Witek D.
Daj innym prawo do brnięcia w jak to nazywasz, negatywizm, może zobaczysz że dzieje się coś innego, mimo zewnętrznego wizerunku.
a gdzie ja tu komukolwiek odmawiam prawa do robienia co mu się tylko podoba?
jeżeli
dajesz komuś prawo do brnięcia z uporem w negatywizm co jak widać na omawianych przykładach wiąże się nierozłącznie z opowiadaniem źle o innych tutaj (narzekanie na ludzi w ogólności, czy żale i pretensje do konkretnych ludzi) , to czemu ta zasada przyzwolenia nie dotyczy też tego co ja robię gdzie nazywam tylko to co inni robią po imieniu? przecież dla mnie nie ma problemu : chce ktoś w to z uporem brnąc no to niech sobie brnie, jego czojs,
więc daj też i mi takie samo prawo jakie dajesz tu innym i może zobaczysz że chodzi mi o coś innego mimo zewnętrznego wizerunku : )
póki co zobaczmy co z tego waszego przyzwolenia i mojego komentowania wyszło: ci którzy narzekali na innych narzekają teraz też na mnie, ci którzy mieli żale do innych mają teraz też żale do mnie , więc zmienił się jedynie czy jak to nazywasz "ubogacił" i rozszerzył zakres tych narzekań i żalów, czy może zawęził? a może to ja zakodowałem w nich swoim postępowaniem to czego w nich nie było?
przecież to że zachęcam do przebaczenia nie znaczy że nie daję prawa innym do dokonywania własnych wyborów
więc jaka z tego wszystkiego (z braku intencji zmian) korzyść? ano taka że widać jak na dłoni jakie intencje się za tym kryją , bo zastanawiałeś się czemu ktoś kto tak cierpi z powodu tych moich komentarzy , jest ponoś tak poszkodowany, a nie odetnie się ode mnie w żaden z proponowanych sposobów? czemuż wciąż wystawia się na to i pokazuje jak cierpi? no a może coś chce tutaj narzucić? ależ nie, no gdzie tam, przecież jest ofiarą, jeśli już to na pewno wprowadza coś pozytywnego, a co takiego? ano domaga się wolności nieskrępowanego wyrażania swoich narzekań i prawa do użalania się, przecież podstawą cierpienia i wielkiej obrazy było i jest to że piszę że wg mnie to nie jest rozwojowe, czyż nie doszliśmy do tego w trakcie tamtej "niechcianej" dyskusji? (która jak widać na obrazku nadal trwa niekoniecznie tylko z mojej strony haha), bo na mój gust tak się stało i ta osoba się do tego zwyczajnie przyznała: o to że ponoć nie może się użalać w sposób nieskrępowany - oczywiście przeze mnie - miała i nadal ma pretensje (kolejne "ubogacenie"),
dlatego to odcięcie ma wyglądać tak a nie inaczej bo mam w tym im nie przeszkadzać, ma nie być tutaj niechcianych przez nich wypowiedzi czyli sprzecznych z tym co sami gorliwie wprowadzają - myślę że dobre pytanie jest takie
czemu na robienie czegoś takiego przyzwalasz a nie przyzwalasz mi na mówienie o tym : )
więc z mojego punktu widzenia wygląda to tak: ignorujecie to co się dzieje na rzecz tego co chcecie widzieć
ktoś wchodzi na forum przytomnego rozwoju i domaga się wolności do nieskrepowanej ekspresji własnej, a jakoś nie widzę żeby ze swej strony dawał mi prawo do komentowania tego przeze mnie w sposób nieskrępowany, na ogólnie przyjętych zasadach, więc jakieś to takie jednostronne podejście i definicja wolności na wspólnym polu i forum dyskusyjnym, gdzie niechciane staje się to co jest sprzeczne z interesem pewnej osoby czy grupki a chciane jest to co jest zgodne z tym interesem