
Semira
Ja bym to rozumiała tak, że gdy dostroimy się do Boga, a inaczej do Boskich siebie, to wtedy mamy największą siłę woli.
Bo jeśli walczymy z Bogiem( wolna wola), to także walczymy z sobą, robimy tak na prawdę na przekór sobie, własnej naturze, mamy wolę się tej Boskości przeciwstawić, ale kosztuje nas to dużo wysiłku, bo to jak płynięcie pod prąd. Jeśli płyniemy z Boskim prądem jest to bez wysiłkowe, wtedy objawia się najbardziej nasza moc, moc naszej woli, bo nic jej nie powstrzymuje, nie blokuje. A zyskujemy tym bardziej na mocy, gdy czujemy spełnienie, wysokie energie, to jak paliwo:) Coś w czym czujemy sie " jak ryba w wodzie"

Wiesz jakby są dwie sprawy: moc woli, a wolna wola.
Tak to bym odczytała, ale nie wiem co autor miał na myśli:)
Semira, a czy akceptujesz bycia Boską istotą? Swoją prawdziwą naturę, czy chcesz z nią walczyć? A jeśli chcesz walczyć to po co? Co chcesz w ten sposób osiągnąć? Bo to mam wrażenie jest bunt przed Bogiem, na zasadzie: ja wiem lepiej, sama decyduje. Tylko, że w efekcie zaprzeczamy sobie, chcemy być kimś kim nie jesteśmy i działamy wbrew naszym naturalnym potrzebom, potrzebie spełnienia i szczęścia. To co Bóg ma dla nas to właśnie szczęście i spełnienie, wszystko co nas do tego prowadzi i co nam daje te doświadczenia.
A oddzielają nas od tego fałszywe przekonanie na temat Boga, tego jaki jest, co dla nas ma, czego dla nas chce.
Ty to Bóg, Bóg to Ty, więc trzeba się do siebie prawdziwej dostroić. A tym samym do Boga, Boskości, Boskich cech. Tu nie ma oddzielenia.