Poczytuje sobie Łazariewa, ciekawie pisze.
"Ubóstwianie zdolności.
Zdolności, przymiotyduchowe, mądrość i los nazywam trzecim poziomem dóbr ziemskich. Czasem ludzie, po wzniesieniu się ponad pierwszy i drugi poziom, tak mocno przylegają do trzeciego, że chorują i umierają. W tym czasie, gdyzrozumiałem, jak bardzo niebezpieczna jest gloryfikacja zdolności, zadzwonił do mnie młody mężczyzna i poprosił, bym pomógł jego matce. Miała białaczkę limfatyczną, stan był krytyczny. Kobieta była bioenergoterapeutką i bardzo wysokiego poziomu uzdrowicielką. Gdy ludzie przychodzili do niej na wizytę, dzięki umiejętności widzenia scen z ich życia, wyjaśniała im, dlaczego zachorowali. Popatrzyłem na jej pole - było czyste. Sprawdzam do czego na ziemi przylgnęła jej dusza -absolutnie czysto. Nie ma przywiązania do pieniędzy, dóbr materialnych, relacji z ukochaną osobą lub innymi ludźmi ani do przyjemności zmysłowych. Zupełnie nie dotyka ziemi - też bym tak chciał! Widzę tylko jedno jedyne śmiertelnie mocne przywiązanie - do zdolności. Formowało się ono najpierw poprzez pogardę wobec mężczyzn, potem poprzez pretensje do siebie:“niepomogłam,niepotrafiłam”. Wszystko to przekazała synowi, który na poziomie pola jest obecnie w stanie krytycznym, więc aby przeżył, sama zaczyna chorować. Oto dlaczego nie może siebie uzdrowić. Teraz dobrze rozumiem, dlaczego nie chciałem widzieć scen doprowadzających do chorób oraz zabraniałem sobie widzenia scen z poprzednich wcieleń. Dlatego że każde wydarzenie i działanie jest formą, natomiast prawdziwe poznanie świata znajduje się poza formą -tam, gdzie wszystko jest jednością. Dana człowiekowi umiejętność abstrahowania się od otaczającego świata jest umiejętnością wychodzenia na coraz bardziej subtelne poziomy jedności. Dążenie człowieka do rozdzielenia ziemskiego i Boskiego w swojej duszy pozwala mu na zdrowie duchowe i fizyczne. "