Grażynka
Coś jest w tym właśnie Boskim niby planie;)
Boje się, że jak będę myśleć, to mnie to oddali od Boga, że zacznę nie po Bożemu.
Jakby myślenie i intuicja się miały wykluczać. Albo strach że mnie wciągnie mental. To jest taki strach jak aniołki się boją, że jak sobie pozwolą działać w materii, to utkną, odciągnie je to od Boga, to mi wyszło coś takiego z myśleniem, też analitycznym, że utknę w mentalu, zamknę się na te Boskie przestrzenie, przestanę je widzieć i czuć. Bardzo mnie też drażni, jak ktoś jest takim typem analityka, naukowca, mi wydaje się wtedy ograniczony. Świadomie tak nie oceniam , ale z pś to idzie.
Wiadomo, że intuicja jest ważna, ale świadomie wiem, że nie powinna być w sprzeczności
zwyczajnym myśleniem, inteligencją.
Ja ogólnie działam bardzo intuicyjnie i nie analizuję. Wydawało mi się to spoko, bo dawało dobre efekty, ale teraz zaczynam widzieć, że to obciążenie. Bo np chciałabym coś zaplanować, zorganizować, zaprojektować, a tu jest ta blokada. To także blokuje twórczość, pomysłowość, zauważanie pewnych faktów. Brakuje przestrzeni w glowie i jasności myślenia.
Może zacznę afkować, że myślenie jest bezpieczne:D
Co za paranoja:P