pkrl 5758
Myślę, że tak miewają liderzy 
Ktoś musi coś zacząć, zainspirować.
Niekoniecznie ciągnąć sprawę dalej.
Jest taki fajny film z Kevinem Costnerem "Z ust do ust" ( w którym on gra "prawdziwego" bohatera z filmu "Absolwent" ).
I on tam, zapytany dlaczego tyle firm stworzył w przeciągu ostatnich 10 lat, odpowiada :
"My attention span is too short. I'm only interested in launching...." = mam zbyt krótką zdolność skupienia uwagi. Interesuje mnie tylko wprowadzanie ... na rynek/zakładanie firmy...

Nie, to nie to

. Znaczy, nie ,,czuje" tego, co napisałeś o byciu liderem, choć mam mocną osobowość i jak chce, potrafię tak zrobić, aby przeforsować swój pomysł.
To, co próbuję opisać to jest jakby ciągle szukanie czegoś, co mi da.....no właśnie, tutaj zacinam się bo nie wiem, czego pragnę, co chce znaleźć. Kiedyś wydawało mi się, ze tego typu poczucie spełnienia będzie mi dawać praca czy zajmowanie się czymś, co lubię. Ale okazuje się, ze tak nie jest ponieważ gdyby tak było, już bym robił to co lubię i wgłębiając się jeszcze bardziej w to coś czułbym potęgujące spełnienie. A jest dokładnie na odwrót. Im bardziej w coś wchodzę, po pierwszym etapie fascynacji i zdobycia wiedzy na jakiś temat, zaczyna mnie to nużyc, nawet drażni, staje się lekko depresyjne, coś we mnie zaczyna doświadczać negatywnych uczuć z tym związanych (np. kiedy przychodzi czas na podjecie decyzji aby zajmować się czymś zawodowo i okazuje się, ze przeszkadza mi nagle środowisko osób z tego kręgu albo ze dany zawód wcale nie jest taki, jak go sobie wyobrażałem..rozumiesz, chodzi o odczucia, emocje we mnie).
Starałem się prześledzić swoje życie w tym sensie, aby zobaczyć co mnie interesowało i wynika stad, ze mam taki humanistyczny umysł, fascynują mnie nieraz odlegle od siebie dziedziny jak chociażby nauka o dziejach ziem i sztuka, starożytność i jakieś kwestie związane z techniką itp. Jakbym próbował objąć swoim umysłem tyle rożnych zagadnień ale nie znalazłem żadnego, który by potrafił dać mi odczucie, ze to jest to, ze tu jest moje miejsce na Ziemi.
Nurtuje mnie ciągle pytanie, co jest moim celem. Czego szukam? Co mam odnaleźć? Jedyne, co ciągle odczuwam, zadając sobie to pytanie to jest jakby odczucie, ze ciągnie mnie gdzieś do obcych krajów. Nie potrafię tego absolutnie niczym wytłumaczyć, dlaczego tak jest. Ale co znamienne, w Polsce czuje się jakoś dziwnie wyobcowany. Niby wszystko ok, nawet czuje się po części patriota, zależy mi aby tu tez żyło się bezpiecznie i godnie, ale nie potrafię tu poczuć klimatu i jakby los płatał ciągle figle, podkładał pod nogi kolejne kłody, ze cokolwiek tutaj zaczynam robić, napotykam przeszkody nie do przeskoczenia. Naprawdę bardzo dziwne odczucie.