Widzę programowanie podświadomości / afirmowanie podobnie jak ontoja
Co do poddania się Bogu:
Kiedyś odreagowałem sobie taką praktykę:
Oddałem się Bogu, po czym stwierdziłem, że mnie już nic nie obchodzi. Teraz Bóg miał wszystko załatwiać za mnie. A ja nieprzytomnie powtarzałam "poddałem się Bogu, mam wszystko w d... Nic mnie nie obchodzi, nie będę myśleć, nie będę podejmować decyzji, bo przecież teraz Bóg wszystko załatwia, Bóg wszystko robi, Bóg podejmuje za mnie decyzje..." itd.
Wyszło fatalnie, a skutki zbierałem przez kilka wcieleń.
Nie ważne, co sobie wmawiamy, czy to jest prawdziwe, czy nie. Ważne, jak do tego podchodzimy, jak z tego korzystamy. A najważniejsze, czy jesteśmy przytomni i odpowiedzialni za nasze wybory, czy afirmacje mają nam ułatwić ucieczkę od rzeczywistości w bezmyślność i nieodpowiedzialność?