Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 413988 razy)

Bonkers

  • Wiadomości: 89
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-12-28, 18:06:43 »
BlackRose

Cytuj
tak to jest, gdy długo ma się nadzieję na zmiany u członków rodziny. Ja tak miałam i się przeliczyłam ;-) Teraz o wiele bardziej akceptuję u nich tą upartość. Miałam na myśli upartość związaną z nieprzyznawaniem się do błędów. U mnie w rodzinie trwała panika w związku z tym tematem. Lepsze było obrzucanie się błotem w nieskończoność. Nie ma sensu ludzi do niczego zmuszać, jeżeli sami nie zechcą wyjść poza własne zaślepienia. To mnie nauczyło przez lata, że warto akceptować i szanować innych, bez względu na to, jak silnie trzymają się swoich przyzwyczajeń. To będą ich owoce. Oddałam już i tak zbyt wiele duszy, chcąc zmieniać innych ;-) Lepiej poświęcać uwagę sobie i tym, którzy naprawdę na to zasługują.
Bardzo mądrze piszesz :)

Cytuj
U ludzi zawsze jest ten lęk przed kompromitacją, odrzuceniem przez społeczeństwo i lepiej trzymać sie czegoś zbiorowego, bezpieczniejszego. A ezoteryka stwarza to zagrożenie, że jest inna, niepopierana przez większość.
Myślę, że tu występuje problem z przywiązaniem do struktur. Dla mojej pś to jeszcze duży kłopot odłączyć się w pełni od struktur/organizacji i być całkowicie niezależnym. Nawet czasem wydaje mi się, że najlepiej się żyje w jakieś strukturze, że tak najłatwiej i wtedy jest największa moc. Marzy mi się pełny indywidualizm, gdzie biorę to co mi potrzebne z danej struktury, a odrzucam to co mi nie potrzebne.

Cytuj
Nie daję innym możliwości wyśmiania mnie, wprowadzenia w bezsensowne dyskusje, ponieważ nauczyłam się wyczuwać granice. Kiedy i co mówić, po co mówić. Wiem, co kto chce i jest gotów usłyszeć.
Myślę, że w trakcie RD wzrasta właśnie tego typu wyczucie.

Cytuj
Narzucać się to jedynie osłabiać sobie nerwy ;-) są lepsze rozwiązania na życie.
Dokładnie, szkoda czasu i energii :)



poledwica


Cytuj
Bardzo podziwiam takie rodziny gdzie wszyscy sie rozwijaja.Pewnie panuje bardzo zyczliwa atmosfera  - móc porozmawiac i dzielic sie wiedza to naprawde bardzo duzy skarb. Szczerze to po raz pierwszy slysze o takim rodzinnym rozwoju - to juz jest dosyc dojrzala w relacjach rodzina:) Super!
Nie no, nie wszyscy moi domownicy się rozwijają :) W każdym razie najważniejsze jest to, że nikt nikomu raczej nie wchodzi w drogę i nie ma narzucania światopoglądu. Jak widać czasem zdarzają się takie rodziny :)

Cytuj
Nie było to miłe doswiadczenie, ale ja i tak stałam cały czas przy swoim wiedziałam, ze chce to robic i nikt ani nic mnie nie powstrzyma, nawet gdybym miała w ogóle przestać z nimi rozmawiać - i jestem szczesliwa, że nie pozwoliłam zmienic sojej drogi:))
Dokładnie, to jest najlepsze podejście w tej sytuacji :)



Jolanta 16
Super :)))


Szafirowy Błękit

Cytuj
Fajnie, że ostatnio więcej tutaj piszesz, bo fajnie się Ciebie czyta :)
Miło mi to słyszeć  :), aż się zarumieniłem ;)

Cytuj
„A czy jest taka możliwość abym mogła spojrzeć na Twoją datę urodzenia (numerologicznie), zobaczyć czy występują w niej wibracje, które niosą ze sobą duże zainteresowania ezoteryczno - duchowe ?”

No pewnie :) Tylko poślę Ci tę datę na priv, nie chcę żeby wszyscy ją znali.

Szafirowy Błękit

  • Wiadomości: 617
  • Płeć: Kobieta
  • W "wątku numerologicznym" nie wykonuję analiz dat urodzenia.
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-28, 17:43:09 »
Bonkers :)
Fajnie, że ostatnio więcej tutaj piszesz, bo fajnie się Ciebie czyta :)

"A ja te zainteresowania mam po prostu we krwi, choćby się paliło i waliło ja czymś takim musiałem się zająć ;)"

Ja u siebie trochę podobnie to odczuwam ;)
A czy jest taka możliwość abym mogła spojrzeć na Twoją datę urodzenia (numerologicznie), zobaczyć czy występują w niej wibracje, które niosą ze sobą duże zainteresowania ezoteryczno - duchowe ?

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-12-28, 17:19:20 »
W mojej rodzinie jest fajna sytuacja...i choc nieraz sa odmienne zdania na rozne kwestie....wszyscy staraja sie i wspieraja sie nawzajem. Panuje atmosfera akceptacji i ja osobiscie duzo zmienilam swoja postawa.....staram sie kazdego wysluchac i kazdemu niesc pomoc...nie tracac swoich potrzeb z oczu. Pierwszy raz mialam swieta....totalnie duchowe,elastyczne,swobodne i sprawiajace wiecej przyjemnosci niz zmeczenia obowiazkami i tradycja. Moze nie bylo idealnie....ale nie mialam takich wielkich presji na siebie....wiec i nie pojawial sie bunt i zniesmaczenie.
Bylam pare dni w Polsce u mamy bylo intensywnie i ciekawie...ale po powrocie do domu dopiero odpoczelam...bo jestem u siebie i jest mi dobrze ze soba. Staralam sie ciagle dbac o moj komfort - i powierzalam sie Bogu ciagle....cieszy mnie postawa mojej mamy i corki....czuje nowa jakosc zycia - jakas taka lekkosc i radosne podniecenie...bez negatywnych polskich marudzen, czepiania sie i zazdrosci ;)
Fascynuje mnie moj rozwoj i mozliwosc wyjcia do innych ludzi i powiedzenia calkiem szczerze...tak, jestem szczesliwa....tu i teraz :))))))

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-28, 17:03:51 »
U mnie sprawa rozwoju pozostaje tylko dla mnie. W rodzinie mówia, że jestem bardzo daleko od Boga bo tylko ja nie chodze do kościoła, czesto wysłuchuje jakiegos durnego kazania  -ale co tam postanowiłam nie wchodzic w dyskusje z kims z kim nie warto - bo nie ma takiej gotowości. Pamietam jak na samym poczatku zaczełam kupować dosyc czesto ksiazki o tej tematyce - widziałam ogromne przerażenie w oczach mojej rodziny - według nich były ogromne obawy, że może sekta? Matka ciagle sie wypytywała po co mi to czemu przestałam sie zajmować przyziemnymi sprawami, zębym sie opamietała:) Odbieralam to na zasadzie jakiejs wojny ja jedna i cala rodzina przeciwko temu co robie!Nie było to miłe doswiadczenie, ale ja i tak stałam cały czas przy swoim wiedziałam, ze chce to robic i nikt ani nic mnie nie powstrzyma, nawet gdybym miała w ogóle przestać z nimi rozmawiać - i jestem szczesliwa, że nie pozwoliłam zmienic sojej drogi:))

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-28, 16:55:10 »
Bonkers,
Bardzo podziwiam takie rodziny gdzie wszyscy sie rozwijaja.Pewnie panuje bardzo zyczliwa atmosfera  - móc porozmawiac i dzielic sie wiedza to naprawde bardzo duzy skarb. Szczerze to po raz pierwszy slysze o takim rodzinnym rozwoju - to juz jest dosyc dojrzala w relacjach rodzina:) Super!

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-12-28, 15:33:59 »
Bonkers,

tak to jest, gdy długo ma się nadzieję na zmiany u członków rodziny. Ja tak miałam i się przeliczyłam ;-) Teraz o wiele bardziej akceptuję u nich tą upartość. Miałam na myśli upartość związaną z nieprzyznawaniem się do błędów. U mnie w rodzinie trwała panika w związku z tym tematem. Lepsze było obrzucanie się błotem w nieskończoność. Nie ma sensu ludzi do niczego zmuszać, jeżeli sami nie zechcą wyjść poza własne zaślepienia. To mnie nauczyło przez lata, że warto akceptować i szanować innych, bez względu na to, jak silnie trzymają się swoich przyzwyczajeń. To będą ich owoce. Oddałam już i tak zbyt wiele duszy, chcąc zmieniać innych ;-) Lepiej poświęcać uwagę sobie i tym, którzy naprawdę na to zasługują.

U ludzi zawsze jest ten lęk przed kompromitacją, odrzuceniem przez społeczeństwo i lepiej trzymać sie czegoś zbiorowego, bezpieczniejszego. A ezoteryka stwarza to zagrożenie, że jest inna, niepopierana przez większość.
Nie daję innym możliwości wyśmiania mnie, wprowadzenia w bezsensowne dyskusje, ponieważ nauczyłam się wyczuwać granice. Kiedy i co mówić, po co mówić. Wiem, co kto chce i jest gotów usłyszeć.

Narzucać się to jedynie osłabiać sobie nerwy ;-) są lepsze rozwiązania na życie.

Bonkers

  • Wiadomości: 89
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-12-28, 14:56:28 »
Hmm…  Ja się troszkę, napracowałem, żeby wychować sobie rodzinkę :P Teraz jest naprawdę fajnie. W dzieciństwie nie było tak kolorowo, mam dość ciężką karmę z mamą – swoje małe piekło przeżyłem :P. Teraz jak mi dużo bardziej wzrosła pewność siebie i poczucie bezpieczeństwa, to nie spotykam się z jakimiś jazdami skierowanymi w moją stronę od rodziny. Z resztą w pracy też mam w miarę fajną atmosferę, czasem jak kierownikowi włączy się agresor i mnie przyatakuje, to nie pozostaje dłużny, on swoje dostaje i mam na cały dzień spokój :P Muszę się oduczyć tego mechanizmu, to moje pozostałości walki – pracuję teraz nad tym by wszystkie relacje załatwiać z ludźmi na poziomie miłości, nawet z toksycznymi agresorami.

BlackRose

Cytuj
Gorzej jeżeli zupełnie nie potrafią wykorzystać szans, które im się przydarzają i budować nowej samooceny.
Czemu gorzej ? Jak nie chcą skorzystać to ich sprawa, jak wolą bylejakość, to co zrobisz ?

Cytuj
Upartość może zniszczyć bardzo wiele…
O jaką upartość Ci chodzi ?

Cytuj
Uuu przypomniało mi się, jak w liceum zostałam zaatakowana realnie. To był jeden epizod. Ktoś tam odkrył mój profil na wegetariańskim portalu randkowym i powiązał to z moją działalnością uzdrowicielską w tamtym czasie. W całej klasie buczeli na mnie i zakładali turbany indyjskie. To było ich jedyne zrozumienie mojej osoby. Nie reagowałam na nich, to po tygodniu im się znudziło.
Współczuje takiego doświadczenia, ale widzę, że i tak dobrze poradziłaś sobie z tym.

Cytuj
Na szczęście w obecnym związku robię to co chcę. Wszystko co sobie zamarzę może leżeć w domu, na półkach, nie zostanę skrytykowana. Mogę wykonywać swoją praktykę bez lęku o wyśmianie i co najważniejsze w spokoju ;-)
No i bardzo fajnie, tak trzymać :)

Kaśka

  • Wiadomości: 101
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-12-28, 14:47:28 »
Inga
a czemu musisz te pozory zachowywać?

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-12-28, 14:25:19 »
Moja mama na wszelki wypadek, gdybym chciała się zainteresować medytacją, dawała mi do czytania artykuły na temat szkodliwośći medytowania.
Muszę tak zachowywać pozory, żeby nawet cień wątpliwośći się nie pojawił, że nie jestem gorliwą katoliczką.
W te święta jej dusza mnie atakowała za to że nie jadłam wigilii o 16, czyli tak jak ona z naszą rodziną.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-12-28, 13:45:19 »
U mnie w rodzinie wszyscy wiedzą w czym siedzę, czym się zajmuję. Bywało tak, że się sami interesowali, korzystali z sesji. W rodzinie niewierzącej jest o wiele łatwiej. Gorzej jeżeli zupełnie nie potrafią wykorzystać szans, które im się przydarzają i budować nowej samooceny. Upartość może zniszczyć bardzo wiele, a karma i tak pójdzie swoją drogą.

Uuu przypomniało mi się, jak w liceum zostałam zaatakowana realnie. To był jeden epizod. Ktoś tam odkrył mój profil na wegetariańskim portalu randkowym i powiązał to z moją działalnością uzdrowicielską w tamtym czasie. W całej klasie buczeli na mnie i zakładali turbany indyjskie. To było ich jedyne zrozumienie mojej osoby. Nie reagowałam na nich, to po tygodniu im się znudziło.

Nikomu raczej nie mówiłam o sobie. W rodzinie wiedzieli, niektórzy znajomi, ale zazwyczaj byli na odległość. Jeżeli już jakiś uparty adorator się do mnie przyczepił, dość szybko odchodził stwierdzając, że mam niepokolei w głowie. Inny mocniej uparty, wytrzymywał 3 miesiące śledzenia mnie po szkole i namawiania na powrót do innych zasad.

Bonkers,

masz na prawdę fajnie. U mnie w rodzinie nikt nie przeczytał żadnej książki rozwojowej, co najwyżej robili sobie sesje z marnym skutkiem i próbowali wierzyć w pewne duchowe zasady. Głównie jednak to wszystko polegało na chwaleniu się mną, mimo moich zaprzeczeń - wśród rodziny i znajomych ojca. Nic przyjemnego.

Na szczęście w obecnym związku robię to co chcę. Wszystko co sobie zamarzę może leżeć w domu, na półkach, nie zostanę skrytykowana. Mogę wykonywać swoją praktykę bez lęku o wyśmianie i co najważniejsze w spokoju ;-)

Bonkers

  • Wiadomości: 89
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-12-28, 12:45:12 »
Hydzia

Jasne, że to zależy od otwartości innych ludzi :)

Ja mam bardzo fajny klimat w swojej najbliższej rodzinie z którą mieszkam :) Mama rozwija się duchowo, tata przeczytał wszystkie moje książki związane z RD – ma jakąś swoją filozofie :P – nie rozwija się duchowo, ale mam od niego pełne wsparcie w swoich duchowych inicjatywach i nie ma problemu, żeby zamienić z nim słowo np. o reinkarnacji. Brat się tym sprawami nie za bardzo interesuje. W każdym razie u mnie w domu nikt, nikomu nie przeszkadza. Dla mnie normą jest, że jak ja medytuje albo mama to się wtedy nie przeszkadza – jak się wchodzi do pokoju to się zachowuje cicho. Nikomu też nie przeszkadza, że na półce leży takie dziwne ustrojstwo – odpromiennik.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-12-28, 10:57:19 »
Małgosia - super fajnie :) Ja jeszcze nie przekroczyłam tego pułapu, by w rodzinie swobodnie rozmawiać o rozwoju, karmie czy reinkarnacji. Kiedyś rozmawiałam trochę z mamą, ale to tyle ;)

Ale to zależy tez od osób otaczających, na ile są otwarte, nie tylko od nas samych, o czym warto zawsze pamiętać :)

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-12-28, 10:40:03 »
"siedzieliśmy z kuzynem w samochodzie i gadaliśmy o dziwnych rzeczach z zakresu spiskowych teorii dziejów."

 hehe, ;p

małgosia

  • Gość
[#]   « 2012-12-28, 10:31:45 »
Bonkers,

<O, to widzę, że fajny pogrzeb - jeżeli można użyć takiego zwrotu ;)>
Można tak to również ująć ;).

Dla mnie był uświadamiający. Dotarło do mnie, że rodzina od strony mamy była dla mnie jednak wspierająca i pozytywnie do mnie nastawiona. Natomiast od strony taty odwrotnie i za bardzo się na tym skupiałam zaniżając sobie tym samoocenę w dzieciństwie.

Bonkers

  • Wiadomości: 89
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-12-27, 22:47:37 »
StArfire
Perfekcjonizm jest super ;D Wspaniale wpływa na realizacji własnych celów :P Zaakceptuje, że się siebie czepiasz i zaakceptuje, to że czasem nie akceptujesz swojego czepiania się siebie  :D Wiem, że o takiej metodzie piszę w książce „6 filarów poczucia własnej wartości” – jak jest trudność w zaakceptowaniu czegoś u siebie, to akceptujemy ten brak akceptacji – akceptujemy opór.  Ja wiem, że to pomaga :)

Małgosia
O, to widzę, że fajny pogrzeb - jeżeli można użyć takiego zwrotu ;)
Wręcz pogrzeb rozwojowy, bo ktoś mógł zostać pozytywnie zainspirowany.