Leszek
Oczywiście to tylko była moja interpretacja z tym poniżaniem

To ja w taki sposób zinterpretowałem to co napisałeś, a to dlatego że właśnie ten temat mnie dotyczy i teraz jestem na tym punkcie trochę wyczulony. Zwracam uwagę na jakieś małe przejawy poniżenia.
Może i Twój ojciec nie miał intencji poniżających wobec Ciebie, ale sposób w jaki się z Tobą komunikował był poniżający dla Ciebie, jeśli wyglądało to oczywiście tak jak w tym dialogu co napisałeś.
'Jaki ty jesteś głupi?' - to jest poniżenie słowne, agresja w komunikacji.
Przejaw jezyka 'szakala' (ocenianie, krytyka), a skuteczniejszy i przyjemniejszy w komunikacji jest język 'żyrafy' (Marshall Rosenberg).
Nie chodzi mi o intencje, tylko o sposób komunikacji

'I wtedy
wkurzony ojciec
TRIUMFUJĄC przy tym, sam sobie wybierał jedno z 10 narzędzi, które były w zasięgu mojej ręki.'
Ojciec triumfował, czyli zdobył przewagę i Cię pokonał. Odniósł zwycięstwo. A jak jest zwycięzca to i jest przegrany (poniżony).
'Ponieważ mój ojciec
był instruktorem szkolenia zawodowego, a nie
jakimś ladaco, to nauczyłem się przy nim wyrozumiałości dla ludzi, którzy wiedzą, o co im chodzi, ale nie potrafią tego zakomunikować.'
Widzę tu wartościowanie ludzi i ocenianie tych, którzy mają wiedzę jako lepszych.
Instruktor szkolenia zawodowego czy jakiś tam ladaco? Ten 'jakiś tam ladaco' jest przedstawiony w gorszym świetle. Jeśli się pisze o kimś, że jest 'jakimś tam ladaco' to jest to poniżające dla tej osoby, bo wtedy ta osoba jest traktowana z góry.
Może i jestem przewrażliwiony na tym punkcie, może w większości to moje projekcje, ale mniejsza z tym, piszę to dla siebie

Może napisanie tego pomoże mi coś sobie uświadomić.
A New Age nie jest taki zły, też ta wiedza może być inspirująca jak nie bierze się wszystkiego dosłownie i ma się do tego dystans oraz jak się 'oddziela ziarna od plew'.

W psychologi procesu (ja to tak rozumiem), jest takie założenie że wszystko co spotyka człowieka w Procesie (procesie życia) jest w jakiś sposób odzwierciedleniem jego wypartych części siebie. A jeśli dana sytuacja się pojawia, to człowiek może wejść w kontakt z tą częścią siebie której się wypiera, ponieważ pojawiają się w nim uczucia związane tą częścią. Chodzi o to by pozwolić tej części zaistnieć i uznać ją za wartościową (pokochać ją) co pozwoli na integrację tej części siebie z resztą naszej osobowości. Wtedy 'problem w rzeczywistości' zniknie.

Możliwe, że dokonałem jakichś nadinterpretacji zasad psychologii procesu, ale napisałem po prostu jak ja to rozumiem.
No i ogólnie, jeśli świat jest odzwierciedleniem umysłu, to wszystko co nas spotyka w tym naszym świecie ma swoje źródło w nas. Wszyscy jesteśmy połączeni ze sobą energetycznie, w końcu jesteśmy cząstkami większej całości (Boga, Źródła), więc to oczywiste że ze sobą 'współpracujemy' w procesie indywidualnego uzdrawiania.

Tu może być pomocne spojrzenie z perspektywy fizyki kwantowej i użycie metod na niej opartych. Myślę, że takie metody jak Matryca energetyczna, Metoda dwupunktu, Dekodyka mogłyby być pomocne w radzeniu sobie ze spotykaniem 'nieprzyjemnych sytuacji'.
Tak ogólnie to napisałem, jak ja to wszystko widzę, więc proszę żeby nikt nie brał tego osobiście, bo to tylko moja 'interpretacja' rzeczywistości. Ta moja interpretacja jest podyktowana moimi projekcjami, moim poziomem świaodmości więc do doskonałości jej daleko.

Ladaco
Nie wiem co masz do Radykalnego Wybaczania, ja tam uważam że jest to skuteczne narzędzie w tym do czego zostało stworzone. Mi pomogło i pomaga w zdrowszym i bardziej akceptującym spojrzeniem na siebie, czy na różne sytuacje (zmienia punkt widzenia). A jak coś pomaga to jest to wartościowe, nawet jeśli nie zgadzam się z całą teorią tej metody.