tak Ola i Magda:)
Dla mnie są pragnienia i Pragnienia. Jak miłość i Miłość. Wiadomo że pragnienia określają nas, nasza drogę, mówią że jest droga do przejścia, celem pragnienia jest doświadczenie czegoś. To może być chęć doświadczenia jak się jeździ ferrari, chęć doświadczenia spokoju i ciszy, chęć podziwiania krajobrazów, chęć oświecenia. Chęć czegoś szczytnego może być złą chęcią a chęć doświadczenia czegoś ziemskiego może być lepszą chęcią- wszystko zależy od tego co powoduje tą chęć, pragnienie, w jakim jest się etapie i czy panuje na nim zgodność. Przyszło mi że jeżeli pragnienie jest głosem serca, powrotu do siebie, to jest to dobrym pragnieniem. A jeżeli jest głosem umysłu, ego, podświadomości, to jest to już sztucznym pragnieniem, które samo by puściło gdyby tak dotknąć igłą napompowany balonik. Takie pragnienie zawsze jest głośne, tzn czuć to energetycznie od innych bo jest też presją że ma się tak stać. Jest sztucznym tworem, nie wygodnym, taka etykietka krąży wokół osoby z treścią, ale to są wg mnie warstwy warstw a nie Serce, to są kolejne samooszukiwania się, zamykania na uzdrowienie. No ale co z „pozytywnymi kreacjami” ? na pewno nie kreuje ich nasza jaźń, to znowu my kreujemy, z poziomu niezaspokojonej osobowości. No ale przecież to że życzymy sobie dobrze nie jest złe. Złe jest kreowanie bez zwrócenia uwagi na to dlaczego się kreuje, bez zwrócenia uwagi na to czego mi brak w sobie ze potrzebuję kogoś/czegoś blisko i na stale by być w ciągłym zasilaniu, ssać energie z otoczenia i „być spełnionym”. Ok., zatem pojawia się kolejne pytanie, czy mam porzucić marzenia np. o związku i tylko się uzdrawiać? Myślę ze nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, bo nie chodzi o to by robić coś przeciwko sobie, nie chodzi też o to by robić coś i się porównywać do innych, czuć się lepszym od nich lub gorszym w wyniku znajomości pewnych „prawideł” i stosowania ich, bo to zawsze prowadzi do nieszczęścia, depresji, bo to nie jest zgodne ze sobą. Najpierw człowiek żyje zgodnie ze swoją osobowością, a potem wychyla się, lub nie, po za osobowość i zaczyna żyć zgodnie z tym co odkrył w sobie na pytanie „kim tak na prawdę jestem, a kim nie jestem”.
Są dla mnie pewne prawdy i nie prawdy a nie konkretne odpowiedzi nt tych pragnień, np. prawdą, mądrością dla mnie jest że:
- jeśli chce cos kreować to na pewno nie dlatego bo już to mam więc..? więc to się SAMO pojawi [ jeśli jest ] gdy zajmę się sama sobą, wejdę w proces wewnętrzny, a jak się nie pojawi, to już wtedy będzie to na prawde ok. [ wolność od celu kreacji przez uzdrowienie siebie]
- czy moja jaźń naprawdę czegoś chce?
-pragnienie może być modlitwą i to jest piękne, piękne są modlitwy w temacie swojego przejawienia, innych, w temacie wzrostu świadomości, swojego i innych itd.
-pragnienie może mocno zaślepić gdy zamienia się w trans, nakręcenie, może jeszcze bardziej odciąć nas od uzdrowienia, od kontaktu ze sobą, od drogi do wyjścia z tego wszystkiego, staje się obsesją, niebezpieczną tez dla innych
-pragniennie może być życzeniem dobrym lub złym
-pragnienie moze być czymś do odreagowania, czyms zakodowanym [ cos gdzies nas pcha i odbieramy to za pragnienie]
-pragnienie moze być tez cudzym pragnieniem np astralnym, ale to wsadze do powyrzszego punktu
-wszystkie pragnienia sprowadzają się do tego jednego

Ale jedni chcą się zaspokoić, a inni odnajdują spokój spełnienia w Jaźni i niczego wiecej już pragnąc nie muszą
- im bliżej, tym większy spokój i zrozumienie, że sam jestem swoim pragnieniem i mogę mieć to TU wiec pragnienie jest już jedynym co mnie oddziela od Jestem