Myślę że oszczędzanie ma sens dopiero wtedy, kiedy człowiek jest w miarę czysty od lęku przed brakiem. Inaczej rzeczywiście będzie oszczędzać na czarną godzinę (i może sobie będzie ją kreował), a w dodatku jeszcze będzie nieszczęśliwy że nie może tych pieniędzy wykorzystać. No i... hurraoptimistyczna wpadka po drodze też może być cennym doświadczeniem. Bo, jak mawiają informatycy: "Ludzie dzielą się na tych, którzy robią kopie zapasowe i na tych, którzy ich jeszcze nie robią."

I właśnie, bogaci mogą sobie pozwolić na ryzyko bo mają spore oszczędności i to ryzyko jest wkalkulowane. Hurraoptymiści zazwyczaj nie biorą ryzyka porażki pod uwagę, bo w swoim przekonaniu, "myślą pozytywnie."
Witek,
Też nie uważam żeby to był najlepszy przykład. Skoro ten znajomy ma jakichś wierzycieli, to znaczy że na dobrą sprawę żyje/żył sobie na ich koszt. I to oni ponieśli koszt jego porażki.
To bardziej kojarzy się z cwaniactwem niż ideami propagowanymi na tym portalu. Równie dobrze można powiedzieć że są ludzie, którzy czują się dobrze i niewinnie z wyzyskiem czy z kradzieżą.