Laka,
Tak myśle sobie ze czasem ktos nie medytuje, ale medytuje... nie zdajac sobie sprawy ze to robi, nie zwraca na to uwagi a jest to naturalne dla niego. I to dlatego twierdzi ze nie medytuje. Ja tak medytowałam sporo zycia zanim sie zajelam swiadomym rozwojem. Samo sie to dzialo, zwykle pod wplywem przyjemnego kontaktu z naturą:) Nie bylo tak, ze siedzialam w lotosie i medytowalam, jakby mnie ktos zapytal o to czy medytuje, odpowiedzialabym, ze nie.
mam podobnie. Nie medytuję, w takim ogólnym rozumieniu, nie siadam specjalnie w lotosie, nie mam przeznaczonego na to specjalnie czasu, za to często jak jestem w naturze, mam wrażenie, że się z nią kontaktuję, wyciszam, czasem stapiam, szczególnie w górach, gdzie czuję czystą energię, najlepiej na szczytach.
Na początku rd próbowałam medytować na siłę, ale potem stwierdziłam, że to nie dla mnie i mam swoją drogę i nie będę się męczyć. Inne rzeczy mi wychodzą lepiej więc na nich się skupię. Stopniowo pracując nad sobą, wpadałam w stany spokoju, idąc czasem ulicą ogarniało mnie takie głębokie uczucie, trwało jakiś czas i znikało. Czasem próbowałam je zatrzymać w sobie, ale wtedy tym bardziej znikało

Ufałam swojej intuicji pod tym kątem, czułam, że stan medytacji jest naturalnym stanem dla każdego więc i dla mnie, a po prostu jest poblokowany. Więc skupiłam się na sprzątaniu i tak uzdrawiałam różne rzeczy, później już konkretne traumy, aż po poznaniu whh wchodziłam coraz częściej w cpl'bl (calm, peace, light, bright, i coś tam jeszcze czyli cisza, spokój, lekkość, jasność i jedna cecha której zapomniałam). Nie osiągałam i nadal nie osiągam cpl'ów na 100%, zazwyczaj dochodzę do 90 paru %, bo w pś jeszcze mam panikę, że to coś tak dziwnego i strasznego, że nie wiem co się stanie

Ale to jest fajne, osiągam podobne stany po prostu inną drogą i czuję jak one coraz bardziej się nasycają we mnie w trwały sposób i przejawiam to w życiu. Odczuwam emocje, czasem jeszcze silne, ale nie mają one już takiego wpływu na mnie jak kiedyś, pozwalam sobie je czuć i im odchodzić, czasem się z nich śmieję. Mniej więcej czuję ile jeszcze przede mną roboty, wiem, że dążę do tego by przez cały czas funkcjonować w stanie cpl'u, ale już na szczęście te uczucia coraz bardziej mnie wypełniają, więc jest mi lżej w pracy nad sobą. Jeszcze dopuszczę do tego bardziej Boga i powinno iść całkiem z górki.