Ciekawe, ile jeszcze pojawi się cudownych metod. Pojawiają się coraz częściej jak cudowne diety. Każda dieta najlepsza i idealna. I jest takich tysiąc.
Jeszcze niedawno było EFT, Theta-healing, Kod Uzdrawiania, Matryca Energetyczna itd. Ciągle coś nowego. Ja prawdę mówiąc, jestem trochę już tym zmęczony. Czasami zastanawiam się, czy te metody nie działają na zasadzie "sprzątnąć kurz w jednym obszarze i wrzucić do innego, którego się nie widzi... na razie".
Miałem okres, kiedy byłem zafascynowany nowymi metodami itd. Nawet miałem czasami wrażenie, że to jest ta właściwa, ta jedyna, najlepsza. Teraz, czuję, że one wszystkie są do dupy tak naprawdę. Dają jakieś chwilową iluzje, że to działa, dają poczucie efektów itd., ale zaczynam wierzyć, że to jest samookłamywanie się na bardzo głębokim poziomie siebie. Dawanie sobie z głębin siebie iluzji, że idziemy do przodu, wykonujemy dobrą robotę, zbliżamy się do naszego celu, ale... myślę coraz częściej, że to jest iluzja, samookłamywanie się, po to, żeby nie dotykać konkretów, tego, co tak naprawdę ważne i istotne. I źródło tego samooszukiwania się jest głęboko, głęboko w nas samych, gdzieś powiedzmy na poziomie duszy, nawet głębiej, jakby w nieświadomości duszy.
Tak samo pewnie wzmacnia nieźle ego duchowe, jak się doda do imienia i nazwiska różne człony, np. Wielki Mistrz Reiki MARTINUS, regreser, terapeuta rebirhtingu, terapeuta EFT, ukończony 8 stopień terapeuty Theta-Healing, 32 stopnie mistrzowskie Matrycy Energetycznej itd.