Autor Wątek: Odpowiedzialność  (Przeczytany 1211 razy)

Sylvia

  • Wiadomości: 1 998
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2019-10-03, 14:29:46 »
Powinnam napisać, że oprócz tego, że czuć w niej tą pozytywną, współczesną niemiecką energię w zachowaniach społecznych. "poza tym" brzmi dwuznacznie;)
Współczesna energia, to coś innego, niż skojarzenia przejęte od przodków, którzy mieli swoje doświadczenia, szczególnie podczas II wojny światowej.

Sylvia

  • Wiadomości: 1 998
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2019-09-30, 22:20:17 »
Dzisiaj miałam ciekawą sytuację z osobą, którą bym nazwała porządnym, prawym człowiekiem. Zdałam sobie sprawę, że to jest też branie 100% odpowiedzialności za siebie. Taki naprawdę porządny człowiek, to rzadkość ostatnio w świecie.
Nie wiem czy to ma znaczenie, ale osoba ta wróciła po latach z emigracji z Niemiec, z pomysłem na własny biznes. Dobrze sobie radzi w tym co robi. Czuć w niej tą niemiecką energię. Poza tym jest normalna i sympatyczna. Ta jej prawość i oczywistość w postępowaniu wobec ludzi naprawdę mnie ujęła:)
Świetny punkt odniesienia, gdy tych wszystkich dziwnych historii i zachowań, które dzieją się od jakiegoś czasu w nadmiarze w społeczeństwie.
« Ostatnia zmiana: 2019-09-30, 22:23:43 wysłana przez Sylvia »

Sylvia

  • Wiadomości: 1 998
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-12-29, 19:22:49 »
Rzeczywiście trafione. Też widzę to zafiksowanie, gdy nie ma szczerej pracy z sercem, zarówno z jego słabościami, jak i mocami. Zazdrość i nienawiść ograniczają dobro w sercu, komunikację z serca, odpowiedzialność za siebie, za swoje czyny i słowa, i wtedy wali. Czasami robi się rys psychopatyczny, czyli używanie innych do swoich celów bez liczenia się z ich uczuciami i energią, w tym również wykalkulowane dobro, tworzenie iluzji na swój temat i innych, co czasami działa jak lep na ludzi w niedoborach i kompleksach. Trzeba też wtedy znaleźć kogoś niby lepszego, kogo się uzna za gorszego i odpada odpowiedzialność za pracę ze swoim sercem i samooceną, bo można mierzyć innych swoją miarą. Jaki umysł jest sprytny w takich wyparciach i kombinacjach.
Gdy już się patrzy z bezwarunkową miłością na takie intencje i zachowania, łatwiej o zdrowe granice i zrozumienie, że pewne sprawy są między kimś, a Bogiem, i tak naprawdę nikim więcej. Zarówno u innych, jak i u siebie.

"......Czasami widzę jak ludzie bagatelizują swoje nastawienie do innych. Są tak zaślepieni, że wydaje im się, że nie ponoszą skutków wewnętrznej pogardy, zazdrości, i wielu negatywnych nastawień, które pielęgnowali przez całe lata, względem innych. A potem są zdziwieni, że to co innym wychodzi z łatwością, im nie wychodzi wcale, albo musi być osiągane dużym wysiłkiem i walką." (kinga roszczyniała, dnia: 2013-11-15, 07:43:05)

Niedawno ktoś próbował mi zasugerować, że trzeba coś zrobić, bo pewna osoba gada po ludziach pewne swoje fantazje na temat innych (przez każdym latami grając miłą i przyjazną, a ustawiając ludzi przeciwko sobie - chociaż już coraz mniej osób się nabiera, czyli na plus, że coraz więcej ma coraz zdrowsze relacje, komunikuje się w prawdzie i docenia to w innych). Kiedyś bym walczyła z takimi wzorcami, gdybym to zauważyła, później był etap, gdy odczuwałam przykrość, że takim ludziom się ufa i wierzy (czas przytulania swojego serca z jego światłością, mocami, słabościami i cieniami), a teraz (od dłuższego czasu ten etap, chociaż czasem wracam do poprzedniego na moment) odpowiedziałam na to z poczuciem spokoju, że po pierwsze to ma w tym jakiś swój cel i właśnie w ten sposób manipuluje (wywiera wpływ, żeby mieć rację i żeby innych dostosować do pewnych wzorców), więc nie można ulegać czyjemuś ego, tylko obserwować siebie (nie tę osobę) i słuchać Boga. Po drugie ma jakieś swoje problemy, że jest nieszczera, zdradziecka i podstępna, i można tylko pozostać w miłości lub akceptować swoje reakcje emocjonalne i je uzdrawiać.
A po trzecie, to jest między nią, a Bogiem, jakie ma nastawienie do ludzi, i w takim oddzieleniu od ego tej osoby, jest własna moc, spokój, zrozumienie i odpowiedzialność za siebie.
Cokolwiek inni robią czy mówią, można reagować pozytywnie na innych ludzi. Chociażby wybaczając i odpuszczając, a nie obwiniając i przerzucając odpowiedzialność za bardzo na siebie lub za bardzo na innych.
Cokolwiek inni robią czy mówią, można reagować pozytywnie na innych ludzi. Chociażby stawiając jasne, przytomne granice, akceptując i szanując.
Cokolwiek inni robią czy mówią, można reagować pozytywnie na innych ludzi. Nie reagując na ich prowokacje czy presje, a patrzeć z miłością.
Cokolwiek inni robią czy mówią, można reagować pozytywnie na innych ludzi. Tworząc pozytywną energię np. spokojem, radością i uśmiechem:)
Cokolwiek inni robią czy mówią, można reagować pozytywnie na innych ludzi. Chociażby modląc się o najlepsze rozwiązania, zadając sobie pytanie "co by Bóg zrobił poprzez mnie, czy innych? " i słuchając Boga. Patrząc co Bóg tworzy swoją energią.






« Ostatnia zmiana: 2013-12-29, 19:26:21 wysłana przez Sylvia »

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-12-26, 17:19:10 »
ależ to jest trafione, dopiero teraz zobaczyłam ten wpis, muszę poczuć co komu zazdroszczę
teraz natychmiast

Moja znajoma zajmuje się Radykalnym Wybaczaniem kiedyś  powiedziała mi że w pracy z ludźmi wychodzi że zazdrość i nienawiść bierze się z "niedawania sobie prawa do tego czego się zazdrości i za co się nienawidzi innych". Dlatego ludzie którzy zazdroszczą powinni obserwować co ich tak "wali" u innych bo prawdopodobnie tego właśnie sobie zabraniają lub nie dają sobie do tego prawa. Wtedy mają ułatwione zadania bo wystarczy że będą pracować tylko z tym i jest 99% szansy trafienia tematu. Nie podjęcie pracy z dawaniem sobie prawa po latach zaowocuje nienawiścią a nawet mocniejszym zafiksowaniem w temacie.

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2013-11-15, 10:21:54 »
Edytka, zgadzam się z tym :)

Edyta

  • Gość
[#]   « 2013-11-15, 10:01:47 »
Moja znajoma zajmuje się Radykalnym Wybaczaniem kiedyś  powiedziała mi że w pracy z ludźmi wychodzi że zazdrość i nienawiść bierze się z "niedawania sobie prawa do tego czego się zazdrości i za co się nienawidzi innych". Dlatego ludzie którzy zazdroszczą powinni obserwować co ich tak "wali" u innych bo prawdopodobnie tego właśnie sobie zabraniają lub nie dają sobie do tego prawa. Wtedy mają ułatwione zadania bo wystarczy że będą pracować tylko z tym i jest 99% szansy trafienia tematu. Nie podjęcie pracy z dawaniem sobie prawa po latach zaowocuje nienawiścią a nawet mocniejszym zafiksowaniem w temacie.

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2013-11-15, 07:43:05 »
Kiedyś przejmowałam się tym co ludzie we mnie widzieli i potem coraz więcej chętnych było aż w końcu pojęłam że prawda o mnie nie tkwi w umysłach innych.

Dokładnie tak : ).
Mam w pamięci pewną rozmowę, która się odbyła kilka lat temu, ze znajomym, który zapytany o to, jak sobie radzi z zawiścią i zazdrością odpowiedział mniej więcej: „są ludzie na świecie, którzy zawsze będą wobec innych wokoło zazdrośni, zawistni, będą próbować umniejszać (głównie w swoich oczach) to co inni robią i ich sukcesy – by choć przez chwile, poczuć się lepiej, poczuć, że im dorównują. Tym się nie przejmuj, bo zobaczysz jak z roku na rok, tobie będzie przybywać kolejnych sukcesów, a im kolejny bagaż frustracji i powodów do niezadowolenia. Ty będziesz przyciągać ludzi, którzy cię kochają i wspierają, a oni nie będą umieli przyciągać nawet tych, którzy ich doceniają”.
Teraz z perspektywy czasu wiem, że znajomemu chodziło o to, że każdy z nas i tak ponosi skutki własnych wyborów, własnych myśli i nastawień – również do innych ludzi.
Czasami widzę jak ludzie bagatelizują swoje nastawienie do innych. Są tak zaślepieni, że wydaje im się, że nie ponoszą skutków wewnętrznej pogardy, zazdrości, i wielu negatywnych nastawień, które pielęgnowali przez całe lata, względem innych. A potem są zdziwieni, że to co innym wychodzi z łatwością, im nie wychodzi wcale, albo musi być osiągane dużym wysiłkiem i walką.

KorneliaX

  • Wiadomości: 848
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-11-14, 22:22:46 »
To, że ktoś wmawia nam jakieś urojenia na nasz temat to też pewne doświadczenie, które kreujemy. Dlaczego to doświadczamy? Tutaj według mnie nie jest istotne, o czym mówią te urojenia. Tu może być istotne, dlaczego ktoś nam ogólnie wmawia te urojenia.
Marcin, to jest kluczowe i chyba za rzadko podkreślane!
Zdarzało mi się czuć w życiu bezsilną wobec głupot na swój temat, które były urojeniami jakiejś osoby. Od dawna w sumie takich osób/sytuacji nie spotykam, ale pamiętam motyw, że się nie zgadzam z bzdurą o sobie w konfrontacji z osobą X, a to, że się nie zgadzam to już jest "dowód", że jej objawienie na mój temat jest prawdziwe. W sumie wiem już skąd to się wzięło i dlaczego, ale do samej osoby pozostał dystans.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2013-11-14, 21:37:07 »
Fajna afirmacja.

To, że ktoś wmawia nam jakieś urojenia na nasz temat to też pewne doświadczenie, które kreujemy. Dlaczego to doświadczamy? Tutaj według mnie nie jest istotne, o czym mówią te urojenia. Tu może być istotne, dlaczego ktoś nam ogólnie wmawia te urojenia.

jak najbardziej u mnie to brało się z dzieciństwa od matki która miała urojenia i mi wmawiała, a jej to się wzięło od babki która cierpiała na chorobę psychiczną która się rozwinęła po stresie pourazowym w czasie wojny. Tak więc już w dzieciństwie ludzie chorzy przypisywali mi dziwne i nieprawdziwe intencje to spowodowało że nie potrafiłam w późniejszym życiu zachować granic.  Uzdrowiłam to i znacznie się poprawiło praktycznie nie zdarza się. Natomiast karmicznie to się wzięło z tego że zapomniałam kim jestem, zapomniałam o Bogu i byłam już tak zagubiona w tym wszystkim że uwierzyłam temu co mówią ludzie.
Gdy ruszyłam to pokoleniowo to i kontakt z Bogiem się poprawił wiele też się odblokowało ale uzdrawianie trwa nadal i nie powiem że już jestem w jakimś stanie przedoświeceniowym :) ale przyjemniej mi się żyje.

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-11-14, 21:21:59 »
Martinus powiedź jak Ty to widzisz(nt . tych urojeń innych na nasz temat) jak masz ochotę :> chętnie poczytam

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-11-14, 20:54:25 »
Dzisiejsza afirmacja od L.Hay "I grow spiritually when I accept responsibility for my life." :)
jeśli w moim życiu zdarzają się różne sytuacje to zastanawiam się dlaczego biorę to i uzdrawiam
ale jeśli ktoś próbuje mi wmówić coś na mój temat to po co mam brać odpowiedzialność za czyjeś urojenia.
Kiedyś przejmowałam się tym co ludzie we mnie widzieli i potem coraz więcej chętnych było aż w końcu pojęłam że prawda o mnie nie tkwi w umysłach innych.

Fajna afirmacja.

To, że ktoś wmawia nam jakieś urojenia na nasz temat to też pewne doświadczenie, które kreujemy. Dlaczego to doświadczamy? Tutaj według mnie nie jest istotne, o czym mówią te urojenia. Tu może być istotne, dlaczego ktoś nam ogólnie wmawia te urojenia.

Karina

  • Wiadomości: 3 129
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-11-14, 16:41:38 »

Edyta

  • Gość
[#]   « 2013-11-14, 15:03:15 »
Dzisiejsza afirmacja od L.Hay "I grow spiritually when I accept responsibility for my life." :)

jeśli w moim życiu zdarzają się różne sytuacje to zastanawiam się dlaczego biorę to i uzdrawiam
ale jeśli ktoś próbuje mi wmówić coś na mój temat to po co mam brać odpowiedzialność za czyjeś urojenia.
Kiedyś przejmowałam się tym co ludzie we mnie widzieli i potem coraz więcej chętnych było aż w końcu pojęłam że prawda o mnie nie tkwi w umysłach innych.

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-11-14, 14:18:25 »
To jedna z ważniejszych rzeczy w prawdziwym uzdrawianiu, tak myślę. Odpowiedzialność.

Gdy zwalamy winę na coś z zewnątrz, gdy wkurwiamy się na coś z zewnątrz, gdy narzekamy na coś z zewnątrz, tracimy świadomość prawdziwej przyczyny tego, co doświadczamy.

Zapętlamy się na jakichś błędnych przekonaniach, które sprawiają, że wierzymy, że przyczyna czegoś, co doświadczamy, jest poza nami. Wierzymy, że to życie nam coś daje, los, rodzice, szef w pracy itd. Że to oni są winni, oni sprawiają, że doświadczamy czegoś nieprzyjemnego w życiu.

Takie wypieranie odpowiedzialności na zewnątrz wiążę się z utratą swojej wewnętrznej mocy. Jest ona wypierana również na zewnątrz i dlatego możemy się czuć, że nie mamy wpływu na pewne rzeczy w naszym życiu. To los, to życie, to inni coś powodują. Coraz bardziej inni, los, życie, rodzice, szef w pracy, inni ludzie wpływają na nas. Nam coraz trudniej jest coś zrobić, bo coś z zewnątrz może mieć większą moc nad nami. Oczywiści inni pokazują nam w lustrze naszą własną wewnętrzną moc, którą wypieramy. Ona stoi na zewnątrz nas w innych.

Jest to jednak inna moc, tak myślę, niż zazwyczaj się wydaje, że my kontrolujemy coś na zewnątrz. To daje jedynie substytut mocy, iluzję mocy. Prawdziwa moc wynika z tego, jak bardzo manifestujemy siebie prawdziwego. Moc manifestacji siebie prawdziwego, swojej autentyczności.

Myślę, że odpowiedzialność jest również związana z szczerością względem siebie. Gdy zwalamy winę na coś z zewnątrz, okłamujemy siebie. Dajemy sobie sami kłamstwo. Żeby czegoś nie widzieć w sobie. Zapętlamy świadomość na kłamstwie, żeby czegoś nie dotknąć w sobie.