Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 416623 razy)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-04, 10:02:04 »
Stosowałeś afkę "Zwracam byłej żonie pełną wolnąć i zwracam sobie pełną wolność od niej"?

Klu

  • Wiadomości: 22
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-04, 01:40:55 »
Wskoczę na chwilę z innym tematem.

Potrzebuję pomocy w temacie uwolnienia od partnerki z którą już nie jestem. Choć od wielu lat nie jesteśmy razem, podświadomie jesteśmy mocno powiązani, na tyle że nie potrafię w obecnym związku w pełni zaistnieć (wpływają na to różne czynniki ale wiem że moje "stare małżeństwo" ma tu bardzo duży wpływ). Znacie jakieś techniki, dekrety, czy cokolwiek (jestem otwarty na puszczenie:) które by mi były pomocne? 

Zgórydzięki :)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2013-01-04, 00:40:28 »
A no właśnie. Wyjaśnię, co miałam na myśli, pisząc poniższy post.
Napisałam o dwóch różnych zjawiskach, nieważne, jak je sobie nazywamy. A przynajmniej dla mnie nie jest (ja czuję, o co chodzi. Ze sobą tj. świadomość z podświadomością, też komunikuje się odczuciami. A zatem nazwa nic tutaj nie zmieni). Ale jeśli ktoś jest przywiązany do nazw, to można sobie przedefiniowywać, jak coś nie pasuje, czemu nie? :)

Nie chodziło mi o to, żeby przekonywać kogokolwiek, co należy rozumieć pod hasłem "akceptacja". Chciałam natomiast zwrócić uwagę, że Hydrozagadka inaczej rozumie to pojęcie niż np. Lynd. A przynajmniej tak mi się wydaje.
Niekoniecznie trzeba zaraz coś zmieniać w swoim słowniczku. Wystarczy wziąć pod uwagę, że rozmówca miał na myśli nieco inne zjawisko i dalej stosować słowa, które bardziej przypadają do gustu. Co zresztą Hydzia zrobiła. I good :)


MariuszEro

  • Wiadomości: 298
  • Płeć: Mężczyzna
  • Mariusz Dziemianczuk Regreser:regresing,rebirthing, praca z oddechem,pozytywne myslenie,EFT
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-01-04, 00:04:08 »
To jak rozumie słowa nasza podswiadomosc wynika tez z doswiadczen, i przedefiniowanie slow troche wiecej zajmuje, niz   przesuniecie slowa w naszym dzienniczku - w główce. Musi sie nam nowe slowo wryc w podsw. umysl, przejsc w nawyk. :)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2013-01-03, 23:50:38 »
akceptacja złych rzeczy może być szkodliwa. Np.; akceptacja przez żonę tego, że mąż ją bije, jest szkodliwa (jeśli nie jest masochistką). Lepiej gdyby tego nie akceptowała i odeszła od takiego gościa.

Mam wrażenie, że utożsamiasz akceptację z aprobatą i stąd te Twoje opory.
A to dwie różne kwestie.
Akceptacja to zgoda na coś, ale niekoniecznie na coś w odniesieniu do nas. Czyli mogę nie mieć nic przeciwko czemuś (np. jakiemuś zjawisku), nie osądzać go, przyjmować go takim, jakim jest, ale nie zgadzać się na to w odniesieniu do mnie, w sensie, że dla siebie tego bym nie wybrała. Np. nie mam nic przeciwko wyznawaniu religii, nie przeszkadza mi, że inni to robią, ale ja osobiście nie lubię.
Albo na przykładzie dużo bardziej negatywnym: Akceptuję, że inni kradną (tzn. ja jeszcze nie do końca :p), ale tego nie aprobuję, nie podoba mi się to.
Natomiast aprobata to pojęcie szersze. Oznacza uznanie czegoś za słuszne. Oznacza, że to coś mi się podoba, że wybrałabym to dla siebie.

Akceptacja zawsze jest koniecznym warunkiem zmiany, bo oznacza brak emocjonalnego przywiązania. A kiedy jest brak przywiązania do czegoś, to wtedy dopiero na trzeźwo i przytomnie mogę to ocenić i dokonać wyboru zgodnie z moimi preferencjami (tj. wejść w to lub bez żalu odrzucić).

Jeśli chodzi o przykład z żoną bijącego męża, to nie akceptacja jest tutaj problemem, ale raczej nieakceptacja faktu, że mąż jest sukinsynem, bądź też jakiegoś elementu rzeczywistości przez żonę. Takie żony najczęściej okłamują same siebie i wszystkich wokoło ("mąż był w złym humorze", "zdarzyło mu się to wyjątkowo" i tego typu bajery). Wierzą w bajki (np. w to, że potrafią go zmienić), itd. To przeciwieństwo akceptacji.
Gdyby żona naprawdę zaakceptowała męża, jego charakter oraz fakt, że jest przez niego notorycznie lana i że to najprawdopodobniej się nie zmieni, to nie miałaby wątpliwości, czy od niego odejść. Oczywiście jeśli nie byłaby masochistką.
Tylko że taka żona najczęściej jest posikana ze strachu o swoją (a często i dzieci) przyszłość, więc wybiera ucieczkę w nieświadomość. Panicznie boi się akceptacji rzeczywistości.

Trudno wymagać od takiej żony, żeby zaakceptowała od razu całą rzeczywistość. To niewykonalne :) To znaczyłoby to samo, co radzić jej, żeby od niego odeszła, poszukała pracy, sama się utrzymywała, a do tego była asertywna i przebojowa ;)

Akceptację najlepiej zacząć od swoich własnych uczuć i pragnień, od tego co jest, od tego co najłatwiej zaakceptować. A na głębokie zmiany przyjdzie pora :)
A więc chodzi o to, żeby zaakceptować swój lęk, złość, itd. itp. I siebie z tymi uczuciami :) I swoje pragnienia.
Wsłuchać się w siebie, zobaczyć, czego się pragnie, co się w związku z tym czuje i zaakceptować to. Jeśli się da, to zaspokoić swoje pragnienia. A jeśli nie to znów się wsłuchać w siebie i akceptować. I tak po kolei aż do momentu, w którym albo pragnienia się zaspokoi, albo one same odpadną. Naturalnie. A więc aż do osiągnięcia uczucia spełnienia :)
« Ostatnia zmiana: 2013-01-03, 23:52:29 wysłana przez Felicite »

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-03, 23:46:41 »
No jasne, że masz już teraz moją zgodę na opisane mojego przypadku, jak i mojej pracy nad karmą miłości :)) nie da się ukryć, że jestem przypadkiem wyjątkowym :D mam nadzieję, że moja praca przyniesie efekty nie tylko mnie, ale i pomoże jakoś innym. I w ogóle mocno wspieram Twój pomysł na napisanie ksiązki o numerologii, to świetna idea! :)

Haha, w końcu upór zaczął schodzić :) chyba można powiedzieć, że albo mnie walnęła Boska inpiracja, albo się już zmęczyłam. Bardzo się zmęczyłam już cierpieniem i niespełnieniem. Zaczyna mi świtać, że przecież nie zawsze tak musi być- że albo wielkie niespełnienie i odrzucenie, albo kompletna pustka. Bóg jest wielki, Bóg jest bogaty i ZAWSZE ma dla nas coś lepszego. Dla Boga możliwe jest również to, co mnie się wydaje niemożliwe. Nawet jeżeli teraz jeszcze tego nie dostrzegam, to wierzę, że Bóg ma dla mnie coś znacznie lepszego od pustki, czy cierpień młodego Wertera ;)) A poza tym moja wibracja to wibracja głębokiej i silnej transformacji, w końcu to podwojona 13-tka ;)) - tak, tak, dokształciłam się :D
Mam już swój mini plan jak mniej więcej tą moją karmę powolutku przepracować. Myślę, że będzie dobrze, po drodze na pewno otrzymam wsparcie, jak bedę go potrzebować.
I dziękuję Ci bardzo za Twoją wiedzę, za pomocne rady, wskazówki i za to, że jeszcze chcialaś do tego tematu ze mną podejśc :)
I dziękuję bardzo Kindze za zabieg i za inspiracje do pracy :)

Szafirowy Błękit

  • Wiadomości: 617
  • Płeć: Kobieta
  • W "wątku numerologicznym" nie wykonuję analiz dat urodzenia.
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-03, 23:27:43 »
Naprawdę super, cieszę się z tego co teraz piszesz, bo już wczoraj zastanawiałam się kiedy to puścisz, ile jeszcze chcesz sama skazywać się na cierpienie i strasznie uparcie!!! bronić się przed otworzeniem na radość, lekkość i spełnienie w życiu..... Boże.... kamień milowy się dokonał ...... ;)
Coś niesamowitego..... Super ! Ja już wczoraj pomyślałam, że może spróbuję podejść do tematu z Tobą jeszcze raz za jakiś czas.... ale już później po kolejnej "pogawędce" jakbyś się dalej tak mocno upierała to bym odpuściła ;) bo do tańca trzeba dwojga ;)
Ale fajnie, teraz rozkminiasz karmę miłości rewelacyjnie :) I o to właśnie w tym chodzi :) Przy tej wibracji jeśli już pojawiła się sytuacja trudnego i bolesnego związku to jeśli się już tak stało, to nie można płakać w nieskończoność nad rozlanym mlekiem (dać sobie czas na oczyszczenie ale nie przedłużać cierpień młodego Wertera ;)) tylko przekuć to w możliwość własnej pozytywnej transformacji i iść i położyć nowe fundamenty pod własną ścieżkę rozwoju i budowanie szczęścia.
ALLELUJA ;))

Ps. Jak będę pisała kiedyś książkę z dziedziny numerologicznej to zgłoszę się do Ciebie po zgodę na umieszczenie opisu Twoich aspektów numerologicznych, to będzie cudownym przykładem jak przekraczać karmę miłości :)

Pięknie :)
« Ostatnia zmiana: 2013-01-03, 23:36:16 wysłana przez Szafirowy Błękit »

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-03, 23:11:41 »
gdzies doczytałam, że uciekanie przed spełnieniem u osób z tą moją karmą może nawet zaskutkować niefajnie w dziedzinie karmy ciała ;))

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-03, 23:10:13 »
dziękuję :)) nawet największa uparciucha, którą niestety jestem, musi w końcu zmięknąc :) najwyższy czas przestać się szamotać i wziąć na spokojnie do pracy. To może zająć trochę czasu, ale czas i tak upłynie. Męczyłam się z tym wszystkim przez wiele wcieleń i bardzo chciałabym już uzdrowić to. Jeżeli faktycznie mam w tej inkarnacji potencjał do uzdrowienia karmy 26 to chcę to wykorzystać jak najpełniej i wykonać moje zadanie. W końcu m.in. po to tu przyszłam. Z jakiegoś powodu jest to ważne dla mojej duszy. Ignorowanie tego na dłuższą metę mogło być niebezpieczne.

Szafirowy Błękit

  • Wiadomości: 617
  • Płeć: Kobieta
  • W "wątku numerologicznym" nie wykonuję analiz dat urodzenia.
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-03, 23:06:46 »
wow Indra, GRATULUJĘ!!! Niesamowita odmiana w interpretacji zdarzeń i to jest to! SUPER! :))))

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-03, 23:01:45 »
Niech się Asi szczęści na maksa!!! :)))

A ja się wywnętrznię.
Miałam dziś u Kingi zabieg rozcinania karmy z facetem od telenoweli - to już jakiś kod normalnie się zrobił :) w każdym razie cholernie mi wywalało cały dzień, ale teraz energia się jakby podniosła. Zaczęłam pracować z afirmacjami zaproponowanymi mi przez Kingę, na poczatek idzie trzezwość i przytomność w postrzeganiu jego i relacji z nim. Już mi nieco lepiej, a na pewno czuję się stabilniejsza i spokojniejsza, bo wiem, że mam narzędzia do pracy i że jeśli się za to wezmę, to przepracuję i wszystko będzie dobrze. Może natknęłam się w tym wcieleniu na niego ponownie, bo teraz rozwijam się w sposób świadomy, zatem mam większe szanse i potencjał, aby uzdrowić tę relację i uwolnić się od zaslepienia, przywiązania. Ponadto ta inkarnacja ma potencjał do przerobienia tej mojej karmy miłości, to ważne zadanie karmiczne dla mnie. A nie da się ukryć, że cała ta heca popchnęła mnie mocno w kierunku pracy nad sobą, mimo że było to jednak mało przyjemne. Mam wielką nadzieję, że jak popracuję teraz, to z czasem zacznę zbierac pozytywne efekty tej pracy i będę mieć czyściej w karmie. Niech dzieje się moje uzdrowienie zgodnie z Najwyższym Dobrem moim i wszystkich istot :))

Piotr

  • Wiadomości: 788
  • Płeć: Mężczyzna
    • Kultura aryjska
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-03, 22:04:24 »
Tak, Asia zasługuje! A wśród 7 miliardów ludzi MUSI znaleźć się idealny partner, nie oszukujmy się. A jeśli jeszcze go nie ma, to może się zmaterializować, dzieją się rzeczy o których nam się nie śniło, albo które nam się może i śniły, ale nie podejrzewalibyśmy, że mogą dziać się w świecie materialnym:)
Asiu, a upływem czasu też się nie przejmuj. Młodość to nasza natura, starość to tylko iluzja narzucana przez ograniczenia. Dlatego czasu tak naprawdę jest i jest. Nie znaczy to, że trzeba długo czekać, ale można być spokojnym.
Niech Ci się szczęści, Asiu.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-03, 21:00:53 »
No bo to taka mądra i kochana dziewczyna jest! i bardzo zasługuje na spełnienie wreszcie. Nie wierzę, że Bóg nic nie ma dla niej

Szafirowy Błękit

  • Wiadomości: 617
  • Płeć: Kobieta
  • W "wątku numerologicznym" nie wykonuję analiz dat urodzenia.
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-03, 20:53:29 »
Indruś
Też Asię bardzo blisko i ciepło odczuwam

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-03, 20:49:14 »
coś w tym stylu, no ale jednak :))) tak czy siak, ja bym chciała Asi jakoś pomóc, bo to dla mnie bardzo bliski aniołek. Chociaż się pomodlę za nią...