Nie wiem, czy pod wątek podchodzi oczyszczanie ciała, ale chcę się podzielić moim nowym postanowieniem:
mam zamiar odtruć organizm i dać mu trochę mikroelementów, których mu brakuje ewidentnie, bo nie mogę się za nic zabrać i straszny ze mnie flegmatyczny leniuch się ostatnio zrobił. Co mnie wkurza niepomiernie.
Otóż zaczynam kurację naparem z lisci brzozy, które stosuję co jakiś czas od wielu lat i które najlepiej mi działają na oczyszczanie nerek (zauważyłam, że im jestem starsza, tym początkowe kilka dni jest trudniejsze - w liceum reakcją było wzmożone kilkukrotnie pragnienie, obecnie przez pierwszych kilka dni ledwie się ruszam, mam gorączkę i często jest mi niedobrze...). Zazwyczaj 2-3 tygodnie i czuję się tak naładowana, jakby mi ktoś wymienił baterie.
Poza tym dzisiaj poczytałam trochę o tym i owym i postanowiłam... Zjeść troszkę mojej maseczki do twarzy

haha, wiem, dziwnie to brzmi, ale chwilowo robię sobie maski z alg - konkretnie z norweskiej spiruliny - i z oliwkowej glinki australijskiej. Mam nadzieję, że mi pomogą! Jedna łyżka na dziób, druga do dzióba...