Inga ja mam jeszcze w sobie resztki ulegania wpływom innych, podporządkowywania się innym.
Prawdopodobnie to pozostałości po wcieleniach wojownika, bo bywałam bardzo lojalnym wojownikiem i co dowódca kazał, to robiłam. A jak go jeszcze podziwiałam, to już było pozamiatane ...
Relacje z tą osobą bardzo przypominają te z czasów wojowników. Chociaż nie tylko, bo mam za sobą różnych guru/magów też

I dużo czasu mi zajęło wyswobadzanie się z tych wzorców i wciąż jest to proces.
A druga strona widząc, że traci kontrole chwyta się różnych sztuczek z szantażem włącznie.
A teraz, albo mnie zaakceptuje z moimi poglądami, przekonaniami, zainteresowaniami, albo ma problem.
Bo ja nie mam zamiaru się naginać tak jak kiedyś.