Moim zdaniem, widzimy tu fundamentalny konflikt wartości zachodnich/europejskich (wolność, równość, braterstwo) z wartościami wschodnimi/azjatyckimi (zamordyzm, totalitaryzm, ruska bania).
Prognoza: za 50 lat będziemy sobie żyć dostatnio i spokojnie w Stanach Zjednoczonych Europy, obejmujących na pewno Kijów, Mińsk, a być może nawet Moskwę.
I dla każdego wybór będzie wtedy prosty: albo ci nasz styl życia odpowiada, albo wypad, bo wszystkim delikwentom, którym europejskie wartości nie pasują, wspólnota funduje darmowy bilet w jedną stronę, czyli fru za Ural, a dalej to już niech się z nimi Chińczyki użerają.