medżik
Szczegóły sytuacji na Ukrainie niezbyt mnie pasjonują. Znaczy, oczywiście, obchodzi mnie, co tam się dzieje, ale wystarcza mi ogląd ogólny. Przede wszystkim, życzę obywatelom Ukrainy, by dołączyli do rodziny europejskich demokracji. Przy czym wiadomo, że tak, czy inaczej, czekają ich trudne lata, bo ekonomicznie są w ciemnym lesie. Lecz jeśli zwycięży trzeźwość, przytomność i rozsądek -- i uda im się pójść kursem na UE -- to mają szansę, za jakieś 20 lat, wyjść na prostą. A jeśli, nie daj boże, wygra oszołomstwo, i zostaną pod ruskim butem, no to niestety będą się nadal staczać po równi pochyłej, razem ze (śniącą o minionej potędze) matuszką Rosją. Fajnie też ktoś powiedział, że jeśli uda się Ukrainie, to i w Rosji wzrosną szanse na demokratyczne przemiany. Oby. Tyle banalnych oczywistości o Ukrainie.
Natomiast bardziej wzrusza mnie fakt, iż na to zacne forum w końcu jednak przywiało niesławnej pamięci klimaty wariatkowa z cudu. Gruby już sapie z ukontentowania, już rzuca teksty o "politycznych karłach", "typowych judaistycznych manipulacjach", etc., a przecież nawet się jeszcze dobrze nie rozkręcił, przecież dopiero ledwo co poczuł smaka. Tak oto budzą się demony, a my udajemy, że nic się nie dzieje, po czym zupełnie niespodziewanie lądujemy w środku holokaustu. Tego nas uczy historia, więc żeby nie było potem płaczu.