Lynd, to co, że co drugi post jest moj, a twoj jest co piaty, to niby masz racje i jestes niezalezny emocjonalnie ? ; )
Ludzie do mnie pisza, łącznie z tobą, wiec odpowiadam. Dla mnie to jak każda inna dyskusja gdzie ściera się nie tyle pogląd na daną kwestie, co światopogląd i to na głębszym poziomie niż się wydaje.
Ale w tym wszystkim nie zauważasz że GC to właśnie też marketing, i to mający dokładnie przemówić
do ludzi takich jak Ty, zmęczonych nieskazitelnymi mistrzami.
Bardzo ciekawa teroia !!! Bardzo ciekawa grupa docelowa !!
Oczywiście, samo powiedzenie publicznie "leczę ludzi" z intencją zysku, to już jest marketing.
Pytanie czy tu jest intencja zysku/ zdobycia klienta, a żeby się na ten temat wiarygodnie wypowiedzieć trzeba mieć czysto w temacie obfitości, bo łatwo o błędną inetrpretacje gdy np nieuświadomiona zazdrość zalewa mózg ; )
Ja gościa nie oceniłem ani razu, nie powiedziałem , że JEST FAKTYCZNIE UZDROWICIELEM.
Może być tak, że ktoś pozostaje otwarty, bo nie chce trzymac tego dla siebie (bo np ma przekonanie , że powinien się tym dzielić, że ktos moze go potrzebowac, czy nawet czuje się winny, gdy nie pomaga innym). Czy po prostu lepiej mu gdy dzieli się z tym światem, ma poczucie dawania, a żeby nie przyłaziły do niego chordy chorych to zastosował najprostszą selekcje, połączoną z docenieniem swoich zdolności. To oczywiscie tylko jedna z możlwiości ; ) i nie widze powodu by ją odrzucac.
nie ufasz takim ludziom jak napisałeś, bo uważasz że to marketing
poznałem usługi i faktyczną świadomośc niektórych takich osób, no i widac często po prostu kit
jestem zdania że jak ktoś dobry z talentem pochodzącym od Boga, to reklamowac się nie musi i wystarczy "bycie sobą" a ludzie i tak go znajdą i będą walić drzwiami i oknami, możesz to bycie sobą nazywać marketingiem, bo pomogło komuś zarobić pieniądze