Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 416908 razy)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-12-29, 11:34:37 »
Nie wiem czy nie zdemoralizuję tu niektórych (piszących pilnie afirmacje) ;)) - ale przyznam, że zdarzyło mi się na przestrzeni 8-9 lat pisać klasycznie afirmacje może 2-3 razy tylko (no i na zajęciach). Miałam takie etapy.

A na co dzień na mnie bardzo dobrze wpływa praca z dekretami, pisanie ich, czytanie, redagowanie w reakcji na to co wyjdzie. Taki dekrecik się pisze (to chwile czasu zajmuje), a potem już tylko czyta lub słucha, czasem coś skoryguje. Mi to bardziej odpowiada niż klasyczne smyranie afirmacji, które jest dla mnie za bardzo nuuudne ;)

Do tego medytacja i styka :)

Najlepiej jak każdy sobie dobierze metodę dla siebie metodą prób, myślę że nie trzeba trzymać się sztywno zasad. Akceptuję, że może to być też klasyczne pisanie afirmacji, nie ze deprecjonuję!

:))


małgosia

  • Gość
[#]   « 2012-12-29, 11:27:24 »
muszka91,
Miło mi :)

Ja 20 afirmacji nigdy nie pisałam. Myślę, że to może mieć sens dla niektórych osób w okresach intensywnego oczyszczania, ale tak non stop to nie, bo żyje się po to, by żyć.
Moje optimum to 1-3 dziennie, choć teraz nie pisze wcale.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-12-29, 11:13:18 »
Ojej, Wy tak dużo piszecie, podziwiam :-) Ja czytam dekret, który sama sobie ułożyłam i jedną afirmację kluczową, która ma mi rozbić dany temat. Gdybym pisała więcej, to nie byłabym stabilna, a nie chodzi mi jedynie o dołowanie się. Trzeba jeszcze żyć na co dzień :-) Ja bardzo silnie reaguję na afirmacje i zachowywałabym się nielogicznie. Często zamiast pisania mówię je sobie w medytacji i staram się głębiej oddychać, ale nie ma w tym reguły. Często powtarzam sobie pozytywy jak mnie najdzie ochota, lub sobie przypomnę. Staram się rozmawiać z pś, niż czekać, aż wywali coś negatywnego i silnego. Pytam - jak Ty wobec tej afirmacji się czujesz? ;-) dobra jest dla nas? Takie dogadywanie się, bardziej mi się opłaciło na przestrzeni lat niż bombardowanie dekretami, afirmacjami, atakowanie tego, co wydawało mi się słuszne. Moja praca od paru miesięcy wygląda tak, że poddaję się medytacjom, afirmuję i łączę elementy EFT plus oddychanie gdy coś silnie zamuli ;-)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-12-28, 23:59:11 »
Muszka

Ja jak sobie nawalę za dużo afirmacji, to trudno mi wytrwać w pisaniu ich przez dłuższy czas. Te 6 to dla mnie bardzo dużo bo mam spore opory przed pisaniem. Ale różne ludzie mają reakcje. Mnie często boli ręka którą piszę i to moim zdaniem blokada na dawanie sobie - afki to dawanie sobie nowych rzeczy. Czasem cały się spinam i wykręcam podczas pisania i wolę sobie zrobić 5 minut przerwy żeby przedoodychać. Nie sugeruj się tym, jest tyle rodzajów podświadomości ilu ludzi.

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-28, 23:14:35 »
piszę szybko i jestem skoncentrowana na celu(inaczej przekładam pisanie), głęboko oddycham podczas pisania i nie piszę kolumny reakcji tylko po prostu mówię to co wychodzi z pś na głos i rozmawiam nakierowując ją na mój tok myślenia. Efekty widzę więc myślę ,że robię dobrze. Ale faktycznie 20 to za dużo ale jak mam się zmieścic w 6 afkach skoro jak mi wychodzi coś innego w trakcie pisania to dopisuję następne. Czy ty czekasz 24 dni i poźniej wprowadzasz jak wyszło coś w trakcie pisania. ? Bo czasami żeby przekonać pś na daną afirmację muszę zastosować podrzędną . Ale ja mam tak dużo do uzdrowienia że co rusz coś mi wychodzi.

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-12-28, 23:05:39 »
Mi dzisiaj wywalało typowe chamstwo i prowokacje z dda. Tak jawnie. Nie mówiłem nikomu nic w twarz ale przez ścianę kurwowałem, pizdowałem i mówiłem żeby sobie wszyscy wsadzili wszystko w dupę, łącznie z jogą podczas której mi to wywalało. Poczułem się dużo, dużo młodszy jak to ze mnie zeszło :))

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-12-28, 23:03:49 »
Muszka mi z tymi 6 afkami się schodzi grubo ponad 2 godziny, więc dziwię się Tobie. W międzyczasie często robię sobie przerwę żeby pooddychać chwilę głęboko, bo czasem nie ogarniam.

Może lepsze efekty będziesz miała jak porządnie się skupisz na tym co piszesz, bo moim zdaniem pisząc 300 afirmacji w 2 godziny, trudno cokolwiek przyswoić. Ale ja zawsze byłem leniwy i powolny w pisaniu, więc może Ty masz inaczej.

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-28, 23:00:04 »
Seba ja tez afkuję sposobem 15x ok 20 afek i wymiękam bo pisze je 2h ciągiem dziennie. Zmiejszam teraz zdecydowanie ilość afirmacji do 10 góra a nawet mniej ;-)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-12-28, 22:58:34 »
Małgosia
20 afek po 15 razy? Ja piszę w tej chwili 6 i wymiękam


Ale mi dzisiaj wywalało prowokowanie, chamstwo z dda. Jednak nie da się tego przerobić bez ujawnienia.

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-28, 22:14:04 »
małgosia fajnie piszesz, jestes przezabawna;)))

małgosia

  • Gość
[#]   « 2012-12-28, 22:06:52 »
Ja jak zaczynałam się rozwijać jako pierwsza w rodzinie, to ukrywałam się ze wszystkim, bałam się, że będą się ze mnie śmiać i odrzucą mnie. No jak teraz to wspominam, to silny był ten lęk. Aż mój brat znalazł raz kartkę z moimi afirmacjami, no i co, oczywiście się podśmiewał ze mnie :P. A potem sam się zaraził i pisał po 20 afek dziennie. Niezbadane są ścieżki Pana ;P.

Kaśka

  • Wiadomości: 101
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-12-28, 20:25:20 »
To co robisz doradził mi w związku z moją mamą Zbyszek Ulatowski,bo miałam podpięcia pod nią.
Niestety  przywiązanie do niej było silniejsze niż własny rozum.Całe szczęście po kilku zabiegach usuwania węzłów zmiany we mnie były na tyle duże żeby temat ruszyć a do tego Hydrozagadka zrobiła mi rozcinanie więzów karmicznych i jest mega zmiana.
Nawet we wczorajszym zabiegu przywracania utraconych fragmentów duszy poszła resztka jej energii ( w sumie z impetem wystrzeliła hehe)
Także gratuluję ci twojej intuicji w doborze wszystkich metod ,które ci służą !

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-12-28, 19:16:39 »
Kaśka
Dlatego że mama bardzo mocno mnie atakuje energetycznie.
Nie mogę wzbudzać w niej podejrzeń, zeby nie czuła się zaniepokojona że coś kombinuję przeciwko niej, że chcę się od niej oderwać. Muszę zrobić to cichcem, tak aby niczego się nie domyśliła. Pełna konspiracja do czasu aż przestanę się jej bać.

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-28, 18:55:52 »
Asia:)
To mi teraz dałaś do myslenia. Moja córka własnie zabiera mi karty anielskie albo wahadła - czesto pyta sie mnie do czego to służy, albo co sie tym robi. Ona sama wrózy sobie tak dla zabawy.:) Ale własnie nigdy nie zastanawiałam sie nad tym jak z nia rozmawiać:) Narazie jestem świadoma jej własnych emocjonalnych ociażeń i rozmawiam z nia na takie tematy co nie ukrywam do łatwych rozmów nie należy:)

Co do rodziny i rozwoju - to u mnie jest o tyle ciezka sprawa, że jestem najmłodsza miedzy mna a moimi siostrami jest duża różnica wieku, zawsze byłam takim małym smrodem który nic ani o niczym nie wiedział, to co ja mogę im tłumaczyć o życiu albo o Bogu:)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-12-28, 18:34:18 »
U mnie sprawa rozwoju pozostaje tylko dla mnie. W rodzinie mówia, że jestem bardzo daleko od Boga bo tylko ja nie chodze do kościoła, czesto wysłuchuje jakiegos durnego kazania  -ale co tam postanowiłam nie wchodzic w dyskusje z kims z kim nie warto - bo nie ma takiej gotowości. Pamietam jak na samym poczatku zaczełam kupować dosyc czesto ksiazki o tej tematyce - widziałam ogromne przerażenie w oczach mojej rodziny - według nich były ogromne obawy, że może sekta?

Polędwica, to prawie tak samo jak u mnie ;-) Mama wpierw płakała wręcz, że żadne z nas (mam 2 braci, którzy się nie rozwijają, obecnie raczej ateiści) nie chodzi do Kościoła, jaki ona błąd popełniła itp. Mojego tłumaczenia, że aby wiedzieć, iż Bóg jest, modlić się itp, to nie trzeba chodzić do kościoła, długo nie przyjmowała.
Za sektę próbowała uznać nawet swego czasu moje zainteresowania filmami bollywood i chodzenie na imprezy przy muzyce bollywoodzkiej ;)

Zatem wiadomo - o regresingu, o moich zajęciach, o rozwoju - zbytnio z nią nie rozmawiałam. Dopiero dwa lata temu, jak byłyśmy razem w Finlandii, udało się pierwszy raz z Mamą sensowniej porozmawiać, choć i tak potem, jak wróciła, wypaliła, że ona już wie, jak nazywa się moja nowa religia - to New Age! :-D

Wtedy troszkę się podłamałam ;) i już nie poruszałam więcej tematu.

A jednocześnie, co jest trochę zabawne, Mama od dawna interesowała się pobieżnie wahadłami, różdzkarstwem, bioenergoterpią itp. Już w dzieciństwie bawiłam się wahadłem uniwersalnym, bo mama takie miała, sama też byłam prowadzana do bioenergoterapeutów ze słuchem :)
« Ostatnia zmiana: 2012-12-28, 18:37:17 wysłana przez hydrozagadka »