Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 415412 razy)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-11-10, 11:49:46 »
leon jest stałym współpracownikiem pieniaczy z gazeta.pl i udaje, że my tego nie wiemy :)
Wyglada na to, że Antyregresingowa sekta Himavanti za pośrednictwem leona chce użytkowników naszego Forum wciągać na członka :) 

Jo34
Twojej uwadze uszło jego wyznanie, ze popiera HimAVANTI.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-11-10, 10:40:44 »
może naczytał się urojeń tych gości co piszą na gazeta.pl?

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-11-10, 10:32:34 »
Nie rozumiem on się podpiera himavanti ?

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-11-10, 10:21:36 »
Dostałem od leona maila ,którego nie będę tu cytował pietnującego regresing ,sekty ,przestrzegającego przed tężyczką .Oczywiscie jako zagorzały tepiciel sekt posiłkuję się przy  tym artykułami z himavanti.Długo nie trzeba było czekać na ujawnienie .

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-11-08, 19:57:01 »
U mnie tak działało przekonanie wmówione mi w czasach Jezusa, że teraz sądy są miejscem, gdzie Zło wygrywa z Bogiem.
Odreagowywałem to też innym osobom.

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-11-08, 19:00:03 »
wiecie co zauważyłam. Kiedy jakaś sprawa trafia do sądu (mandat, stłuczka...) to wtedy zawsze przegrywam. Mam jakąś karmę przegrywania na wokandzie. I nawet jak mam rację to zawsze ktoś tak nakłamie, że ja nie umiem odkręcić. Moim zdaniem to jest wypłata karmiczna. To niemożliwe, żeby zawsze doznawać porażki, nawet w sprawie 'wygranej'.
Smutne

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-11-02, 10:10:41 »
Kaja, to jest normalne, dzieci w momencie zauważenia, że rodzice odbiegają od wzorca, który był wymarzony w 'Aniołkowie', wizualizują sobie śmierć obecnych istot, i marzą o przywołaniu wzorca.
To nic złego.

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-10-28, 10:06:19 »
Dzięki za wyjaśnienia.
Edyta, o książce słyszałam choć jeszcze jej nie czytałam, ale chyba jakoś moja intuicja poszła w  tym kierunku, bo ostatnio pojawiły mi się ... nawet nie wiem jak to nazwać - wizje, marzenia, że moi rodzice giną jak mam 13 lat i jestem adoptowana właśnie przez kobietę która jest taką matką jakbym chciała żeby była.

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-10-27, 20:46:30 »
wiesz co Karina
moja matka też kilka razy w życiu się do mnie nie odzywała. Może dla niej to była forma złośliwej zabawy, ale mnie było przykro. Kiedyś widziałam też, że przestała się odzywać na kilka dni do kota. On miał takie zdezorientowane spojrzenie wtedy.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-10-27, 18:48:58 »
Niedawno uzdrawiałam traumę jak moja matka się na mnie obraziła, gdy byłam malutka i nie dała się przeprosić, dla dziecka to jest koniec świata. Myślę, że dużo ludzi nosi taką traumę z dzieciństwa, co się przejawia rozpaczliwym pragnieniem akceptacji społecznej, a jednoczesnym lękiem, ze się na nią nie zasługuje.

Pozostaje lęk przed odrzuceniem na bardzo subtelnym poziomie i jednoczesne przyciąganie sytuacji odrzucenia, aby ten cały ból uzdrowić.
« Ostatnia zmiana: 2013-10-27, 18:51:59 wysłana przez Karina »

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-10-27, 16:07:24 »
Tak naprawdę cały czas się tego uczę.

To jest tak jakby być dzieckiem i matką jednocześnie.
« Ostatnia zmiana: 2013-10-27, 16:15:26 wysłana przez Karina »

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-10-27, 15:31:22 »
Kaja

U mnie troszkę, pracę w kierunku uzdrowienia wew. matki wymógł "proces", po prostu b. wielu ludzi we mnie widziało archetyp matki, wkurzało mnie to na początku niemiłosiernie, tzn. rękoma i nogami się broniłam, żeby nie dotknąć tych energii, po prostu miałąm to w sobe bardzo wyparte. Z czasem było coraz gorzej, ludzie przy mnie wpadali w trans dziecka w oczekiwaniu, ze zareaguję po matczynemu.:)) W końcu stwierdziłam, ze czas przestac byc dzieckiem i czas jest coś z siebie dać. Pracowałam nad sobą w ten sposób, ze wyobrażałąm sobie, że ja jestem tym dzieckiem, które, czegoś chce i również ja jestem ta matką która może mu dac troskę, wyrozumiałość, bezwarunkową miłość i zastanawiałąm się co w takiej sytuacji będąc w roli dziecka chciałąbym dostać od matczynej energii. Z czasem coraz mniej się wkurzałam i coraz bardziej starałam się być wyrozumiała, co nie znaczy, ze się nadal nie zdarzy mi wkurzyć.:)  Teraz już wiem, ze w tym wszystkim chodzi o wypracowanie bezwarunkowej miłości i akceptacji. Jak ktoś ma to rozwinięte do siebie, to i do świata. Czyli krótko mówiąc "Kochaj i rób co chcesz". :)

VanillaOrchard

  • Gość
[#]   « 2013-10-27, 14:49:46 »
Edytko,
dziękuję za twoją historię, na pewno zobaczę tę książkę.
Brzmi to jak coś, co by mi pomogło.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2013-10-27, 12:28:14 »
Kaja
ja co prawda nie Karina ale pomyślałam ze opowiem ci moją historie z wew. rodzicami bo to była i jest jedna z moich najfajniejszych przygód rozwojowych. Przygoda zaczęła się od przeczytania książki "Powrót do swojego wewnętrznego domu" J.Bradshawa, otóż w trakcie czytania miałam sny w których pojawiała mi się bardzo kochana kobieta. W którymś ze snów powiedziała mi że bardzo marzyła o takiej córce jak ja i spytała czy chciała bym z nią przejść przez swoje dzieciństwo. Bardzo mi się to spodobało bo moi biologiczni rodzice są na dość niskim poziomie rozwoju i nie da się z nimi przepracować tematów które chciałam gdyż oni nie są w stanie tego ogarnąć ani energetycznie ani nawet świadomościowo. Zrobiłam tak - wykorzystałam książkę Brahshawa jako plan przechodzenia przez dzieciństwo i wypisywałam tak jak on tam dzieli na okresy wszystkie traumy i przykrości. On to podzielił na okresy w dziale "Odzyskiwanie skrzywdzonego wewnętrznego dziecka" np. uporanie się z bólem pierwotnym, odzyskiwanie niemowlęcia, małego dziecka , przedszkolaka itd.. i po każdym etapie robiłam taki spis traum po czym wchodziłam w medytację i po kolei uzdrawiałam je z pomocą mojej nowej duchowej matki i ojca gdyż ojciec potem też się pojawiał przy niej. Częściowo korzystałam z medytacji Bradshawa ale zamiast "dobrego czarodzieja" u mnie pojawiała się dobra matka i ojciec. Każda trauma była opowiadania im dzięki czemu mogłam wyrzucić z siebie zastygłe emocje, potem oni uzdrawiali mnie na różne sposoby,  najczęściej wykorzystywali złote światło które płynęło z ich serc. W medytacji dostawałam miłość, ciepło aprobatę, uwagę wszystko to czego nie dostałam od swoich biologicznych rodziców, mogłam z nimi rozmawiać i otrzymywałam wyjaśnienia spraw których wtedy doświadczyłam nie rozumiejąc co się dzieje. Cały proces uzdrawiania odbywał się w medytacji, zajęło mi to kilka miesięcy, na ten czas wyłączyłam się z pisania na forach i w ogóle z życia społecznego poza pracą oczywiście. Efekty były bardzo dobre, polepszyło się zdrowie i wiele uzdrowiłam duchowo. Mój stosunek do biologicznych rodziców stał się zupełnie inny. Po pierwsze przestało mi na nich zależeć, nie potrzebowałam już ich aprobaty, podczas uzdrawiania w medytacji poodcinałam wiele macek , blokad i dziwnych mechanizmów które brały ze mnie energię. Dziś mam do nich taki stosunek bez emocji, rozumiem że ci ludzie nie byli w stanie mi dać miłości ani tego czego potrzebowałam bo sami tego nie doświadczyli i przestałam tego od nich oczekiwać.
Jednak o jednym muszę wspomnieć, podczas tego procesu cały czas miałam ogromne wsparcie w moim przyjacielu i powiem tak, że nie jestem pewna czy mogła bym przejść ten proces bez takiego wsparcia bo wychodziły wtedy na prawdę silne emocje. Dlatego jak już się coś takiego rozpocznie mieć przy boku partnera albo terapeutę lub przyjaciółkę od serca. 
Do dziś uzdrawiam z wewnętrznymi rodzicami jak mi coś wyjdzie z dzieciństwa albo z życia już dorosłego.

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-10-27, 11:09:54 »
A z matką zaczeło mi sie poprawiać jak popracowałąm nad swoją wewnetrzną matką i zaczęła mi ona dawać tyle wsparcia, że przestałąm oczekiwać od matki ;))

Możesz napisać coś więcej, w jaki sposób pracowałaś nad swoją wewnętrzną matką. Jak to się robi?