Jolka,
mam takie wrazenie, co wcale oczywiscie nie musi byc prawda, ze Twoja szefowa zauwazyla ze jestes osoba bardzo mila, ciepla, otwarta, a wiec w jej mniemaniu jestes sklonna do uleglosci i po prostu cwiczy na Tobie swoj nauczycielski ton, co z kolei Ty odbierasz jako ponizajace, no i slusznie, bo swoja madrosc masz i nie trzeba Cie wychowywac. Gdyby byla naprawde uduchowiona to traktowalaby Cie na rowni ze soba. Nie twierdze ze ona jest "zla wiedzma" :-)) jak piszesz, potrafi byc mila, fajna i sympatyczna. Wyglada troche tak jakby byla zapatrzona w swoja madrosc i nie uznawala czyjejs, a juz w ogole "ucznia". A to zle. Bo pomysly i inspiracje od - ze tak sie wyraze "podwladnych" bywaja na wage zlota i madry szef to wie i stosuje, a nie szydzi lub zaklada z gory ze "ten to g....o wie." W Twojej zas sytuacji... czerp od niej to co najlepsze, w sensie wiedzy, a reszta sie nie przejmuj. Jak sie wymadrza, mysl swoje, nie wdawaj sie w dyskusje ani przekonywania, bo ja czuje ze to nic nie da - ona chce byc szefem, chce byc podziwiana i kropka. Ty w jej oczach masz byc mniejsza, jak chce to niech tak mysli. Jej sprawa. Bedac w jej towarzystwie, zachowujac grzecznosci i uprzejmosci, co nie jest trudne, bo w koncu na ogol jest milo i sympatycznie - czuj sie troche jak w JEJ teatrze. Graj role jaka ona chce zebys grala a w glebi duszy mysl swoje ( no chyba ze nie potrafisz bo bys czula ze sie krzywdzisz albo Ci wyjatkowo dowala to co innego ) Nie zmienisz jej po prostu. Jak do niej idziesz, wyobraz sobie ze zakladasz ochronny kombinezon wlasnej wartosci. I jak ona cos chlapnie, przez co normalnie czulabys sie zle, to majac swiadomosc ze masz na sobie taki "odpromiennik" czy "ochraniacz" - bedzie Ci to latalo i powiewalo co ona gada. Bedziesz ponad to.