Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 415061 razy)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-03-19, 22:48:18 »
Arwena

Ale Ty podobna do mnie jesteś:P Tak czytam i czytam....


"Taka chęć trzymania się kurczowo jednego zajęcia wynika chyba u mnie dalej z niepełnego poczucia bezpieczeństwa i braku zaufania do tego co mnie w życiu spotyka."

No to u mnie chyba podobnie,  jeśli dobrze Cię zrozumiałam. Ja się boje, że jak coś wybiorę to inne rzeczy strace itd. Że nie zdąże, będę za stara by np tańczyć i mi przepadnie;)
 hihi ja też chciałam walczyc na miecze w bractwie. Strzelanie z łuku mnie kręcilo także. Nawet teraz bym sobie postrzelała dla zabawy. Ogólnie kręcą mnie różne
formy trafiania do celu, np koszykówka;)
U mnie kłopot jest w tym że ja w coś wchodze, podoświadczam, a potem szybko mi się nudzi i chce już coś innego. Mam na myśli zawody. Jak już coś umiem dość dobrze
robić to mi się nudzi. Jakaś zachłanność na naukę:P Cieżko mi zagrzać miejsce. Ale czuję też że sobie w tym wszystkim na coś nie pozwalam. Może na spełnienie właśnie.

Leszek
 
A to nie jest tak, że Ty się już spełniłeś w tym czego nie chce Ci się robić?


« Ostatnia zmiana: 2014-03-19, 22:50:34 wysłana przez Laka »

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2014-03-19, 17:30:30 »
Arwena
Brawo! :)

Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-19, 17:05:09 »
Nie tylko Wy tak macie, że mnóstwo talentów. :)
No ale trzeba zacząć świadomie wybierać. Czy rzeczywiście rozwijanie danego talentu da mi spełnienie? Czy pomoże mi podnieść jakość doświadczeń duchowych?
Ja mam wyuczonych 7 zawodów, a wykonywane jeszcze przynajmniej 3 :)
I co z tego?
A no to, że dokonałem wyboru na tej zasadzie, co powyżej. Przede wszystkim pytając się dodatkowo o to, czy to pożyteczne dla mnie i dla innych?
Pozostały też nierozwinięte talenty, które byłyby pożyteczne. Ale... łatwo było mi z nich zrezygnować wiedząc i przeczuwając, że to, co wybieram, jest zdecydowanie lepsze od tego, co pozostawiłem. I teraz nawet mnie do tego nie ciągnie.
Pisać książek mi się nie chce, komponować muzyki też nie, podobnie jak wykonywać innych zajęć, które są mniej duchowo rozwojowe od tego, czym się zajmuję.
Selekcja jest konieczna, a nasze życie na tyle długie, ze po kilka lat w kazdej dzedzinie można się sprawdzać :)

Rozjaśniło mi się  w kwestiach tego aktorstwa. Może i jest to dla mnie jeszcze przyjemne ale nie jest już atrakcyjne. Wczoraj miałam lekki brak wiary w moje umiejętności i zdołowałam się, że nigdy nie będę rysowała na tyle dobrze, żeby zwrócić na siebie uwagę, trafić do odbiorców. Potem porelaksowałam się trochę i chaotyczne myśli zaczęły powoli układać się w całość, nagle poczułam ile czerpię przyjemności z rysowania, zaczęły się pojawiać rozwiązania moich problemów, nawet kilka nowych pomysłów w temacie. Wyobrażałam sobie moją przyszłość, chciałabym mieć wolny zawód, bezstresowy i przyjemny, na ten moment chcę aby był związany z rysowaniem . Ostatnio w trakcie rozmowy z koleżanką wspomniałam o ilustrowaniu książek dla dzieci, ona się zachwyciła i pociągnęła ten temat dalej, poczułam jak bardzo tego pragnę i muszę przyznać że ze wszystkich talentów do rysowania ciągnie mnie ostatnio najczęściej.

To jest chyba rozwiązanie dla mnie na ten moment, rysowanie nie jest dla mnie tak czasochłonne, bo mogę ćwiczyć w domu po pracy i dzięki temu mieć też czas na pracę nad sobą. Poza tym chyba tego mi teraz najbardziej potrzeba - spokoju, wyciszenia, a przy rysowaniu bardzo się odprężam. Na moim etapie rozwoju chyba właśnie tego mi najbardziej potrzeba. A bałam się właśnie tego co się stanie kiedy okaże się ze jednak nie chce dalej zajmować się np. takim rysowaniem, bałam się że zostanę „z niczym”, ze stracę czas, nie będzie odwrotu i czasu na rozwijanie nowych talentów, na zmianę kierunku. Teraz już rozumiem i zaczynam dopuszczać do siebie, że to co na dany moment życia wybiorę będzie dopasowane do moich aktualnych potrzeb i do tego jaką będę osobą,  nic złego się nie stanie jeśli moje zajęcia będą się płynnie zmieniać, bo przecież ja też będę się zmieniać.

Taka chęć trzymania się kurczowo jednego zajęcia wynika chyba u mnie dalej z niepełnego poczucia bezpieczeństwa i braku zaufania do tego co mnie w życiu spotyka. A myślałam, że mnie to już tak bardzo nie męczy;)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2014-03-19, 16:01:17 »
Clint
Też się broniłem przed uzdrawianiem duchowym. A mogłem to robić 5- 10 lat wcześniej :)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-03-19, 15:40:14 »
Ja z kolei mam jakąś tam świadomość różnych swoich talentów (raczej niepełną) i wiem, że mógłbym robić dużo fajnych rzeczy, ale w niczym nie widzę możliwości swobodnego zarobienia na nich. Jak zaczynałem pracę nad sobą, to uaktywniły mi się dziesiątki karmicznych obciążeń w temacie, w tym zaślepienia na to, że tylko rozwój ma sens, a wszystko co nierozwojowe, nie jest warte uwagi. Potem się uwalniałem od tego i przyszedł czas na bunt pt. "a pokaże Wam, że mogę osiągnąć spełnienie i jedność z sobą oraz Bogiem, zajmując się zawodowo czymś co bezpośrednio nie wiążę się z rozwojem". Teraz to też mi odpadło i znowu zaczynam czuć, że prawdziwie spełniony zawodowo będę chyba tylko robiąc coś typowo rozwojowego. Szczególnie, że moje talenty związane choćby z lekkim pisaniem, świetnym docieraniem do sedna problemów i ogólnie do ludzi aż się proszą o takie, a nie inne wykorzystanie.

Widzę, że są osoby, które z tego żyją i radzą sobie całkiem nieźle, ale ciężko mi uwierzyć w to, że mógłbym się stać jedną z nich w najbliższym czasie. Eh, czuję że siedzi we mnie spore ograniczanie swoich duchowych talentów oraz możliwości zarobienia na nich. A że jest to prawdopodobnie najlepsza dla mnie ścieżka, to czułem się ostatnio taki pozbawiony perspektyw na coś więcej niż to co mam teraz. Pora chyba jednak zamiast szukać na siłę czegoś innego, po prostu odgruzować sobie drogę ku temu, co czuję w sercu.

Cytuj
Ostatnio jednak doceniam tą swoją niewinność i delikatność i czuję, że właśnie taka jestem, im bardziej odkrywam siebie tym bardziej kobieca się czuję, a podkreślanie tej kobiecości nie jest już takie nachalne i agresywne
I właśnie tą delikatność, niewinność i wrażliwość w Tobie uwielbiam :) To jest dużo lepsze niż robienie z siebie jakiejś seksbomby czy coś w tym klimacie :)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2014-03-19, 14:58:43 »
Nie tylko Wy tak macie, że mnóstwo talentów. :)
No ale trzeba zacząć świadomie wybierać. Czy rzeczywiście rozwijanie danego talentu da mi spełnienie? Czy pomoże mi podnieść jakość doświadczeń duchowych?
Ja mam wyuczonych 7 zawodów, a wykonywane jeszcze przynajmniej 3 :)
I co z tego?
A no to, że dokonałem wyboru na tej zasadzie, co powyżej. Przede wszystkim pytając się dodatkowo o to, czy to pożyteczne dla mnie i dla innych?
Pozostały też nierozwinięte talenty, które byłyby pożyteczne. Ale... łatwo było mi z nich zrezygnować wiedząc i przeczuwając, że to, co wybieram, jest zdecydowanie lepsze od tego, co pozostawiłem. I teraz nawet mnie do tego nie ciągnie.
Pisać książek mi się nie chce, komponować muzyki też nie, podobnie jak wykonywać innych zajęć, które są mniej duchowo rozwojowe od tego, czym się zajmuję.
Selekcja jest konieczna, a nasze życie na tyle długie, ze po kilka lat w kazdej dzedzinie można się sprawdzać :)

Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-19, 14:41:04 »
Ostatnio  odkryłam takie właśnie niepogodzenie w sobie, bo patrzę np na chłopaka, który gra wojownika w filmie, kiedyś razem tak wojowaliśmy jako para w zespole, i jestem zauroczona szybkością, sprawnością, ruchem( podobnie z tańcem) wiem ze nie chciałabym na to poświęcać czasu, ale gdzieś mi takie wzorce atrakcyjności zostały, wobec np partnera, ale też siebie. To są też wzorce bycia seksowną i atrakcyjną gdy jestem jakaś...np wojowniczka. Dla mnie super sexi ubiór to na czarno, obcisłe, ciuchy,  ciężkie buty, i sylwetka elfiej wojowniczki, anielska twarz i długi włosy. Do tego super sprawność fizyczna, kocie ruchy i czuje się super ze sobą. Tylko, że... taki wzorzec bycia atrakcyjną jest nie jeden i on mi koliduje z innymi;) Drugi problem jest taki, że nie mam ochoty poświęcać tyle czasu by tak wyglądać i boje się, że to stracę, bo zacznę się starzeć, albo bedę mamą . Zajście w ciąże i bycie mamą totalnie mi stanęło w poprzek z byciem atrakcyjną kobietą. Od tego czasu już nigdy nie czułam się atrakcyjna jako kobieta.

Laka
Ciągoty do aktorstwa, sztuki, wojaczki -  mamy ze sobą trochę wspólnego:D

Wzorców bycia atrakcyjną i przekonań jak wygląda atrakcyjna kobieta też mam wiele i również są sprzeczne ze sobą, u mnie ma to związek właśnie z wchodzeniem w te różne role, ja potrafiłam wyglądać czy zachowywać się momentami jak dwie różne osoby. Wojowniczką dosłownie byłam w czasach liceum i moich pierwszych studiów (kiedy jeszcze studiowałam historię Skandynawii), należałam do bractwa w którym uczyłam się strzelać z prawdziwego łuku i latałam po lesie z ciężkim mieczem. Nie miało to nic wspólnego z gracją, kocimi ruchami i elfią, seksowną posturą xD Byłam zmęczona i obolała, ale fakt czułam się silniejsza jako kobieta. Bywało, że wracałam do domu, ręce mi się trzęsły od trzymania miecza, im wiecęj ćwiczyłam tym bardziej palce mi się zniekształcały:P Kolega powiedział mi że jestem na to zbyt delikatna i że potem mogę mieć problemy z trzymaniem ołówka przy rysowaniu czy z precyzją podczas malowania. Trochę się przestraszyłam i po jakimś czasie jeździłam z nimi do lasu przyjmując rolę gosposi:P Miałam też zawsze słabość do czarnych, koronkowych ubrań w gotyckim stylu, balowych sukien czy historycznych strojów. Ostatnio jednak doceniam tą swoją niewinność i delikatność i czuję, że właśnie taka jestem, im bardziej odkrywam siebie tym bardziej kobieca się czuję, a podkreślanie tej kobiecości nie jest już takie nachalne i agresywne. Podkreślanie swojej siły czy pewności siebie postawą walczącej lub zbuntowanej kobiety to też były takie maski rekompensujące moją nieakceptację do mnie spokojnej i słabej.

Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-19, 13:58:00 »
Gdzieś chyba mam pś przekonanie, że jak mam w czymś 100% talentu to muszę się spełnić w każdej z tych dziedzin. Tylko, że tych talentów mam dużo, za dużo na jedno wcielenie, bo w każdą z tych rzeczy( zawodów) trzeba się zaangażować, a to zajmuje czas. I mam poczucie, że każda z tych rzeczy daje fajną przyjemność, spełnienie,
choć może trochę innego rodzaju w każdym z przypadków, ale na podobnym poziomie. Więc pś moja jest trochę rozdarta, bo chciałaby się spełniać we każdej dziedzinie.
Uzbierałoby się z 10 takich zawodów:P

Maaaam to saaaamo… To już w pewnym momencie było dla mnie nawet męczące:P Ludzie mi często zazdrościli, że mam tyle zainteresowań i talentów, a ja przez dużą część życia czułam jakby to była wręcz jakaś złośliwość losu, bo ja nie mogłam się za nic konkretnego zabrać bo mnie ciągnęło w zupełnie inne strony. I przez to nie mogłam się zająć całkowitym rozwijaniem konkretnej rzeczy, bo przecież każda z nich wymaga pracy i czasu. Teraz mam do tego inny, bardziej pozytywny stosunek ale dalej mam problem z tym, że mnie ciągnie w różne strony. Ja to bym chciała robić wszystko na raz, bo to wszystko sprawia mi dużo przyjemności i satysfakcji.

Zgadzam się z Leszkiem, z resztą właśnie to miałam na myśli pisząc o aktorstwie, może już tutaj osiągnęłam swoje maksimum, jestem spełniona w temacie i chcę teraz iść dalej. Jednak ciągnie mnie cały czas do tego, nie wiem czy to przywiązanie, przyzwyczajnie, to takie przekonanie na dany moment,  że tylko w tym byłabym w stanie się spełniać, bo jestem do tego stworzona. To jakby taka iluzja, pozostałość, ślad po tym spełnieniu. Potem zawsze fala entuzjazmu przechodzi i znowu zaczynam krążyć wokół zupełnie innej dziedziny i sama już nie wiem co chcę robić. Wszystkie moje zainteresowania i rozwijanie talentów sprawiają mi przyjemność i widzę je na zmianę jako moje potencjalne przyszłe zawody.

Problem jest właśnie w tym w jaki sposób rozróżnić w czym już jestem spełniona i czego już nie potrzebuję, a co chcę robić naprawdę. Domyślam się, że kiedy jestem w czymś w 100% spełniona i nie jestem tym już zainteresowana, bo osiągnęłam już wszystko, to wtedy odpada to naturalnie, ale wydaje mi się że czasem pozostaje ten mylący ślad i wtedy stwarza się iluzja, że ja dalej w tej dziedzinie chcę więcej osiągać, choć się więcej nie da. Robić coś w tej konkretnej dziedzinie na pewno mogę, ale już nie będzie mnie to tak satysfakcjonowało, bo wszystko co chciałam już osiągnęłam. I to jest takie pogmatwane, bo ja się właśnie boję, że źle wybiorę, poświęcę czas na coś, co i tak nie daje mi pełnej satysfakcji.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-03-19, 10:42:09 »
Leszku

Ok, a jeśli się ma talenty do tego 100%?
Gdzieś chyba mam pś przekonanie, że jak mam w czymś 100% talentu to muszę się spełnić w każdej z tych dziedzin. Tylko, że tych talentów mam dużo, za dużo na jedno wcielenie, bo w każdą z tych rzeczy( zawodów) trzeba się zaangażować, a to zajmuje czas. I mam poczucie, że każda z tych rzeczy daje fajną przyjemność, spełnienie,
choć może trochę innego rodzaju w każdym z przypadków, ale na podobnym poziomie. Więc pś moja jest trochę rozdarta, bo chciałaby się spełniać we każdej dziedzinie.
Uzbierałoby się z 10 takich zawodów:P

Ostatnio  odkryłam takie właśnie niepogodzenie w sobie, bo patrzę np na chłopaka, który gra wojownika w filmie, kiedyś razem tak wojowaliśmy jako para w zespole, i jestem zauroczona szybkością, sprawnością, ruchem( podobnie z tańcem) wiem ze nie chciałabym na to poświęcać czasu, ale gdzieś mi takie wzorce atrakcyjności zostały, wobec np partnera, ale też siebie. To są też wzorce bycia seksowną i atrakcyjną gdy jestem jakaś...np wojowniczka. Dla mnie super sexi ubiór to na czarno, obcisłe, ciuchy,  ciężkie buty, i sylwetka elfiej wojowniczki, anielska twarz i długi włosy. Do tego super sprawność fizyczna, kocie ruchy i czuje się super ze sobą. Tylko, że... taki wzorzec bycia atrakcyjną jest nie jeden i on mi koliduje z innymi;) Drugi problem jest taki, że nie mam ochoty poświęcać tyle czasu by tak wyglądać i boje się, że to stracę, bo zacznę się starzeć, albo bedę mamą . Zajście w ciąże i bycie mamą totalnie mi stanęło w poprzek z byciem atrakcyjną kobietą. Od tego czasu już nigdy nie czułam się atrakcyjna jako kobieta. A co za tym idzie od razu mi przeszła ochota na związek i seks. Bo moja samoocena jako kobiety, partnerki zupełnie zmalała. Trochę to, żenujące, ale tak właśnie w mojej pś wygląda. 
« Ostatnia zmiana: 2014-03-19, 10:52:10 wysłana przez Laka »

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2014-03-19, 04:44:38 »
Jeśli sie kimś było w przeszłości, pełniło jakąś funkcję (rolę), to brak ochoty, by to robić w obecnym wcieleniu wcale nie musi świadczyć op zablokowaniu. Może świadczyć o tym, że w tej dziedzinie osiągnęliśmy już wszystko, co było do osiągnięcia i teraz mamy się zająć wreszcie czymś bardziej pożytecznym dla  nas i naszego rozwoju.

Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-14, 20:43:25 »
Zastanawiam się tylko, czy takie granie ról nie wypacza podświadomości. Czy to da się oddzielić, nie wchodzić emocjonalnie.
Ostatnio jak przyglądałam się karmie mojej z pewnym aktorem, bo mnie mocno związek z nim obciążał, to zauważyłam, że on gra w tych filmach swoje karmiczne role i obciążenia. Pasuje do tych ról bardzo, odnajduje się w nich. Ale to nic innego, jak to czego doświadczaliśmy w przeszłości.
Przynajmniej ja to tak pamiętam, a miałam sporo wcieleń z nim.
Zastanawiam się czy to zawsze tak działa. Mi w pewnym momencie odechciało się grać w RPG bo skończyły się( odreagowałam) fascynujące mnie role. I zaczęły mnie inne rzeczy interesować.

No właśnie, coś w tym jest. Zastanawiam się też czy może chodzi o to, że całe granie było dla mnie atrakcyjne wtedy, kiedy byłam zupełnie inną osobą. Teraz mam inne cele, może już nie czuję potrzeby uzewnętrzniania swoich emocji na scenie i wykorzystywania ich do aktorskiech celów - wolę je po prostu uzdrawiać, żeby ich już nie było:D Ale z drugiej strony praca w takim teatrzyku kukiełkowym chyba niczym nie grozi, a mnie już wywala na samą myśl, że miałabym przedszkolakom grać żuczka.


Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-14, 20:33:44 »
Laka, ja też czuję że mi wszystko oklapło w temacie, kiedyś miałam do grania dużo entuzjazmu a teraz bardzo szybko się zniechęcam.
Zauważyłam ze odcięłam się od tematu, nawet jakiś czas temu mówiłam mojemu partnerowi, że nie potrafiłabym już zagrać na scenie, wyjść w ten sposób do ludzi, czuję jakbym się w temacie cofała, zatracała pewne umiejętności… Chciałabym mieć przyjemną pracę w jakimś artystycznym klimacie, jeśli na razie nie może to być jeszcze tworzenie czegoś własnego, jak np. malowanie obrazów, to fajnie byłoby może gdzieś zagrać. Mam znajomych, którzy nie maja aktorskiego wykształcenia, ale zapał i chęci, pracują w teatrzyku dla dzieci i nawet  nienajgorzej zarabiają, fajna sprawa:) No i ostatnio szukając pracy znalazłam ogłoszenie, w którym poszukiwane są zaangażowane, kochające teatr, pełne pasji osoby do teatru kukiełkowego, chętni mogą być bez wykształcenia, ale z doświadczeniem, a doświadczenie przecież mam. Praca z tego co czytałam super, ale ja od razu na starcie przekreśliłam swoje szanse, choć wiem, że jeszcze z 3 lata temu bez problemu weszłabym w coś takiego. Nie wiem czy to przez toksyczna trwającą 3 lata relacje z chłopakiem aktorem tak bardzo zrazilam się do występów, czy wyszły mi teraz jakieś obciążenia, które skutecznie stłumiłam i nie odczuwałam ich tak bardzo wtedy kiedy występowałam… Fajnie byłoby do tego wrócić. Wierzę, że można robić takie rzeczy i mieć jednocześnie do tego zdrowy stosunek, ale mimo to coś mnie silnie blokuje. Pewnie to też samoocena nad którą ostatnio cały czas pracuję;)

Czuje, że mam jeszcze sporo takich wzorców lęku przed nie akceptacją, oceną, a co by za tym wg mojej pś szło agresją, upokorzeniem.\
Choć zdarzało mi się w tym życiu śpiewać na scenie, tanczyć też. Ale aktorstwo i odgrywanie emocji, jakiś takich działań to dla mnie juz wyższa szkoła jazdy. Bo tu bardziej odsłania się siebie, a śpiew , taniec są zwykle gotową aranżacją.

Ha, a ja właśnie miałam problem ze śpiewaniem. To znaczy mam:D To też bardzo chciałabym zmienić. Zagrać na scenie mogłam, obnażyć się emocjonalnie też, ale przy śpiewniu wśród ludzi to ściskało mnie za gardło, czułam potworny stres a głos mi drżał, był stłumiony i jakby nie mój. Co innego kiedy jestem sama, wtedy czuję się swobodnie. Mam trochę swoich piosenek i kilka swoich nagrań i ogólnie lubię swój głos kiedy śpiewam, długo też nad nim pracowałam, z resztą już w dzieciństwie sobie ciągle coś podśpiewywałam. Zdarzy mi się, że komuś zaufanemu odtworzę (choć z oporem) moje nagrania. Te osoby są zawsze zachwycone, ale kiedy mam przed nimi stanąć i zaśpiewać, to robi mi się słabo:P


Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-03-14, 20:10:20 »
no i to tak działa Laka !

'I zaczęły mnie inne rzeczy interesować.'

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-03-14, 15:35:41 »
Ontoja

Klimat Anglii?
Ja się czasem zastanawiam, co się takiego musiało stać, że się tak na to zablokowałam, skoro
nie raz, nie dwa byłam karmicznie aktorką. I komediową i dramatyczną. To powinnam z marszu być
w tym zawodzie:P Tak samo piosenkarki, tancerki, artystki.
A ja tu mam chyba największe opory. Nawet mam często opór by do teatru, czy na wystawę iść:P Jakoś do kina nie.

"Też czasem myślę o aktorstwie ,wydaje mi się ,że to była by naprawdę dobra zabawa .Czasem "zazdroszczę " aktorom grającym historyczne role .Zagrał bym sobie jakiegoś kozaka czy Kmicica:)"

A wiesz, że ja trochę też:) Właśnie te historyczne różne wcielenia, role. Ogólnie bardzo lubię filmy
osadzane w różnych historycznych klimatach.
Zastanawiam się tylko, czy takie granie ról nie wypacza podświadomości. Czy to da się oddzielić, nie wchodzić emocjonalnie.
Ostatnio jak przyglądałam się karmie mojej z pewnym aktorem, bo mnie mocno związek z nim obciążał, to zauważyłam, że on gra w tych filmach swoje karmiczne role i obciążenia. Pasuje do tych ról bardzo, odnajduje się w nich. Ale to nic innego, jak to czego doświadczaliśmy w przeszłości.
Przynajmniej ja to tak pamiętam, a miałam sporo wcieleń z nim.
Zastanawiam się czy to zawsze tak działa. Mi w pewnym momencie odechciało się grać w RPG bo skończyły się( odreagowałam) fascynujące mnie role. I zaczęły mnie inne rzeczy interesować.