To ciekawe że niektórzy piszą tu jakby nie wiedzieli i nigdy nie doświadczyli tego na sobie (w obie strony), a uzdrawianie spojrzeniem jest znane i praktykowane od bardzo dawna, jak mówi sufi wychwalając Boga:
"Gdzie bym nie spojrzał, widzę Twoją umiłowaną twarz, spowitą wieloma różnymi welonami. Magiczna moc, moich wciąż poszukujących oczu, uniosła zasłonę z Twej promienistej postaci, a uśmiech Twój podbił moje serce tysiące razy. Blask Twojego przenikającego spojrzenia rozjaśnił moją przyciemnioną duszę, i patrzcie! Wszędzie teraz słoneczne światło widzę."
Niewiedza, zamknięcie i brak doświadczeń to raczej nie jest cnota, sufi stwierdza :
"Przez góry można się przedrzeć, przez oceany przepłynąć, drogę pokonać można powietrzem, lecz nie można znaleźć sposobu, by pracować z osobą o zatwardziałym charakterze, głęboko osadzoną w swych ideach i sztywną w spojrzeniu na życie."
:-)