Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 415760 razy)

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-12-25, 22:11:58 »
Coś się zmienia. Jest przyśpieszenie. W rodzinie się u mnie psuje totalnie, ale powierzam ich Bogu i staram się o tym nie myśleć. Z zewnątrz więcej akceptacji dla mnie i mojego doświadczenia, mądrości - odzywają się do mnie ludzie, którzy chcą wyjaśnień dogłębnych, życiowych, ezoterycznych. Nie ma już tej niewiary i odrzucania mnie. Czuję, że przerobiłam coś mega ważnego, a jednocześnie jest blok w innym temacie. Grudzień, ogólnie jest mocny energetycznie. Wydaje mi się, że mimo wszystko może to być sugestia z opowieści Majów, kiedy wszystko ma się zmienić, serca urosnąć a umysły stać się czystsze :-) W każdym razie, warto korzystać z tej motywacji i przyśpieszenia, jakkolwiek by nie było.
« Ostatnia zmiana: 2012-12-25, 22:15:12 wysłana przez BlackRose »

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-12-25, 21:52:34 »
Laka
Tak! A zaczęło się 21-szego kiedy byłem w nocnym pociągu:))

Poczułem że się dzieje i że trzeba czyścić, więc zacząłem mocno rebirthingowo oddychać dolewając oliwy do pieca. w przedziale byłem ze śliczną studentką, taką niezależną kocicą, i udręczonym studencikiem. Studencika zwijało, nie umiał poddać się światłu, widać było że jest na granicy wybuchu, skręcało go i w ogóle, poklepałem go pare razy po ramieniu jak wychodziłem (siedział przy wyjściu i najczęściej był skulony więc miałem dobrą ku temu okazję) a studenteczka też poczuła powiew wibracji ale przepracowywała rzeczy po cichu z kocią godnością:))) Czułem do niej fajną sympatię i fajne było to że jak ja się kładłem, to ona się kładła, jak ja siadałem, to ona też hehe:) ale była nieugięta a ja nie miałem pretekstu żeby się odezwać do momentu aż zbliżał się koniec podróży. bardzo podobała mi się ta podróż. Ostatnio za każdym razem coś przerabiam z ludźmi w pociągu.

Od wtedy czuję że dużo się dzieje:) I że świat się zmienił energetycznie. Dla mnie to koniec obaw o moją przyszłość. Ostatnio dużo tego wypłakałem.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-25, 21:48:06 »
daj spokój... jeszcze karma taka zwalona, że szok

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-12-25, 21:44:55 »
Ach ci tatusiowie ;)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-25, 21:35:44 »
 chyba faktycznie coś jest na rzeczy...
Mnie ojciec własnie wkurwił- ja jego też zresztą :D  zaczęło się czyscic coś chyba. A zreszta sama nie wiem :)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-12-25, 21:31:43 »
Coś jest na rzeczy. Mi w grudniu wyszedł dość silny wzorzec, że nawet ciało zaczęło już protestować i dawać sygnały, że co za dużo to nie zdrowo. Dopiero dochodzę do siebie.

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-25, 13:07:50 »
ja też coś takiego odczuwam. Ciągle coś wychodzi na wierzch i dużo chce się uzdrowić, wręcz jakby się przebijało samoistnie.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-12-25, 10:57:31 »
Czy też macie uczucie że ostatnio ( ja czuje w ostatnich kilku dniach, ale może wcześniej nie zauważyłam), energie jakoś tak mocno przyspieszyły? Czuję się jakbym została wciągnięta wrecz w wir transformacji i oczyszczania, na co nie mam wpływu: muszę się poddać, popłynąć, bo nie da się tego zatrzymać. Moja pś czuje duży niepokój związany z tak dużą transformacją i zmianami jakie nadchodzą. Mimo wszystko czuje że to dobre:)

Jestem ciekawa, czy to tylko moje subiektywne uczucie , w odpowiedzi na medytacje i ostatnie modlitwy, czy ogólnie coś się mocno zmienia.
« Ostatnia zmiana: 2012-12-25, 10:59:50 wysłana przez Laka »

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-24, 21:36:53 »
Moniko.  Dziękuję za ten artykuł. Przydał mi się bardzo :)

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2012-12-24, 01:58:08 »
Dziękuję światu ,że jest i istnieje.



Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2012-12-24, 01:57:26 »
Artykuł Marcina Szarkowskiego
Wina jest mafią świadomości. Jest to plan ochrony, jaką stwarzasz sobie, aby uniknąć kary. Sądzisz, że jeśli ukarzesz sam siebie, wówczas Bóg lub ludzie pozostawią cię w spokoju. (Dlatego winie zawsze towarzyszy uraza). Ponieważ myśli są twórcze, rezultatem takiego myślenia jest poczucie osamotnienia, alienacji i separacji. Myślisz, że chronisz się przed atakiem, a w rzeczywistości unikasz doświadczenia miłości, radości i żywotności. Jeśli naprawdę głęboko zakorzenisz w sobie wielką krzywdę. Wina nie spełnia żadnej pozytywnej funkcji, pogłębia cierpienie, które sięga granic wytrzymałości. Ostatecznym wyjściem dla osoby nękanej poczuciem winy jest śmierć jako pokuta, logiczny rezultat życia pełnego męki i masochizmu.

 

Poczucie winy jest główną przeszkodą w tworzeniu udanych związków z innymi. Jak możesz pozwolić sobie na otrzymywanie bezwarunkowej miłości, jeśli boisz się konsekwencji? Jak możesz poddać się miłości, jeśli boisz się straty? Jak możesz pozwolić sobie na otrzymywanie tego, czego najbardziej pragniesz, jeśli czujesz się bezwartościowy? A więc wycofujesz się, ukrywasz te części siebie, które jak oceniasz nie zasługują na miłość. Spodziewasz się, że uda ci się oszukać swego partnera, aby cię kochał, podczas gdy ty nie kochasz siebie. Nigdy tak się nie stanie. Jeśli nawet miłość, której szukasz, przyjdzie do ciebie, nie będziesz w stanie jej odebrać, ponieważ odrodziłeś się dokonanymi przez siebie ocenami.

 

Lęk przed miłością i lęk przed utratą to jedno i to samo. Dlatego ludzie boją się zakochać. Jeśli pójdziesz za głosem miłości, możesz zostać zraniony. Oddając siłę partnerowi, poczujesz się otwarty, a wtedy możesz zostać opuszczony przez swoje źródło miłości. Nic dziwnego, że ludzie boją się wielkiej miłości. (Wyglądają oni tak samo, jak ci, którzy odczuwają trudną do zniesienia utratę.) Niektórzy z nich nie pozwalają sobie nawet na przeżycie takiego doświadczenia, tak wielki jest ich lęk przed utratą. Wolą żyć sami, mieć może liczne filtry, ale zawsze muszą być pewni, że to oni opuszczą, zanim zostaną opuszczeni.

Ludzie zakochani niekoniecznie czują się mniej winni. Ich lęk przed utratą może być tak wielki, że kurczowo trzymają się związku, który służy im jedynie jako ochronną przed udręką samotności. Tacy ludzie są mniej lub bardziej chłodni w swoich związkach. Są one dla nich ochroną przed prawdziwymi uczuciami, chronią się w nich przed życiowymi burzami. Takie związki skazane są na klęskę, ponieważ oparte zostały na pełnym oporze przed przeżywaniem lęku przed utratą. Gdy stale opierasz się, ochronne związki właśnie utrwalają strach i opuszczenie.

Dlaczego czujemy się winni? Dlaczego myślimy, że przyjemność prowadzi do bólu, miłość do utraty, a życie do śmierci? Dlaczego ciągle odtwarzamy historię Ogrodu Edenu i jakie jest jej znaczenie? I jak ból i oddzielenie się, których doświadczamy podczas narodzin, wpływają na nasze związki z innymi? To co naprawdę zdarzyło się w Ogrodzie Edenu, polegało na tym, że mężczyzna i kobieta utracili swoją siłę, zaprzeczyli swojej boskości, pozwolili sobie myśleć, że im czegoś brak. Jak może brakować czegoś w raju? W konsekwencji zostali oni wypędzeni z Ogrodu. Zasłużyli na to! Nie możesz być w raju, jeśli doświadczasz braku pełni. Separacja jest nieunikniona, gdy sądzisz, że potrzebujesz czegoś, aby odczuwać pełnię.

 

W czasie narodzin także jesteśmy wypędzeni z raju. W łonie pływamy w pełnym luksusie, zupełnie odświeżeni, otoczeni opieką bez wysiłku z naszej strony. Potem rodzimy się! W tym czasie matka odczuwa lęk i ból, za który dziecko często oskarża siebie. Rodzimy się winni. Wygląda to tak, jakby nasza żywotność przyczyniła się do cierpienia tych, których najbardziej kochamy. Moim zdaniem, ten syndrom niemowlęcej winy jest nie mniej silny niż bardziej popularny syndrom dezaprobaty rodziców. Niszczy on związki znacznie bardziej niż się nam wydaje. Wyobraź sobie, jakie konsekwencje może spowodować sąd, że twoja żywotność rani tych, których kochasz! Ta jedna myśl może spowodować, że będziesz tłumić swoje uczucia, powstrzymywać radość, zaprzeczać swojej boskości dla dobra innych. A jeśli kochasz kogoś wybranego, możesz nawet pragnąć zranić się fizycznie (i umrzeć), aby uchronić partnera przed swoją żywotnością. Wielu ludzi wierzy, że samoofiara jest oznaką oddania.

Innym rezultatem urodzin, który wpływa na związki jest syndrom klaustrofobii (duszenie się). W łonie rosłeś do momentu, w którym byłeś tak duży, że przestrzeń w ciele matki nie mogła cię już pomieścić i zaopatrywać cię. Raj nagle stał się piekłem. Byłeś zamknięty w ciasnym pudełku i musiałeś je opuścić, aby przetrwać. Więc wybrałeś narodziny. Wówczas położnik wziął cię w swoje ręce, odciął pępowinę. Twój pierwszy oddech był pełen bólu i paniki. W związkach często przeżywamy tę samą emocjonalną kolejność. Przechodzimy od rozkoszy miłości do wzrastającego uczucia ciasnoty i klaustrofobii. Często wydaje się nam, że raj stał się piekłem i musimy go opuścić, aby się dalej rozwijać. Innym rozwiązaniem jest doprowadzanie partnera, aby to on nas pozostawił. Często odczuwasz to jako wzrastającą trudność w oddychaniu w jego obecności. Pragniesz wówczas otworzyć okno w chłodne zimowe noce, aby zaczerpnąć wystarczającą ilość powietrza.

 

Rezultatem tych emocji jest wielkie podwójne rozwiązanie, które występuje w większości związków. Odczuwasz, że nie możesz żyć z daną osobą, jednocześnie nie potrafisz bez niej przetrwać. Lęk przed miłością i lęk przed utratą stanowią dobraną parę, której patronuje ojciec-wina, dokonujący ceremonii w chwili, kiedy zainteresowani nie podejrzewają jeszcze, że ich związek obraca się w pył.

Alternatywą winy jest niewinność. Wszyscy znamy uczucie niewinności, patrząc w oczy dziecka. Wielu z nas zapomniało, że każdy nosi w sobie tę boska niewinność pełnię czystej miłości, ukrytej czasami pod skorupą bólu i pancerzem ochronnym. Jak odzyskać tę utraconą niewinność? Pytają o to wszystkie dzieci Boga.

W pewnym sensie śmieszne jest opowiadanie o utraconej niewinności, ponieważ nie można utracić tego, co jest wieczne w tobie. Często jednak niezbędna jest zmiana percepcji siebie i innych, aby doświadczyć życia takim, jakie ono naprawdę jest. Ponieważ wina jest formą bólu, badania natury bólu może pomóc w rozwiązaniu problemu winy. Ból jest w rzeczywistości wysiłkiem wynikającym z trzymania się negatywnych wierzeń. Myśli, które przyczyniają się do istnienia poczucia winy, mogą być takie: Boli mnie kiedy ktoś mnie opuszcza. Miłość oznacza cierpienie. Bóg nie aprobuje mojej radości. Gdy w twojej świadomości istnieją takie myśli, pierwszą rzeczą, którą możesz zrobić, jest relaks. Odetchnij kilka razy, pozbądź się napięcia, obserwuj, jak przechodzą twoje negatywne myśli.

Zaakceptuj pogląd, że zasługujesz na miłość i żadna ilość ciężkiej pracy, wysiłku, cierpienia czy sukcesu wcale nie uczyni cię bardziej godnym miłości niż obecnie. Wiedz, że jesteś źródłem zarówno miłości, jak i bólu, podobnie jak każdy inny człowiek. Innymi słowy, nie ranisz innych ani inni nie ranią ciebie. Przyczyna cierpienia leży w osobie zranionej, a nie w kimś, kto był obecny w momencie kary. W gdy ktoś, kogo kochasz, opuszcza cię, nigdy nie tracisz nic ze swej wartości. Czasem wydaje ci się, że coś utraciłeś. Ale to tylko miejsce na przyjęcie czegoś lepszego. Czym w kocu jest opuszczenie? Ciało to energia w ruchu. Przychodzi i odchodzi, wchodzi i wychodzi, obraca się. Dlaczego ruchy innych ludzi są z tobą osobiście związane? Jeśli jestem z kimś, kogo kocham i odchodzę, czynnikiem, który zdeterminuje jej odpowiedź nie jest moje odejście, ale jej stosunek do siebie samej. Jeśli kocha siebie, będzie kochała mnie nawet wtedy, gdy odejdę. Jeśli siebie nienawidzi, będzie czuła do mnie urazę. Może sądzić, że potrzebna jest jej moja obecność, aby odczuwała miłość. Tu jest to stare, dobre podwójne związani. Jeśli wierzy w to, że mnie potrzebuje, będzie nienawidzieć zarówno siebie, jak i mnie, w sytuacji gdy pozostanę. Będzie nienawidzieć siebie za to, że jest zależna, mnie natomiast za to, że podtrzymuje ten nawyk. Skończy się prawdopodobnie na tym, że będzie robiła wszystko, abym odszedł. Jak śmieszne jest to wszystko! Ona jest źródłem swego życia, a nie ja, i mężczyźni będą ją opuszczać dopóty, dopóki będzie potwierdzać ten wzorzec. Wszechświat jest szczodry. W rzeczywistości powinnyśmy dziękować kochankom, którzy nas opuszczają, za podarunek, którym nas obdarzyli, i za nauczenie, że nie potrzebujemy ich, aby odczuwać miłość.

Oczywiście, jeśli będziesz utrwalał w sobie potrzebę pomocy, uczucie beznadziejności, bezradności, powinieneś je honorować, nie unikać ich. Zapamiętaj to, czemu się opierasz, atakuje, to co akceptujesz znika. Więc okaż sobie życzliwość, bądź wobec siebie delikatny, cierpliwy i kochający, gdy ogarną cię takie dziecięce uczucia.

Wybacz sobie. Wybaczanie wymazuje z twego umysłu negatywne myśli i otwiera twoje serce. Wybacz sobie, że myślałeś, że nie zasługujesz na miłość. Usuń wszystkie myśli i argumenty, za pomocą których uzasadniałeś odrzucenie miłości. Po prostu zmień swoją świadomość. Wybacz sobie, że kiedykolwiek myślałeś, że ranisz innych albo oni ciebie. Przed wszystkim wybacz każdemu, do kogo czujesz urazę, począwszy od rodziców, poprzez byłych kochanków, a na starych przyjaciołach skończywszy. Zakorzeniona uraza wzmacnia twoje poczucie winy, ponieważ zwykle nienawidzimy siebie za to, że odczuwamy wrogość wobec innych.

 

Zwróć uwagę na urazę! Jest ona decyzją, którą zakodowaliśmy w swojej świadomości i ciele w przeświadczeniu, że zostaliśmy oszukani. W rzeczywistości oszukujemy siebie sami. Czasem warto zaaprobować urazę i oskarżenie, i dać sobie przestrzeń, w której można swobodnie przeżywać te uczucia. Dopóki bierzesz odpowiedzialność za swoje uczucia, każda emocja nawet oskarżenie może być przewrócona. Oskarżenie bez poczucia winy to często pierwszy krok do wybaczenia! Emocja jest energią w ruchu, za którą stoi myśl. Należy pozwolić płynąć bez przeszkód energii, która stanowi twoją życiową siłę. Pomyśl o wszystkich sytuacjach życiowych, w których powstrzymywałeś się od uczuć oraz wyrażania swoich emocji. W końcu często czujesz urazę do osoby, od której się odsuwasz. Oskarżając ją za swój brak bezpieczeństwa. Taka postawa nazywana jest syndromem wstrzymywania się, wycofywania, urazy. Prostym rozwiązaniem tego problemu jest pozwolenie sobie na odczuwanie i wyrażanie wszystkich swoich uczuć. Wszystkie uczucia w pełni odczuwane prowadzą do uczucia miłości!

Jeśli twoim przeznaczeniem jest niewinność, a twoim wehikułem przebaczenie, dopóki je odczuwasz, wszelkie twoje emocje będą właściwe. Myśl o swoich emocjach jako o swoim guru, uczących cię bezwarunkowo kochać siebie nawet wówczas, gdy odczuwasz lęk, gniew czy smutek. Miłość jest niezwykłą, życiodajną energią, która przepływa przez ciebie wówczas, gdy ty przepływasz przez nią. Więc nie pozbywaj się jej. Trwaj z nią! I wiedz o tym, że nawet wtedy gdy zmieszanie i beznadziejność podnoszą łby, ty urodziłeś się niewinny i taki pozostałeś cały czas, a wszystko inne jest kłamstwem. W głębi serca zawsze o tym wiedziałeś. W im bardziej poddajesz się swemu sercu, tym chętniej będziesz celebrować swą boskość.

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-22, 21:32:48 »
Laka:

Otóż to. Na siłę nikomu nie dogodzisz. Niektórzy po prostu oczekują akceptacji, a niektórzy mają do tego specjalną listę żądań i zastrzeżeń. Morał z tego taki, że najlepiej tą akceptację dawać wpierw samemu sobie. Jak ktoś na prawdę będzie chciał, to potem sam się zgłosi :)

Clint:

<Thumbs up> czekaj, czekaj, nie ten portal. <Like> Aaaa, znowu nie ten ;P

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-12-22, 21:31:27 »
Clint

Zapewne:) No ale jak widać każdy ma inną definicje akceptacji.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-12-22, 20:52:06 »
To bezwarunkowa akceptacja ciebie takiego, jakim jesteś. Działa tylko kiedy przejawiasz siebie takiego, jakim naprawdę jesteś -- w opinii osoby akceptującej;)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-12-22, 20:40:51 »
Hehe, a czemu on nie potrafił zaakceptować Ciebie mówiącej mu różne rzeczy? Ta bezwarunkowa akceptacja to tylko jednostronna miała być? :D