To stwarzanie wrażenia braku marketingu, jest właśnie tym marketingiem "po prostu sobie gadamy o kimś tam, wychwalamy go, 'o, jest zainteresowanie?, no cóż, co możemy zrobić, w takim razie przedstawimy go światu bo to w końcu taka wartościowa i niezwykła osobistość'. Pan X jest co prawda zajętym człowiekiem, ale z uwagi na zainteresowanie, zrobi wyjątek za jedyną złotą monetkę." do tego wianuszek fanów broniących pana x "to spotkanie z nim było takie wyjątkowe a przekazywanie monetki rozpuszcza każdemu serce. ale czy ta monetka była wystarczająca dla Pana X ? : ))) czy aby na pewno to wystarczyło Panu X? co mogę zrobić żeby jeszcze dogodzić Panu X?"
Serio, mi to wygląda na sfabrykowane pod wieloma względami i rodem z (o ironio) marketingu w USA. Owszem, jest możliwe że to nie jest jakaś manipulacja, tylko nie wiem po co to ukrywanie rzeczywistych kosztów i warunków - to mnie skłania do myślenia że coś jednak jest nie tak.