Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 413809 razy)

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2014-12-05, 13:00:53 »
Lilliole,
może cię zainspiruje :).

Kiedyś pracowałam z jedną dziewczyną, która podobnie traktowała wszystko "śmiertelnie poważnie". Doszłyśmy, że pierwotną przyczyną było u niej spodziewanie się wszystkiego co najgorsze po ludziach, po świecie, po Bogu, po życiu. Dlatego tak trudno było jej się wyluzować i odpuścić. Jej ciało przyzwyczaiło się do życia w ciągłym napięciu i nieustannie oczekiwało jakiegoś ataku. Trudno jej było wpuszczać jednym uchem to co mówią inni i wypuszczać drugim, bo nawet jak ktoś zażartował z niej, to w jej oczach urastało to do ogromnej porażki. Ale pracowała ze zmianą swojego nastawienia i z czasem przestała spodziewać się tego co najgorsze, a nauczyła się spodziewać tego co najlepsze :).
Z takim nastawieniem cały świat się zmienia, ludzie wokół, najbliżsi i również związki :). Wcale nie chodzi o patrzenie przez różowe okulary. Każdy z nas nieustannie emanuje jakąś energią/nastawieniem - czy tego chcemy czy nie:). Oczekując tego co najlepsze, energia podąża za uwagą i przyciąga mnóstwo ludzi do nas, którzy realizują (z własnej woli) i wspierają nasze cele. Człowiek nagle dostrzega, że cały świat jest niezwykle prosty (wcześniej trudno było to zauważyć, bo umysł cały czas szukał problemów) i w swej prostocie równie doskonały :).   

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-12-05, 10:27:50 »
Uwalniam się od traktowania wszystkiego śmiertelnie poważnie. Uwalniam się od traktowania życia śmiertelnie poważnie. Uwalniam się od traktowania związku, miłości i swoich uczuć śmiertelnie poważnie. Uwalniam się od traktowania swojego ciała śmiertelnie poważnie. W miejsce traktowania wszystkiego śmiertelnie poważnie – otwieram się na cudowny luz i radosną swobodę. To bezpieczne, mądre i w porządku gdy jestem radosna i swobodna, również w miłości i związku.

Ladaco

  • Wiadomości: 378
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-10-20, 22:55:06 »
To tak właśnie odnośnie otwartości i przyjmowania, takie rzeczy mogą to blokować..

Ladaco

  • Wiadomości: 378
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-10-20, 22:33:32 »
Wiem, że to głupio cytować samego siebie, ale powtarzać się też głupio. Bo takie coś ma jak dla mnie pewnie związek z popularną przy wychowaniu modalnością, gdzie koduje się spełnianie oczekiwań innych. To niech jeszcze raz to wkleję, bo myślę że takie rzeczy jest warto podkreślać.


Dość częste przekonanie, jakie się ludziom zakorzenia, to jest że trzeba zasłużyć na miłość. Ludzie uczą się, że są kochani jak się dobrze zachowują, a jak się zachowują źle to jest im odbierana, bo sobie na nią nie zasłużyli, albo nawet są rozgoryczeni, bo mieli tyle sprzecznych sygnałów, że nie wiedzą jakie zasady w ogóle tym rządzą i widzą tylko wielką niesprawiedliwość. Tyle razy chciał dobrze, a dostał po głowie. Dla mnie jest tylko miłość bezwarunkowa, a pomysły że jest czym innym mogę nazwać najwyżej blokadami na miłość. Taka że nie muszę nic robić, żeby zasłużyć na nią, jestem godny miłości bezwarunkowo, zasługuję na nią bezwarunkowo i tak samo potrafię kochać nie oczekując zupełnie nic w zamian


Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-20, 20:36:59 »
To ma niby znaczyć, że sam nie wiem o czym mówię? Coż to się tak wzbraniasz przed tą miłością w sobie? Toż to proste... ;)

Nie adresowałem tego do nikogo, raczej taka refleksja nad sobą. A tu, co prawda, to prawda, wzbraniam się, odkładam na później. Dziwne, ale łatwiej mi kochać innych niż siebie. Do tego jeszcze myślenie, że najpierw wszyscy inni a potem na końcu ja. Najpierw na miłość zasługują inni i jak oni zostaną zaspokojeni to dopiero ja. No i wyszła z tego matka Polka..

Ladaco

  • Wiadomości: 378
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-10-20, 00:29:31 »
To ma niby znaczyć, że sam nie wiem o czym mówię? Coż to się tak wzbraniasz przed tą miłością w sobie? Toż to proste... ;)

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-19, 23:42:54 »
Henri de Lubac:
„»Kochaj i czyń, co chcesz« — powiedział Augustyn — o ile kochasz wystarczająco, by we wszystkim, co robisz, kierować się miłością... Lecz nie uznaj nazbyt szybko, że wiesz, co to kochać”.

furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-10-19, 18:58:42 »
Ladaco, ostatnio doszłam do podobnych wniosków i powoli staram się to wcielać w życie, to wymaga rezygnacji z automatyzmów, świadomej obserwacji i kierowania swoim działaniem.
« Ostatnia zmiana: 2014-10-19, 19:06:16 wysłana przez furyah »

Ladaco

  • Wiadomości: 378
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-10-19, 17:16:41 »
No to powoli, nie od razu każdą rzecz zrobiono. Na początek może znajdź coś Ci wychodzi dobrze i za co siebie doceniasz i możesz zaakceptować jako coś za co siebie lubisz, itp. Coś co Ci się w sobie podoba. Od takich drobnych rzeczy można zacząć.. Od skupiania się na takich pozytywach stopniowo będzie Ci coraz łatwiej i łatwiej myśleć pozytywnie na temat siebie i jakoś tak stopniowo dojdzie, że będziesz mogła w ostateczności zaakceptować, że siebie możesz kochać.
Myśl o tym, co robisz na co dzień, jak by to zrobiła osoba, która się kocha?


PS.
ludzie myślą, że miłość to słabość, miękkość, niemęskość i sentymentalizm.
Miłość to jest radość, a radość to jest miłość, tak w skrócie to jest tak proste. Właśnie tak się powinno żyć, żeby czuć radość.. A to jak gdyby powiedzieć, że czucie się dobrze jest niemęskie, itp. To błąd;)

furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-10-19, 17:07:48 »
Kochać siebie - łatwo powiedzieć, trudno zrobić.

Ladaco

  • Wiadomości: 378
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-10-19, 03:32:00 »
furyah
Jak trafia, to przyszło mi do głowy jeszcze, że kiedy poświęcamy się dla innych, to zapełniamy dziurę w sobie, staramy się uzyskać miłość od innych(albo coś tam), po to to robimy. Jest to w gruncie rzeczy egoistyczne. A w momencie kiedy kochamy siebie, jesteśmy automatycznie kochani.

maja

  • Wiadomości: 168
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-19, 01:00:03 »
Inga
Dzięki za Twój odzew.
Tak. Pewnie tak się czułam.
Te uczucia już nie są takie ukryte - bo ja to sobie wręcz notorycznie przyciągam.
Przepracowanie, uzdrowienie jak dotąd nie wyszło, więc odtwarzam wg schematu pewnie.





Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-18, 20:45:51 »
Mnie po tej afirmacji dopiero lęki wzrastają.
Bo bezpieczeństwo oznacza  utratę ojca i zostanie samą. A sama sobie nie poradzę. Czyli wtedy dopiero zacznie się prawdziwe niebezpieczeństwo.

Nie od razu moja podświadomość rozumiała właściwie słowo bezpieczeństwo. Dlatego ułożyłem cały dekret w którym instruowałem moją pś co to znaczy być bezpiecznym.
Teraz jest o wiele, wiele lepiej i choć pojawiają się lęki, a raczej wydobywają, to są one jakąś częścią mnie a nie ogarniają mnie całego. Czasem zdarzają mi się sytuacje, w których dawniej byłem w wielkim panicznym strachu a teraz to zwyczajnie bułka z masłem.
Jeszcze np. pozostało mi używanie słowa "strasznie", które co? ma straszyć, więc nie trzeba mi go już używać.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-10-18, 20:28:45 »
Mateusz, a wcześniej byłeś na innych planetach? Czemu schodziłeś, jeśli miałeś niechęć? Ciekawi mnie to, bo podejrzewam u siebie pochodzenie pozaziemskie i też nie lubię życia tutaj.

Zszedłem z różnych powodów, była to ciekawość, chęć doświadczeń, zachęta mojej połówki, ale można powiedzieć, że to były raczej takie juz bezpośrednie okoliczności. Natomiast zejście i życie tu na Ziemi to kontynuacja procesu ewolucji. To nie był jakiś wypadek, przypadek, błąd, choć tak mi się wydawało całe wieki. No bo jak bym nie zszedł to bym dalej żył w szczęściu sielskim i anielskim.
To własnie te drapieżne sposoby na przeżycie panujące tu na ziemi spowodowały moją niechęć i nieakceptację. A te pierwsze reakcje, ciężkie doświadczenia potem sie już tylko pogłębiały. Przez długi czas myślałem, że to nie jest moje miejsce.
Wcześniej, jak wiele innych istot żyłem daleko we wszechświecie poza układem słonecznym, gdzie panowały inne warunki, bardziej eteryczne i wszystko było łatwiejsze.
Ziemia też nie zawsze była zamieszkała przez ludzi, a jeszcze wcześniej nie było nawet życia na niej. Były procesy chemiczne, wszystko kipiało i bulgotało :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-10-18, 17:22:14 »
Sytuacje takie ci sie  zdarzają po to aby wydobyc z ciebie te uczucia które właśnie czujesz a ktore są schowane w twojej podświadomości i gdyby nie te sytuacje to nigdy by nie ujrzały światła dziennego. Widocznie te uczucia bardzo potrzebują przepracowania i dlatego wchodzisz w sytuacje gdy one mają szansę się pojawic. Czy nie tak się czułaś gdy byłaś malutka lub w okresie prenatalnym?