W pełni popieram to co pisze Ladaco.
Bo w ksiązkach na temat duchowości są informacje takie:
-Po skutkach w organizmie poznaje się czy coś jest korzystne czy nie.
Skutkiem emocji są napięcia, zakwaszenie i inne objawy psychosomatyczne oraz choroby.
-Korzystne, niekorzystne emocje, a nie złe.
Złe mogą być uczynki i intencje, nie mocje. Złe, bo wywodzące się ze zła, czyli pewnej energii, z którą lepiej nie mieć do czynienia. Przynajmniej ci co wola być w prawdziwym świetle.
I ja się nimi kierowałam przez 15 lat, do czasu zanim poszłam na terapię i gdzie się dowiedzialam że:
-Lepiej nie deprecjonowac tego, jakie emocje mamy, bo to tylko poglebia ich wyparcie, spychanie. Takie przestawienie sie moze i zajsc, ale w kazdym razie nie tedy do niego droga. Bo potem sie zdarza, ze dupa blada, 90% Czernobyla;) Czasami. Ludzkie emocje - zeby sie uzdrowily - potrzebuja najpierw ich pelnej akceptacji. One nie sa zle, czy zlej jakosci...
-Korzystne, niekorzystne, no dobrze, dlatego mowimy tutaj o sposobach radzenia sobie z tymi niekorzystnymi, bo to nie jest tak hop siup. Jak cos wyprzesz ze swiadomosci, to nie znaczy, ze tego nie bedziesz miala(nawet jesli bedziesz tego nieswiadoma, bo bedziesz to miala wyparte), to wtedy wlasnie beda te skutki, o ktorych napisalas. A moze nie ma nawet i zlych intencji? Nawet jak chcesz kogos zabic, to wynika to z jakichs krzywd, ktorych zaznalas. Z checi poprawy czegos, w tym wypadku np. tego jak sie czujesz. Lepiej sobie znalezc inne sposoby radzenia z emocjami. Na pewno nie ma takiej osoby, ktora czyni zlo dla samego zla. Albo plynie boska energia, albo jest zablokowana, ale nie mozna powiedziec, ze zlo jest jakas przeciwstawna sila.
15 lat walki ze swoimi niekorzystnymi emocjami i próbami zamiany ich na te korzystne, połączone z pozytywnym myśleniem i koncentrowaniem się na pozytywach doprowadziło mnie do całkowitego rozdzielenia się ze swoimi emocjami na miejsce których weszły koszmarne lęki.
To w połączeniu z moimi silnymi zaburzeniami osobowości + koszmarem dzieciństwa jest teraz nie do zmienienia.
A drogą do wyleczenia była akceptacja swoich niekorzystnych emocji.