Leszku
Ok, a jeśli się ma talenty do tego 100%?
Gdzieś chyba mam pś przekonanie, że jak mam w czymś 100% talentu to muszę się spełnić w każdej z tych dziedzin. Tylko, że tych talentów mam dużo, za dużo na jedno wcielenie, bo w każdą z tych rzeczy( zawodów) trzeba się zaangażować, a to zajmuje czas. I mam poczucie, że każda z tych rzeczy daje fajną przyjemność, spełnienie,
choć może trochę innego rodzaju w każdym z przypadków, ale na podobnym poziomie. Więc pś moja jest trochę rozdarta, bo chciałaby się spełniać we każdej dziedzinie.
Uzbierałoby się z 10 takich zawodów:P
Ostatnio odkryłam takie właśnie niepogodzenie w sobie, bo patrzę np na chłopaka, który gra wojownika w filmie, kiedyś razem tak wojowaliśmy jako para w zespole, i jestem zauroczona szybkością, sprawnością, ruchem( podobnie z tańcem) wiem ze nie chciałabym na to poświęcać czasu, ale gdzieś mi takie wzorce atrakcyjności zostały, wobec np partnera, ale też siebie. To są też wzorce bycia seksowną i atrakcyjną gdy jestem jakaś...np wojowniczka. Dla mnie super sexi ubiór to na czarno, obcisłe, ciuchy, ciężkie buty, i sylwetka elfiej wojowniczki, anielska twarz i długi włosy. Do tego super sprawność fizyczna, kocie ruchy i czuje się super ze sobą. Tylko, że... taki wzorzec bycia atrakcyjną jest nie jeden i on mi koliduje z innymi;) Drugi problem jest taki, że nie mam ochoty poświęcać tyle czasu by tak wyglądać i boje się, że to stracę, bo zacznę się starzeć, albo bedę mamą . Zajście w ciąże i bycie mamą totalnie mi stanęło w poprzek z byciem atrakcyjną kobietą. Od tego czasu już nigdy nie czułam się atrakcyjna jako kobieta. A co za tym idzie od razu mi przeszła ochota na związek i seks. Bo moja samoocena jako kobiety, partnerki zupełnie zmalała. Trochę to, żenujące, ale tak właśnie w mojej pś wygląda.