Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 416339 razy)

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-20, 13:37:43 »
Tak patrząc na to z retrospektywy* widzę, że kolejnym kluczem do tej zagadki jest właśnie samoocena. Moje ocenianie innych ludzi wynikało głównie z mechanizmu kompensacji mojej zaniżonej samooceny - jak byłam sama, to czułam się lepsza od wszystkich innych, a jak spotykałam się z innymi to dopiero była masakra... wtedy całość zaniżonej samooceny wychodziła na wierzch i nie dawało jej się zdusić pięknymi wyobrażeniami o swoim ego...

*retrospektywnej perspektywy ;D

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-20, 12:38:51 »
Clint:

Ja w ten sposób przejmowałam obciążenia, których sama nie miałam i tylko się syfiłam. Wszystko w imię mojej samozwańczej misji zrozumienia ogromu i całości wszechświata ze wszystkimi jego elementami ;) Niedawno w księgarni trafiłam na ciekawą książeczkę i mam zamiar ją zakupić, co i innym polecam ;] ---> http://www.amazon.co.uk/Fuck-It-The-Ultimate-Spiritual/dp/1905633041 :D

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-20, 12:33:53 »
Swego czasu miałem dość wiele sesji w których przewijał mi się motyw, ze nie rozumiem dlaczego istnieje to co nieboskie, dlaczego ludzie w ogóle to wybierają, jaki w tym sens, po co to, itd. Generalnie jedna wielka rozkmina i wielki wysiłek, aby to rozgryźć. W końcu na którejś z rzędu sesji przyszło wielkie uświadomienie, że ja przecież nie muszę tego wszystkiego rozumieć. Nie muszę rozumieć cudzego popieprzenia, nie muszę rozumieć dlaczego jest ono wybierane przez innych. Wystarczy, że rozumiem to co ja sam wybieram, bo tego też sam doświadczam.

A to właśnie te próby zrozumienia tego popieprzenia w bardzo dużym stopniu w nie wplątywały - coś co mogłoby by być neutralnym elementem tła, stawało się wrzodem na tyłku.

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-20, 12:16:58 »
Argh, piszę afkę i już na główie staję :/:/:/:/:/

"mogę czuć się dobrze, pewnie, swobodnie i bezpiecznie w relacjach z jakimikolwiek ludźmi."

"mogę się dogadywać z innymi bez dostrajania się do nich"?

Hmm, ja bym to trochę rozszerzyła:
"Akceptuję ludzi takimi, jakimi są, więc mogę się czuć bezpiecznie w codziennych relacjach z jakimikolwiek ludźmi. Nie muszę się do nich dostrająć, aby się dogadać na wystarczającym poziomie. Akceptuję też siebie w relacjach z jakimikolwiek ludźmi"

Myślę, że słowem kluczem jest w tym przyadku akceptacja. Dla mnie zaakceptowanie ludzi takimi, jacy są zmieniło prawie wszystko. Nie muszę z każdą napotkaną osobą od razu rozmawiać o mechanice kwantowej i mostach Einsteina-Rosena, paradoksie Fermiego czy zasadzie nieoznaczoności i jej wpływie na rozwój duchowy ;) Przez to każda osoba, w jakiś sposób mnie inspiruje i raptem się okazuje, że wszyscy, których spotykam mają mi coś ciekawego do powiedzenia :)



Jak w takim świecie być sobą, jeśli gust, czy zainteresowania odstają od tzw. normy?  Pś się boi że tak naprawdę rozwiązaniem będzie unormalnienie się, że wtedy pójdę do kina na film SAJĘS FIKSZON p.t. TRANS-FORMERS 5 i będzie to wspaniałe doznanie. Potem wrócę do domu, pogram sobie chwilę w COLL OF DUTY, obejrzę TANIEC Z GWIAZDAMI i JAKA TO MELODIA. Po czym pójdę spać, bo na drugi dzień czeka mnie trudny i owocny dzień w pracy, bo prowadzimy właśnie wielką kampanię reklamową destylowanej wody minetalnej dla sportowców z systemem aktywnych chujonów  BS-MASTER CONPOWER SPORTIX II.
Którą, oczywiście, piję.

Czyżby Call of Duty służenia społeczeństwu się odzywał ;)?
Another key word: choice of nonconformism. Co się sprowadza do samooceny... :]

I tu jest ten problem - wtedy kiedy wytwarzały Ci się te mechanizmy, zamiast dojść do prawdziwych przyczyn czucia się niezrozumianym (prawdopodobnie nierozumienie samego siebie), zacząłeś szukać innych ludzi, którzy Cię zrozumieją (bo Ty sam tego nie potrafiłeś). to z takimi intencjami wyjść nie mogło, więc zaczęło się kombinowanie - dostosowanie się do innych, próby zrozumienia ich popieprzenia(za tym idzie napięcie "a może wciąż nie rozumiem ich wystarczająco dobrze - muszę wejść głębiej"). Skutkami takiego działania było tylko narastające zniechęcenie, frustracja i złość na cudze popieprzenie, za to że jest tak chore i pomieszane, a Ty się musisz w to wgłębiać, aby osiągnąć swoje cele.

Taaa, miałam dokładnie tak, jak opisujesz, Clint. Do tego próba mentalnego zrozumienia tego całego popieprzenia i nawet uporządkowania tego w jakąś spójną, logiczną całość... A jeśli ludzie mnie nie rozumieją, to znaczy, że to moja wina, że ze mną jest coś nie tak, że widocznie jeszcze za mało się staram :/
« Ostatnia zmiana: 2012-05-20, 12:27:38 wysłana przez StArfire »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-20, 12:16:01 »
Cytuj
I wychodzi że, skoro nikt mnie nigdy nie rozumiał, to zacząłem próbować rozumieć innych.
I tu jest ten problem - wtedy kiedy wytwarzały Ci się te mechanizmy, zamiast dojść do prawdziwych przyczyn czucia się niezrozumianym (prawdopodobnie nierozumienie samego siebie), zacząłeś szukać innych ludzi, którzy Cię zrozumieją (bo Ty sam tego nie potrafiłeś). to z takimi intencjami wyjść nie mogło, więc zaczęło się kombinowanie - dostosowanie się do innych, próby zrozumienia ich popieprzenia(za tym idzie napięcie "a może wciąż nie rozumiem ich wystarczająco dobrze - muszę wejść głębiej"). Skutkami takiego działania było tylko narastające zniechęcenie, frustracja i złość na cudze popieprzenie, za to że jest tak chore i pomieszane, a Ty się musisz w to wgłębiać, aby osiągnąć swoje cele.

Kluczowe jest dostrzeżenie, że "możesz czuć się dobrze, pewnie, swobodnie i bezpiecznie w relacjach z jakimikolwiek ludźmi" niezależnie od tego czy ich rozumiesz i czy oni rozumieją Ciebie.

Cytuj
Jak w takim świecie być sobą, jeśli gust, czy zainteresowania odstają od tzw. normy?
Normalnie. To jest problemem tylko wtedy, kiedy zależy Ci na zrozumieniu czy akceptacji wszystkich ludzi w Twoim otoczeniu, ale to jest całkowicie niepotrzebne. Wystarczy, że masz grupę bliskich Ci, harmonijnych osób, które Cię rozumieją i akceptują takim, jakim jesteś, a reszta świata może uważać Cię za świra czy niedostosowanego społecznie dziwaka - to jest ich problem, a nie Twój.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-05-20, 11:46:39 »
Argh, piszę afkę i już na główie staję :/:/:/:/:/

"mogę czuć się dobrze, pewnie, swobodnie i bezpiecznie w relacjach z jakimikolwiek ludźmi."

I wychodzi że, skoro nikt mnie nigdy nie rozumiał, to zacząłem próbować rozumieć innych. I mi się to powiedzmy jakoś tam udało. I z tego 2/3 głowy zacząłem poświęcać na osądzanie siebie i innych, czy zachowują się zgodnie z tymi poj... normami, których nikt normalny nie zrozumie :/

I teraz na myśl z relacjami z takimi ludźmi to aż mi się w żołądku wywraca :/ Aż mi się niedobrze robi na myśl że jak wyjdę z domu będę oglądał jakieś ludzkie wytwory, szare domy i pstrokate szyldy, 0 gustu czy jakiegokolwiek wyczucia czegokolwiek. Co z tym fantem dalej zrobić?
"mogę się dogadywać z innymi bez dostrajania się do nich"?

Jak w takim świecie być sobą, jeśli gust, czy zainteresowania odstają od tzw. normy?  Pś się boi że tak naprawdę rozwiązaniem będzie unormalnienie się, że wtedy pójdę do kina na film SAJĘS FIKSZON p.t. TRANS-FORMERS 5 i będzie to wspaniałe doznanie. Potem wrócę do domu, pogram sobie chwilę w COLL OF DUTY, obejrzę TANIEC Z GWIAZDAMI i JAKA TO MELODIA. Po czym pójdę spać, bo na drugi dzień czeka mnie trudny i owocny dzień w pracy, bo prowadzimy właśnie wielką kampanię reklamową destylowanej wody minetalnej dla sportowców z systemem aktywnych chujonów  BS-MASTER CONPOWER SPORTIX II.
Którą, oczywiście, piję.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-18, 20:33:46 »
Ojcu dość realnie grozi wylot z roboty z powodu przejęcia WBK przez Santander (matka już poleciała), więc zaczął kombinować że może już czas, aby się wyrwać z korporacyjnej klatki i wziąć za własny biznes. No i byłoby fajnie gdyby nie beznadziejne zabieranie się do tego. Ani on, ani matka nie wiedzą czego chcą i rzucają pierwszymi lepszymi pomysłami na oślep.

Jak mi przy obiedzie zaczęli gadać o otwarciu McDonalda (na franczyzie), to myślałem że się udławię ziemniakiem. Nie mają pojęcia o branży ani miliona na ruszenie, ale co tam... Dalej rzucali kolejnymi głupimi pomysłami kończącymi się wnioskiem, że i tak się nie znają, nie umieją i się nie da. Potem im się oczka zaświeciły na myśl o wykorzystaniu swoich dzieci. Może jakieś biuro obrotu nieruchomościami.... nie, to jednak nie przejdzie. W końcu razem z siostrą usłyszeliśmy, żebyśmy myśleli nad pomysłem i im coś podsunęli sensownego.

No ręce opadają. Myślałem, że mój ojciec zajmujący od wielu lat kierownicze stanowisko w branży finansowej, czytający specjalistyczne pisemka, itd jest bardziej ogarnięty pod tym względem, bardziej przedsiębiorczy, ale najwyraźniej uległem tylko jego wizji siebie samego jaką sobie kreował. Dorobił się niezłej pensji w sumie tylko brnąc na oślep do przodu jak czołg, jak rasowy pracoholik harując do wyczerpania psychicznego. Teraz chyba mojej pś będzie łatwiej puścić różne wyobrażenia przejęte od niego na temat zarabiania, bo już widzę wyraźniej jak jest realna wartość tych jego osiągnięć.

W każdym razie ujrzałem dzisiaj swoich rodziców jako niezaradne, niepewne własnej wartości i możliwości dzieci, które nie wiedzą co ze sobą zrobić. Rozumiem już nieco bardziej ich zmuszanie mnie do perfekcjonizmu - oni się sami bali każdego błędu i nie umieli sobie z nimi radzić. No i oczywiście musieli sprowadzać mnie poniżej swojego słabego poziomu.

Tak jak wcześniej nie mogłem liczyć na rodziców, bo nie chcieli dawać, to teraz nie mogę na nich liczyć, bo być może niedługo nie będą mieli możliwości cokolwiek dać. Mam nadzieje, że ten ostatni rok studiów jakoś się sytuacja potoczy dobrze, aby nie było większych dram i wyciągania ode mnie kasy za mieszkanie u nich (już taki tekst ostatnio usłyszałem, że gdyby sytuacja była kiepska...), a potem opuszczam tonący okręt i idę na swoje. Wyczuwam, że bardzo prawdopodobnie będą chcieli mnie wciągać w wspieranie ich moim własnym kosztem np. murzyniąc za darmo przy ich biznesie (za tym na pewno poleci obietnica świetlanej przyszłości, że to wszystko będzie kiedyś moje). Już mnie matka próbowała nawet zmanipulować mówiąc jak to ciężko pracę znaleźć, więc jakby mi stworzyli takie miejsce pracy to by była dla mnie super okazja.

Z lekka to mnie zniesmacza, że w momencie kiedy wkraczam w dorosłość i tak naprawdę powinienem być w tym momencie wspierany przez nich (jak to to się w wielu domach dzieje przynajmniej od strony finansowej), to oni mi takie akcje odwalają. Ja już dawno zaakceptowałem, że będę musiał sobie radzić sam i czuje, że sam sobie poradzę, ale niech tylko oni mi teraz nie stają się ciężarem i mi nie komplikują niczego. Oby jeszcze ten jeden rok jakoś poszedł, a potem niech sobie robią co chcą.

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2012-05-01, 19:28:18 »
Hydrozagadka
Na pewno też ,mnie kiedyś tak uaktywniło się jasnowidzenie ,że widziałam wszystko masowo i dobre i złe .Pan Leszek Żądło mi powiedział ,ze trzeba nauczyć się z tym żyć ,to tak trochę z innej beczki,i nie było to fajne.
.Wiesz mam taki wzorzec ,który mi zawsze mówi ,a odnajdź w tym coś pozytywnego i tak poczytałam  ,to mnie to trochę wygląda też na to ,że pracowałaś kiedyś w poprzednich wcieleniach w ciężkich warunkach i były tam różne energie i też to ,ze takie istotki nawalone trochę podczepiają się takimi kanalikami malutkimi do ciebie ,abyś pokazała im jak nie być nawalonymi ,ale faktem jest to ,ze trzeba się uwolnić od podatności na to i zachłanności.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-05-01, 19:10:53 »
Hydrozagadka
Myślę ,że zwiększa się nadwrażliwość poprzez rozwój duchowy ,świadomość rozrózniająca.Tak jak Osho powiedział :"To ,że czujesz bardziej lęk ,nie wynika z tego ,ze on się zwiększa ,ale z tego ,ze wyostrza się twoja wrazliwość''.Myślę ,ze to jest lekcja służąca temu ,aby rozwinąć jakieś swoje talenty.Lekcja ,aby zrozumieć po co mi to było ,po co mi były takie energie ,dusza czeka na opuszczenie tego.Po za tym jeśli jest się od 80 cm do 1,5 metra od osoby ,to nie ma możliwości nie poczuć jej popierdzielenia jeśli takowe istnieje ,bo aury się mieszają.

Monika, myślę, ze jednak nie całkiem o to chodzi. Oczywiście, ze ostatnio dodatkowo uwrażliwiłam się na energie i ich odczuwanie, ale jednocześnie wiem, ze jakbym sama miała w pełni uzdrowiony temat, to po pierwsze - nie przyciągałabym sytuacji i osób od których pś może się "nachapać", a po drugie - jakbym nawet mijała się z takim towarzystwem gdziekolwiek, to nie miałoby to wpływu na moją aurę i energię, kiedy mam tą aurę mocną, zdrowe intencje i niechapiącą podświadomość ;) Najwyżej byśmy się minęli, najpewniej nie interesując się sobą nawzajem, bez żadnej szkody. I tyle.

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2012-05-01, 18:39:56 »
Uwolnienie od podatności jest nieuniknione

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2012-05-01, 18:32:54 »
To zależy jak kto rozumie,bo mogę pozwolić takim istotom działać na moją niekorzyść ,a mogę im zabronić tego i to będzie działało w tej przestrzeni mojego ciała fizycznego ,aż do granicy.Każdy człowiek  ma swoją prywatną granicę w przestrzeni ciała fizycznego i należy ją odnalęźć ,równie dobrze mogę powiedzieć światło mnie chroni.Zabraniam ,czyli wybieram siebie itd długi temat

MariuszEro

  • Wiadomości: 298
  • Płeć: Mężczyzna
  • Mariusz Dziemianczuk Regreser:regresing,rebirthing, praca z oddechem,pozytywne myslenie,EFT
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-05-01, 18:05:45 »
Modlitwy Slawka Majdy sa niepoprawne, nie wiem do czego mialoby prowadzic mowienie takiej modlitwy, ktora mialaby czegos zabraniac. Poprawne by bylo uwolnienie sie od podatnosci na jakies istoty, jak tez przyciagania, zainteresowania czyms takim (podswiadomym).

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2012-05-01, 17:58:47 »
Jestem wdzieczny Tobie Boże za skuteczne otwarcie mojego własnego serca i umysłu na doświadczenia życiowe wolne od przeszłości
alkoholika i narkomana.
...Boże oczyść teraz cały mój układ oddechowy od zanieczyszczeń i zatrucia narkotykami, alkoholem i rozmaitymi innymi używkami.
...Boże uwolnij mnie teraz od poczucia bezradności związanej z tym faktem, że jako narkoman i alkoholik, jako dziecko /obecnego, byłego, (z dawnych wcieleń)/ narkomana i alkoholika nie umiałem sobie poradzić z narastającymi problemami życia, z moja karmą.
...Boże uwolnij mnie teraz od intencji i nawyków, misji identyfikowania się z pokoleniem moich rodziców a więc z pokoleniem do którego wcale nie należę.
...Boże uwolnij mnie teraz od identyfikowania się z problemami, ze sprawami innych ludzi, innych istot.
...Przebaczyłem sobie to, że żyjąc w rodzinach posiadających obciążenia narkotyczno alkoholowe, żyłem w uczuciowej próżni, oraz z wiecznym głodem niezaspokojonej miłości. Przebaczam sobie, że moim dzieciom gotowałem taki sam los, los istot które żyją bez miłości, bez radości, bez ciepła.
...Boże uwolnij mnie teraz od wszystkich moich intencji nawyków, transów, dotyczących przejawiania się jako, alkoholik, jako narkoman, jako istota uzależniona od alkoholu i narkotyków. Boże uwolnij mnie teraz od wszystkich moich zobowiązań, które powodują to, że dalej doświadczam karmę narkomana, alkoholika, człowieka obciążonego tymi praktykami.
...Boże uwolnij mnie teraz od stawania się takim samym jak narkoman, alkoholik.
...Boże uwolnij mnie teraz od wszelkich innych intencji, nawyków, ślubowań, misji zbawiania, oświecania, uzdrawiania alkoholików, narkomanów, ludzi uzależnionych od alkoholu i narkotyków. Boże uwolnij mnie teraz od poczucia winy, za to że rezygnuję z poświęcania siebie, mojego zdrowia, mojego czasu, wyrzeczeń, na potrzeby alkoholików, narkomanów.
...Przebaczam sobie teraz to, że jako dziecko alkoholików, narkomanów ( jako alkoholik, narkoman) zaniżyłem swoją samoocenę.
...Boże uwolnij mnie teraz od uczucia zawodu, od poczucia samotności w życiu, jakie wynikało z moich obciążeń, związanych z alkoholem i narkotykami.
...Boże uwolnij mnie teraz od poczucia niepewności, ciążącego mi przekonania, że dopadnie mnie groza życia, że życie jest pełne grozy.
...Boże uwolnij mnie teraz od intencji, nawyków, transów, uzależniania się, bycia zależnym od opinii alkoholików i narkomanów, od energii narkomanów i alkoholików.
...Boże uwolnij mnie teraz od skutków tego, że jako narkoman, alkoholik, straciłem orientację co jest prawdą, a co jest fałszem.
...Boże uwolnij mnie teraz od tych wszystkich nieszczęść, cierpień jakie przenoszę do dnia dzisiejszego z wcieleń kiedy sam byłem narkomanem, alkoholikiem,
...Przebaczyłem sobie, że jak byłem narkomanem, alkoholikiem nie potrafiłem się skupić nad radością życia, nad miłością, szczęściem, kreatywnością, zdrowiem i moim dzieciom zgotowałem taki sam los.
...Przebaczyłem sobie to, że jako alkoholik, narkoman zamiast wzrastać w miłości zgodnie z planem Boga, zgodnie z intuicją zmuszany byłem przez cały czas do dopasowania się do zaistniałej sytuacji, do oczekiwań i presji innych N-ów i A-ow.
...Przebaczyłem sobie, że nie potrafiłem ani nie chciałem się bawić na trzeźwo i przytomnie.
...Boże uwolnij mnie teraz od ograniczeń, które sprawiają to, że zamiast pozytywnych uczuć i miłości w moim ciele, organizmie zamroziłem nie przeżyte, nie wyrażone emocje N-a i A-a.
...Boże uwolnij mnie teraz od wszystkich moich intencji, nawyków dotyczących szarpania się, wzajemnego dręczenia się z alkoholikami, narkomanami, z istotami uzależnionymi w jakikolwiek sposób. Boże uwolnij mnie teraz od wszystkich moich intencji, nawyków, potrzeb przekonywania alkoholików, narkomanów, że błądzą, że pogubili się, że nie mają racji.
...Przebaczam teraz wszystkim moim rodzicom, moim najbliższym i tym wszystkim, którzy palą papierosy, narkotyzują, że zadymiali i zatruwali mnie trującym dymem, trującymi oparami.
...Boże uwolnij mnie teraz od moich intencji, nawyków dotyczących przebywania w urojonym świecie narkotycznych, hipnotycznych, transowych objawień, urojeń, omamów.
...Przebaczyłem sobie moje opory, mój lęk przed życiem na trzeźwo, przed doświadczeniami jakie niesie doświadczanie życia na trzeźwo i przytomnie.
...Boże uwolnij mnie teraz od wszystkich moich intencji, nawyków dotyczących zażywania narkotyków, palenia papierosów, picia alkoholu mających na celu zaspokojenie potrzeb Boga i tych istot, które uważałem za Boga, za Boginie.

Nic nie trzeba by 30 dni czytać podane tu afirmacje, lub zapoznać się całym nagranym tekstem. Nic prócz własnej nieprzymuszonej wewnętrznej woli. A jeśli dla kogoś tych słów i afirmacji jest zbyt wiele, lub nie potrafi ich wypowiedzieć, to może wykorzystać najbardziej dramatyczne wezwanie jakie znam ,,Posłuż się mną Boże dla dobra innych”. Dlaczego dramatyczne? Pomedytujcie sobie sami powtarzając te słowa nawet ustnie przez kilka tygodni. Dopiero po jakimś czasie należy obowiązkowo dodać ,,tak abym ja na tym nigdy nie stracił”. I nie miejcie nigdy żadnych wątpliwości, że On odpowie. Nie miejcie nigdy żadnych wątpliwości, że On Bóg twórcza siła miłości istnieje i usłyszy Was z daleka, nawet przez narkotyczną zasłonę Waszej świadomości.

Nie podejmuję się oceniać tego, czy lepiej jest natychmiast pozostawić osobę nieprzytomną, czy trwać przy nie,j w pomieszaniu wypalając karmę. Przedstawiam poniżej jeszcze jedną krótką rozprawkę na ten temat dla matek, żon, dzieci alkoholików i narkomanów.

Ja Ewa mocą boskiej miłości przebaczyłam mojemu mężowi /synusiowi, tatusiowi/ Adamowi wszystko zło jakie mi uczynił. Ja Ewa mocą boskiej miłości przebaczyłam mojemu mężowi /synusiowi, tatusiowi/ Adamowi wszystko zło jakie uczynił sobie, Bogu i całemu światu. Dziękuję Boże za to, że miłością Twoją uwolniłeś już mojego męża/synusia, tatusia/ Adama od skutków jego własnych modlitw w których prosił Ciebie Boże o nieograniczony dostęp do alkoholu, narkotyków i seksu. Dziękuję Boże za to, że miłością Twoją uwolniłeś już mojego męża Adama od wszystkich jego intencji, nawyków i misji dalszego życia w nawaleniu i nieprzytomności jakie tak długo on podtrzymywał w sobie, jakie go zajmowały i emocjonowały. Dziękuję Boże za to, że miłością Twoją uwolniłeś już mojego męża Adama od wszelkiego pomieszania i kłopotów w sprawach zawodowych, w kwestii swojej pracy zawodowej związanej z alkoholem i narkotykami. Dziękuję Boże za to, że miłością Twoją uwolniłeś już mojego męża Adama od całej jego karmy alkoholika, narkomana jaka go niszczyła, jaka wypalała go wewnętrznie. Dziękuję Boże za to, że miłością Twoją uwolniłeś już mojego męża Adama od całej jego karmy, jaką przyniósł z wcieleń w których ćpał, chlał i chędożył co popadnie. Ja Ewa przebaczyłam sobie to, że nawet nieświadomie stałam się ofiarą Adama.

Dziękuję Boże za to że Miłością uwolniłeś mojego męża Adama od dalszego doświadczania i przejawiania biedy, nędzy, ubóstwa i niedoborów pieniężnych związanych z nałogami Adama. Dziękuje Boże za to, że małżonek mój- Adam tak łatwo, tak spokojnie i chętnie harmonizuje teraz umysł swój z boskim spokojem, z miłością Boga, z geniuszem boskiego tworzenia dostatku i życia w boskiej harmonii.
Akceptuję to, że Bóg twórcza siła miłości jest zawsze trzeźwy i przytomny.
Akceptuję to, że ja Ewa jestem zawsze trzeźwa i przytomna.
Akceptuję to, że małżonek mój- Adam jest zawsze trzeźwy i przytomny.
Dziękuję Boże za to, że małżonek mój Adam już teraz jest osobą wolną od wszystkich niepokojów i lęków związanych z alkoholizmem i narkotykami ( seksualnością). Ja Ewa przebaczyłam Adamowi to pił, ćpał i …... przeze mnie.
Dziękuję Boże za to, że uwolniłeś mnie od tego poczucia, że Adam pił, ćpał i ….... przeze mnie.

Dziękuję Boże za to, że małżonek mój- Adam przestał tak łatwo cierpieć i chorować za wypity alkohol i spożyte narkotyki. Ja Ewa dziękuję Boże za to, że uwolniłeś mojego męża Adama od pomieszania jakiego on doświadczał, jakie Adam widział w piciu alkoholu i ćpaniu narkotyków. Dziękuję Boże za to, że miłością Twoją uczyniłeś tak aby mój mąż Adam żyjąc dalej w pełnym zdrowiu, radości przejawiał swobodnie, bezpiecznie i niewinnie zdrowie, trzeźwość, dostatek i nadmiar własnych pieniędzy z których i Ja mogę zawsze korzystać. Dziękuję Boże za to, że miłością Twoją uczyniłeś tak, że mój mąż Adam harmonizuje całkowicie z boskim genialnym umysłem w niewinnym tworzeniu bogactwa, dostatku i nadmiar własnych pieniędzy.

Dziękuję Boże za to, że miłością Twoją uczyniłeś tak że mój mąż Adam ponownie przejawił się sobie i światu jako osoba zaradna, kreatywna, twórcza w zarabianiu , w przyjmowaniu pieniędzy- w trzeźwym, niewinnym tworzeniu nadmiaru pieniędzy, boskich bogactw, dostatku.

Dziękuję Boże za to, że miłością Twoją uczyniłeś tak, że mój mąż Adam tak łatwo stał się od istotą szczęśliwie kreatywną w kwestiach zawodowych, w trzeźwym zarabianiu pieniędzy i we wszystkich sprawach dnia codziennego. Dziękuję Boże za to, że miłością Twoją uczyniłeś tak, że mój mąż /synuś, tatuś/ Adam wie, rozumie i odczuwa to, że boskie bogactwo, że finansowy dostatek, wysoka boska radość, boska miłość, że zdrowie są jemu przypisane, że trwale należą do niego. Dziękuję Boże za to, że miłością Twoją uczyniłeś tak, aby mój mąż Adam stał się całkowicie zdrowym trzeźwym, szczęśliwym, radosnym, zharmonizowanym człowiekiem.

Dziękuję Boże za to, że miłością Boże uwolniłeś już mojego męża Adama od wszystkich prenatalnych- przedurodzeniowych wzorców chlania, narkotyzowania się jakie on przejął od swojej mamusi,/ tatusia, krewnych itp./ kiedy przebywał u niej w brzuszku. Dziękuję Boże za to, że miłością Twoją uwolniłeś już mojego męża Adama od wszelkich schorzeń i od niemocy jakie go ogarnęły, jakie przyjął na siebie, jakie tak długo podtrzymywał. Dziękuję Boże za to, że miłością Twoją uwolniłeś już mojego męża Adama od wszelkich intencji picia wódki, narkotyzowania się jakie posiadał, jakie pielęgnował w sobie i jakie go niszczyły, męczyły. Dziękuję Boże za to, że miłością Twoją uwolniłeś już mojego męża Adama od wszelkich intencji oraz potrzeb picia, ćpania z jakimi nie potrafił sobie poradzić do niedawna. Dziękuję Boże za to, że miłością Twoją uwolniłeś już mojego męża Adama od intencji, nawyków i potrzeb podtrzymywanie i pielęgnowania w sobie wzorców i wibracji alkoholika, człowieka opętanego nałogami. Dziękuję Boże za to, że miłością Twoją uwolniłeś już mojego męża /synusia, tatusia/ Adama od wszystkich energetycznych i fizycznych chorób trzustki, wątroby, żołądka, nerek.

Dziękuję Boże za to, że miłością Twoją uwolniłeś już mojego męża Adama od nieprzytomności, od nawalenia. Dziękuję Boże za to, że miłością Boże uwolniłeś już mojego męża Adama od intencji oraz nawyków podtrzymywania nieprzytomności, zakręcenia i nawalenia. Dziękuję Boże za to, że miłością Boże uwolniłeś mnie Ewę od intencji oraz nawyków podtrzymywania głupoty, nieprzytomności, zakręcenia i nawalenia. Dziękuję Boże za to, że miłością Twoją i twoim światłem, spokojem, twoim boskim dostatkiem, wypełniłeś wszystkie lęki mojego męża Adama, wszystkie jego choroby, całą jego niemoc i tę nieprzytomność, te wszystkie ograniczenia jakie niszczyły go przez tak wiele lat tak wiele wcieleń.


Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2012-05-01, 17:45:57 »
 
Modlitwa Sławomira Majdy                               
Zabraniam innym istotom, innym Duszom o niskich, nieczystych energiach aby mnie i Duszę moją energetycznie brudzili, aby mnie energetycznie, duchowo i fizycznie szkodzili. Boże sił stwórczych Miłości proszę bądź zawsze moją pełną skuteczną ochroną przed takimi istotami, przed takimi szkodliwymi dla mnie Duszami innych istot. Zabraniam innym istotom, innym Duszom o niskiej samoocenie, istotom fałszywym i Duszom o prawdziwie złych intencjach aby mną i Duszą moją rządzili. Zabraniam ludziom złym, Duszom szkodliwie usposobionym, aby mną i Duszą moją rządzili.
Zabraniam istotom niskiego ducha, aby mną i Duszą moją rządzili. Zabraniam ludziom którzy nie potrafią prawdziwie kochać siebie i innych, aby mną i Duszą moją rządzili. Zabraniam egoistom zapatrzonym w swoje lustro, aby mną i Duszą moją rządzili.

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2012-05-01, 17:11:19 »
 Hydrozagadka
Myślę ,że zwiększa się nadwrażliwość poprzez rozwój duchowy ,świadomość rozrózniająca.Tak jak Osho powiedział :"To ,że czujesz bardziej lęk ,nie wynika z tego ,ze on się zwiększa ,ale z tego ,ze wyostrza się twoja wrazliwość''.Myślę ,ze to jest lekcja służąca temu ,aby rozwinąć jakieś swoje talenty.Lekcja ,aby zrozumieć po co mi to było ,po co mi były takie energie ,dusza czeka na opuszczenie tego.Po za tym jeśli jest się od 80 cm do 1,5 metra od osoby ,to nie ma możliwości nie poczuć jej popierdzielenia jeśli takowe istnieje ,bo aury się mieszają.