Wkurwia mnie korporacja w której pracuję. Są w niej 3 rodzaje pracowników:
Kierowcy i przedstawiciele handlowi - grupa od której najwięcej się wymaga, pracuje nienormowany czas pracy, ale zazwyczaj dłuższy niż norma, poza tym po normalnej pracy muszą policzyć kasę, poukładać papierki i nie ma mowy że coś się nie zgadza, wszystko musi być cacy, w przeciwnym wypadku odpowiedzialność ponosi kierowca. Gdzieś tam z boku jest w tej grupie mój szef który już nie ma takiej presji ale zna ten klimat dlatego jest w miarę za mną.
Pracownicy biurowi - oni pracują po 8 godzin, mają luz, są trochę od motywowania kierowców i przedstawicieli, są życzliwi ale umywają od wszystkiego ręce i tłumaczą grzecznie kierowcom że to trzeba zrobić tak, a to trzeba zrobić inaczej i że odpowiedzialni za to są kierowcy.
Kontrola i szefowstwo z administracji - Wiecznie usatysfakcjonowani kolesie, chętnie bratają się z kierowcami, tacy są k**** życzliwi, a z drugiej strony mają w dupie los całej reszty bo są na górze i znają ten system od środka, wiedzą że ten system musi tak działać po to, żeby oni mogli zgarniać najgrubsze wypłaty za szwędanie się po biurze. Krzywo na nich patrzę i za cholerę nie umiem się z nimi zbratać. Wywala mi to poczucie nierówności.
Na samej górze jest KORPORACJA - twór całkiem nietykalny, bezosobowy, który jest tak wysoko że nie można z nim wcale dyskutować. I ten twór ma najmniejszą odpowiedzialność. Czy wiecie, że taka korporacja jak jej się zachce może ogłosić upadłość, nie wypłacić nikomu kasy i wszystko jest ok?? Dlaczego ja nie mogę ogłosić upadłości? Jest mi ciężko, wywala mi, mam jazdy, nie mam czasu odpocząć, trudno mi znaleźć czas na życie w środku tygodnia a jak go znajduję to płace za to przemęczeniem bo nie mam czasu spać, a w weekendy przerabiam bieżące wywały i odsypiam. Gdyby taki gość z wyżej wymienionej grupy trzeciej poczuł odrobinę tego co ja mam, to dawno powołałby nowe stanowisko które by go odciążyło. Choć lepiej zarabiam to mnie niestety wciąż na to nie stać żeby powołać kogoś do robienia czegoś za mnie.
200 firm polskich SPLAJTOWAŁO przy budowie autostrad? Dlaczego? Bo płacili prywatnymi pieniądzami za żwir, materiały, opłacało podwykonawców ze swoich oszczędności a państwo im nie zapłaciło za robotę. PAŃSTWO POLSKIE, które z założenia powinno być najbardziej wiarygodne, bo jest reprezentacją naszego narodu. Ci wszyscy goście żeby było sprawiedliwie powinni ruszyć na budynki rządowe i powykręcać wszystkie złote klamki i pozabierać na samochody marmury z korytarzy, albo chociaż przymusić urzędników do wystawienia weksli na należne im kwoty.
Jak ja nienawidzę tego systemu w którym żyję! Gdybym żył 20 lat temu to szukałbym sposobności żeby znaleźć sięna jego szczycie. Teraz też mógłbym próbować to robić, ale wciąż by mi pozostała przykra świadomośc że ten system i tak jest chory nawet jak jego mankamenty by mnie nie dotyczyły.
Najbogatsi mogą ogłosić sobie upadłość i wszystko gra. Ci którzy są na dole prawie nic nie mogą a dużo muszą. Ale nie wszędzie tak jest.
Czy wiecie, że w Stanach Zjednoczonych nawet gospodyni domowa może ogłosić upadłość? Nie stać ją na rachunki, ogłasza upadłość, Game Over and New beginnig i wszystko gra. Co więcej, podobno firma która już ze 2-3 razy ogłosiła upadłość jest bardziej wiarygodna z tego powodu że już 2-3 razy udało jej się na nowo zgromadzić kapitał. Też tak chcę. Mam resztki kredytu, którego wcale mi się nie chce spłacać, zwłaszcza że zamiast wydać go na coś pożytecznego, przeznaczyłem go na 2 miesiące bumelki - które mi się należały, bo było mi tak ciężko że potrzebowałem odrobinę wytchnienia. Ale podpisałem umowę kredytową i muszę go spłacać bo inaczej system bez skrupułów mnie zniszczy. Nie godzę się na to i będę szukał mojej wolności i niezależności od tego wszystkiego.
PS. ANARCHIA!!!!!!! Niech się znajdzie ktoś charyzmatyczny kto zrobi rewolucję, ja się przyłączę.