Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 413567 razy)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-01-03, 19:06:43 »
hydrozagadka

To ja ci zaproponuje sesje, na wymiane

Mariusz, ok, dzięki :) Fajna propozycja. To się zgadamy jeszcze na priv, która opcja będzie dla nas lepsza. Ja bym optowała za sesje rsr - zabiegi wahadłem, bo nie wiem, na ile dobrze bym potrafiła zrobić sesję rsr przez skype, nie widząc dokładnie klienta i częściej z tego tez względu pewnie go niedosłysząc ;)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-01-03, 19:04:29 »
Wydaje mi się, że ważne jest podtrzymywanie w sercu ufności. Jak wywala to wywala - można sobie pokrzyczeć, poryczeć, porozpisywać się na forum :P Grunt, żeby potem wrócić do stanu ufności i go podtrzymywać. Taki spełniony związek może być bardzo długotrwałą kreacją i wymagać ogromnych pokładów wiary i zaufania.

Mi kiedyś Witek zwrócił uwagę, że nie potrafię rozpoznać harmonijnej partnerki, że brakuje mi tu świadomości jak się odczuwa taką osobę. Siedziałem więc i medytowałem nad harmonią, koncentrowałem się na sercu i prosiłem Boga, żeby mnie uświadomił. Z czasem nauczyłem się odczuwać sercem harmonijną partnerkę. Potrafiłem ją czuć w taki sposób, jakby siedziała obok mnie.

Czas mijał, a ja nie potrafiłem spotkać żadnej kobiety, która by wzbudziła w moim sercu takie uczucia, więc ogólnie rzecz biorąc nie podrywałem nikogo, bo czułem kompletny bezsens robienia tego. I w sumie dobrze, bo wątpię żebym cokolwiek osiągnął. W każdym razie na początku dość dużo skupiałem się na zaufaniu i spełnieniu, idąc za radami Kingi - i choć nie było to łatwe i obfitowało w wiele negatywnych emocji, to jakoś to na przestrzeni lat robiłem z mniejszą bądź większą intensywnością. Z czasem, szczególnie w wyniku uzdrowienia różnych spraw i podwyższenia wibracji ponad normę - odczuwałem spontanicznie tą ufność i wiarę, w to że będzie dobrze. W sercu czułem tę partnerkę (a właściwie naszą harmonię, ale na jedno wychodziło - to jest bardzo nie do opisania), czułem że się spotkamy. Nie miałem pojęcia jak i kiedy. Było tylko to poczucie że się uda. To uczucie trwało dość długo bez widocznych efektów, więc nie raz mi wywalało ostro, bo mnie to drażniło - serce mi mówi jednoznacznie że się uda, ale się nic nie dzieje - to potrafiło doprowadzić do różnych nieprzyjemnych stanów.

No i w końcu jak trafiłem na dziewczynę, o której ostatnio tyle piszę - byłem rozradowany od samego początku jak małe dziecko, bo pierwsze co poczułem to właśnie tę harmonię, która mi siedziała tyle czasu w sercu i na którą tyle czekałem. To było tak niesamowite, żeby odczuwać kogoś sercem w takim sam sposób, w jaki odczuwałem tyle czasu te uczucia w sercu. Niezależnie od ewentualnych problemów i wyzwań, jest przynajmniej ten potencjał, ale dla mnie to i tak już dużo :P

Dlatego myślę że to ważne, aby się nauczyć odczuwać harmonijnego partnera, a potem łączyć odczuwanie go z poczuciem ufności i miłości - wtedy na pewno załączy się przyciąganie :)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-01-03, 19:02:28 »
Jeśli akceptujesz ze możesz nie stworzyć związku z idealnym partnerem, to jest to oznaką przytomności.

Jak już napisałam wcześniej - AKCEPTUJĘ, ze mogę nie stworzyć związku z IDEALNYM partnerem. Ale nie akceptuję, ze mogę nie zaznać spełnienia związkowego w tym życiu, a do spełnienia związkowego partner nie musi być idealny, wystarczy że będzie wystarczająco dopasowany i harmonijny.

Cytuj
Jesli akceptujesz to czego moze nie być, to gdy będziesz na płaszczyxnie tego co chciałaś- dajesz partnerowi ogrom miłości i wolności. I sobie:)

A bez braku akceptacji tego, ze mogę w ogóle ZNOWU nie mieć realnego związku, to niby nie będę potrafiła dać partnerowi ogromu miłości i wolności? I sobie?

Trochę wątpię w tą kwestię. Uważam, ze w tym przypadku ważniejsza jest akceptacja siebie samej i drugiej osoby, niż wcześniejsza akcpetacja możliwości braku (co dla mnie jest jednoczesnym przyznaniem, ze Bóg może nie mieć dla mnie w całym swoim bogactwie odpowiedniego partnera do fajnego związku w tym życiu. To takie ograniczanie Boga.

Cytuj
Bóg nie jest pragnieniem [ dla mnie], jest Możliwościami, harmonią.

Oczywiście że tak, cały czas piszę, ze wolę otwarcie na możliwość i harmonię. Akceptacja braku jest dla mnie jednoznaczną akceptacją braku możliwości.

Cytuj
wrodzona miłość która jesteś, jest tez akceptacją i pokorą. i jak to w zyciu bywa: często gdy nauczysz się tego co "niemozliwe" dostajesz to co chciałaś.:)

Hmmm... czyli co, zasada odwrócenia ma tu działać? Czyli póki nie pomyślę ok, akceptuję, ze nie będę w związku w tym życiu (i w nim obecnie nie jestem) - to tej spełnionej bliskiej relacji nie otrzymam?

Trochę dziwne mi się to zdaje.

MariuszEro

  • Wiadomości: 298
  • Płeć: Mężczyzna
  • Mariusz Dziemianczuk Regreser:regresing,rebirthing, praca z oddechem,pozytywne myslenie,EFT
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-01-03, 19:00:22 »
hydrozagadka

To ja ci zaproponuje sesje, na wymiane - na skype. 

Ja bym wybral temat  motywacji, i checi na wiecej (pieniazki), bo czasem sie zniechecam. Jest jakiś pułap, posiedze przy kompie, zjem cos dobrego z wypakowanej lodówki, jakas pierdółkę kupię, i bywam happy, a twój temat: lepsze jakosciowo związki.
Lub wymiana, sesja ja dla ciebie, nawet 2-3 sesje, a ty mi oczyszczanie wahadłem. Jak bym poczytal co pisalas nt swoich wyobrazen, przekonan nt zwiazkow, to by mi bylo latwiej zrozumiec, skad sie bierze ten opór.

Szczerze, to bym bardzo byl zaciekawiony jakims przelomem u ciebie, rozwaleniem glupich intencji, przekonań. Możliwe, że bym się pośmiał z moich, bo też mam jakieś dziwne.
Jako regreser mnie to to najbardziej kręci, odkryc problem, pomóc go wydobyc, usunąc opór i  poczuc przepływ energii, luz i spokoj - przy wiekszej otwartosci latwiej sie doczekac rozpłynięcia sie blokady :))

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-03, 18:58:24 »
Ola:

:-)

"The Fountain of fulfilment springs from the very core of thy humble being. Everything thou seekst seek thou within, as it is there where all good may be found" SF, 5;23

PS. Myślę, że Asi nie chodzi o idealizację, ale o realizację :))

Ok, ass kicking time, miłych dyskusji ;D
« Ostatnia zmiana: 2013-01-03, 19:00:50 wysłana przez Starfire »

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-01-03, 18:54:13 »
Tak, ale to nie pś ma mi zagwarantować spełnienie w związku, a otwarcie na możliwości i bogactwo Boga w tym temacie.

Dlatego właśnie nadal uważam, ze uwolnienie się od ogólnej fiksacji na poczuciu braku, od mechanizmu reagowaniem poczuciem braku na to, że czegoś nie otrzymam w określonym czasie (np.: tym życiu) jest pożyteczne i dobre.

Zaś akceptacja braku łączy się w moim postrzeganiu ze zgodą na brak w danym temacie, czyli nie otwiera na możliwości i bogactwo. Możliwe, ze się mylę, ale tak to teraz widzę.

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-01-03, 18:50:54 »
Jeśli akceptujesz ze możesz nie stworzyć związku z idealnym partnerem, to jest to oznaką przytomności.
Chodzi o stan umysłu, Budda jest akceptacją ktora ma źródlo w miłości i mocy, jest równowagą, jest możliwościami, jest zgoda z tym co jest.
To jest jak z medytacją na kazdy temat: jeśli to umiesz to idziesz dalej.
Jesli akceptujesz to czego moze nie być, to gdy będziesz na płaszczyxnie tego co chciałaś- dajesz partnerowi ogrom miłości i wolności. I sobie:)

Bóg nie jest pragnieniem [ dla mnie], jest Możliwościami, harmonią. Odnosnie:
SF:"Co to za Bóg, który daje wrodzone pragnienie realizacji czegoś i brak szansy na tą realizacje?"

wrodzona miłość która jesteś, jest tez akceptacją i pokorą. i jak to w zyciu bywa: często gdy nauczysz się tego co "niemozliwe" dostajesz to co chciałaś.:)

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-03, 18:47:53 »
Jak tam podróże międzygalaktyczne, gdzie ostatnio byłaś? :>

W galaktyce Andromedy :> Moja dusza rozbłysła światłem biliona słońc, których blask pochłonęła osobliwość. Portal poza czasem i przestrzenią pędzący na spotkanie z innym portalem Drogi Mlecznej. Wild sex and fireworks ensuing in figurative 4mld yrs ;>

---

Jeśli się nie widzi wyjścia z sytuacji to znaczy, że nie dostrzega się całej potęgi Boga, jakkolwiek górnolotnie to nie zabrzmi. Wszystkie przepowiednie w pewnym zakresie są samospełniające.
« Ostatnia zmiana: 2013-01-03, 18:50:55 wysłana przez Starfire »

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-01-03, 18:45:45 »
Różnica jest taka, że kobieta wie co zrobić, tylko tego nie robi. Może jak ją przyciśnie, to wreszcie to zrobi. A Ty, czy Twoja pś, nie wie co zrobić, i dalsze naciskanie nic tu nie da.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-01-03, 18:38:54 »
Przypadek z kobietą, która jest bita nie bardzo odnosi się do tej sytuacji, bo tam dotyczy nie stanu wewnętrznego, a sytuacji zewnętrznej, którą dodatkowo łatwo zmienić (a przynajmniej wiadomo jak). Już bardziej można to porównać do sytuacji osoby nieuleczalnie chorej, której nic nie pomaga -- tu akceptacja tego, że być może nigdy nie wyzdrowiej, może tylko pomóc. Również dlatego że przestanie się cisnąć na kolejne nieskuteczne metody i być zła na siebie czy świat za brak zdrowia.

Dla mnie nie ma różnicy, czy to co mam akceptować, jest sytuacją wewnętrzną czy zewnętrzną, jeśli ową akceptację spostrzegam jako zgodzenie się na gorszą jakość swojego życia.

I mam nadzieję, ze mój przypadek nie jest przypadkiem osoby nieuleczalnie chorej ;)

Nie jestem zła na metody, bo wiem, ze metody przyniosły mi wiele dobrego, po prostu wywaliła mi frustracja i brak, bez obwiniania np.: rozwoju duchowego o to.
Trudno tez w moim przypadku mówić o przywiązaniu do tematu, bo przez długi czas nie stawiałam tego zagadnienia na pierwszym miejscu.

Dopiero od jakiś 3 lat wywala mi to ostrzej, choć najostrzej od pół roku (z pewnych zniechęcających względów - czyli spotkania przed rokiem w miarę fajnego faceta, który jednak nie był otwarty i gotowy na relację, do tego miał mocne schizy związane z kobietami, bo świeżo się rozwodził - choć do bliskości fizycznej dążył i z tego względu tylko wprowadzał zamieszanie). Po tym kolejnym "rozczarowaniu", ze w miarę sensowny facet, ale nie da się z nim być, jeśli chce się zachować zdrowie, wzrosła we mnie frustracja, zniechęcenie i bunt co do braku związku, braku sensownego związku i sensownego mężczyzny, otwartego, gotowego, fajnego, harmonijnego i dopasowanego.
« Ostatnia zmiana: 2013-01-03, 18:47:26 wysłana przez hydrozagadka »

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-01-03, 18:34:51 »
Hydro,
Przypadek z kobietą, która jest bita nie bardzo odnosi się do tej sytuacji, bo tam dotyczy nie stanu wewnętrznego, a sytuacji zewnętrznej, którą dodatkowo łatwo zmienić (a przynajmniej wiadomo jak). Już bardziej można to porównać do sytuacji osoby nieuleczalnie chorej, której nic nie pomaga -- tu akceptacja tego, że być może nigdy nie wyzdrowiej, może tylko pomóc. Również dlatego że przestanie się cisnąć na kolejne nieskuteczne metody i być zła na siebie czy świat za brak zdrowia.

StArfire,
Cytuj
Co to za Bóg, który daje wrodzone pragnienie realizacji czegoś i brak szansy na tą realizację?
Jak tam podróże międzygalaktyczne, gdzie ostatnio byłaś? :>

EDIT:
Cytuj
jak też akceptacja pozytywnego wyjścia z tejże sytuacji.
W tym przypadku albo się akceptuje sytuację, i wchodzi w "czarną rozpacz", albo dalej się łudzi "pozytywnymi wyjściami." Nie ma rozwiązania pomiędzy, jeśli się jest tak przywiąznym do danego tematu.
« Ostatnia zmiana: 2013-01-03, 18:37:26 wysłana przez Lynd Seagull »

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-01-03, 18:32:16 »
Asia, popieram Cię w 100 % :D Co to za Bóg, który daje wrodzone pragnienie realizacji czegoś i brak szansy na tą realizację? To logika sadomasochisty.

No własnie, a Bóg przecież taki nie jest.

Cytuj
Myślę, że w takich wypadkach kluczem jest akceptacja nie braku jako takiego, ale akceptacja sytuacji, w jakiej się znajduje, jak też akceptacja pozytywnego wyjścia z tejże sytuacji.

Wszechświat/Bóg jest nieskończenie bogaty i nie zna poczucia braku, więc na dłuższą metę czemu my mielibyśmy go doświadczać?  Akceptująca, niewymuszająca, spokojna otwartość potrafi zdziałać cuda :) No i skupienie nie na tym, czego mi brakuje, ale na tym, co mogę zaoferować partnerowi nie tylko jest swego rodzaju advertem, ale także pomaga zapełnić to 'wewnęterzne odczucie braku'.

Dokładnie. Dlatego uwolnienie się od fiksacji na braku jest pożyteczne, bo bardziej otwiera na możliwości i w końcu też - na pełnię.

Akceptację sytuacji itp. mogę akceptować :)

Cytuj
PS. Nie jesteś jeszcze taka stara :D Wyluzuj, nie wymuszaj :))

Ha, ha.
Wiem, ze masz rację z tym "nie wymuszaj" - ale i tak nadal coś się we mnie gotuje i odpowiedź pś jest "tyle lat nie wymuszałam, i nic z tego nie mam, to teraz powymuszam" :D
« Ostatnia zmiana: 2013-01-03, 18:34:59 wysłana przez hydrozagadka »

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-01-03, 18:29:14 »
Lynd - akceptacja złych rzeczy może być szkodliwa. Np.; akceptacja przez żonę tego, że mąż ją bije, jest szkodliwa (jeśli nie jest masochistką). Lepiej gdyby tego nie akceptowała i odeszła od takiego gościa.

Dla mnie akceptacja braku czegoś, co wiem, ze realnie sprawiłoby, iż moje życie będzie lepsze, jest czymś podobnym jakościowo, jak powyższy przykład. Pojmuję to tak, ze akceptacja tego braku, sprawiłaby to samo, co akceptacja bicia żony przez męża - czyli, biorąc pod uwagę podany przykład, dalsze tkwienie w beznadziei, cierpieniu i poniżeniu.

"No trochę widać że to jazda" - dlatego piszę w Kąciku Oczyszczania ;)

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-03, 18:25:51 »
Asia, popieram Cię w 100 % :D Co to za Bóg, który daje wrodzone pragnienie realizacji czegoś i brak szansy na tą realizację? To logika sadomasochisty.

Myślę, że w takich wypadkach kluczem jest akceptacja nie braku jako takiego, ale akceptacja sytuacji, w jakiej się znajduje, jak też akceptacja pozytywnego wyjścia z tejże sytuacji.

Wszechświat/Bóg jest nieskończenie bogaty i nie zna poczucia braku, więc na dłuższą metę czemu my mielibyśmy go doświadczać?  Akceptująca, niewymuszająca, spokojna otwartość potrafi zdziałać cuda :) No i skupienie nie na tym, czego mi brakuje, ale na tym, co mogę zaoferować partnerowi nie tylko jest swego rodzaju advertem, ale także pomaga zapełnić to 'wewnęterzne odczucie braku'.

PS. Nie jesteś jeszcze taka stara :D Wyluzuj, nie wymuszaj :))

Clint:

<thumbs up> :)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2013-01-03, 18:24:07 »
Odkryłem w sobie taki wzorzec, że nie chce mi się kreować większej kasy, bo i tak kasa jest po to żeby ją wydawać na kobiety, więc co ja z tego mam.

A odkryłem go wychodząc z tego, że trudno mi było w ogóle zabrać się za temat kasy, pśka twierdziła że najpierw koniecznie musze sobie znaleźć kobietę;))))) jak się okazuje na którą będę wydawał pieniądze.

Pieniądze są dla mojego zadowolenia, obfitości, wygody, przyjemności, rozwoju i spełniania moich zachcianek.
« Ostatnia zmiana: 2013-01-03, 18:26:24 wysłana przez Sebastian »