. Zatem jak to się dzieje, że gdy zwierzę (niby prymitywniejsze, tak człowiek uważa) złoży obietnicę, zrobi to, uzna to za cel i pokieruje tam wysiłki. Jeśli psi szczeniak obieca, że będzie najszybciej biegał ze swojego gatunku, jak Forest Gump, to będzie ku temu dążył, zrobi to. Gdy obdarty z piór gołąb, z wyrwanym ogonem, z połamanymi nogami obieca w stanie agonalnym, że będzie latał jak anioł, mało tego stanie się przewodnikiem stada, zrobi to. Takie obietnice następują rzadko, ale jak już padną, nie ma odwrotu. Zwierzę nigdy się z niej nie wycofa, spełni zadanie. Żadna karma i inne bzdety mu w tym nie przeszkodzą. To nie jest teoria, to się zdarzyło naprawdę i ja czynię temu świadectwo, jako główny świadek. Podobnych świadectw mogę wystawić sporo.
Starasz się ogarnąć moją pierwszą treść, ale jeszcze masz z nią problem- to, co pisałam prostym językiem, skomplikowałeś sobie sam. Nie wiem, po co, ale niektórzy tak lubią, potrudzić się dodatkowo. Potrudzę się razem z Tobą, choć wolałabym nie.
Nie można karmić się wyłącznie teoriami, prać w jednej pralce prawdy i kłamstwa, udawać, że wszystko jest czyste, że kłamstwa zmieniły się w prawdy. Wybielanie nic nie da, pierwotna tożsamość i rola kłamstwa pozostaje nadal taka sama. Motyl też z pewnością by nie chciał, aby nazwano go biedronką lub ślimakiem. Tożsamość ma się jedną.
Pies ma 4 łapy = prawda, ptak lata = prawda, sosna jest zielona = prawda itd...(o ile te prawdy nie uległy wypadkowi, pies może stracić łapę, ptak złamać skrzydło, sosna uschnąć)
Nie tylko ja mam pewien zakres, który uznawany jest za właściwy, tylko mamy go wszyscy. Jeden człowiek nie zobaczy, że pies ma 4 łapy, drugi, że trzy, a trzeci, że dwie. Wszyscy zobaczą to samo, że 4. Jeśli ktoś będzie wmawiał innym, że pies nie ma nóg, albo ma ich siedem, to oznaka, że z jego widzeniem jest coś „nie halo” i widzi nieprawdę.
Medytacja nie prowadzi do zaniku, ani nie spowalnia procesów umysłu (tego nie napisałam), niczego nie zmieni zasadniczo. Umysł będzie stale produkował tę samą prędkość myśli, ale w obliczu innego ruchu energetycznego spowalnia rozwój. Prędkość myśli ma znaczenia, bo każdą myśl można rozbić jak bańkę mydlaną, jeśli szybka myśl uderzy w wolną. Medytacja nie jest ochronną sferą, gdzie myśli nie istnieją, czy obrazy. Obraz to zbiór myśli. W każdą medytację może wejść ktoś inny, kto ma przewagę w prędkości myśli. Medytujący tego nie rozumie, jego myśl jest zbyt wolna.
Na resztę treści odpowiem później, zwłaszcza dot. "Majkela"

Z mitologi to mój ulubieniec, znamy się trochę.