Karina,
dziekuje - jestes chyba jedyna kobieta, ktora w moich wpisach zuwazyla cos pozytywnego:)
Pewnie, tak to wyglada w ideale, a zyjac w dzisiejszej cywilizacji bardzo ciezko o taki ideal. Mozna sie jednak do niego zblizyc:)
Jesli chodzi o ciemiezenie kobiet to w pelni sie zgadzam - niestety, szczegolnie katolicyzm doprowadzil "tradycyjne" role kobiety i mezczyzny do absurdu. Cel zostal osiagniety - widze, ze jakiekolwiek wspominanie o tradycyjnych rolach jest potepiane w czambul i sprowadzane do manipulacji i gwaltow:)
Lilliole,
to, co napisalem, zinterpretowalas po swojemu i to tak, aby uczynic z tego wizje piekla - nic na to nie poradze:)
Piszac o tym, ze kobieta kontroluje sytuacje na poziomie subtelnym, nie mialem na mysli silowej kontroli, tylko naturalny proces energetyczny - kobieta swoimi intencjami energetycznie kontroluje zwiazek czy tego chce, czy nie. Nie musi w ogole sie wysilac w tym kierunku, tak to po prostu dziala.
Nie pisalem nic o zadnej "ciezkiej pracy" w kierowaniu, prowadzeniu i kierunkowaniu - to ma sie dziac naturalnie. Oczywiscie, ze zmuszanie sie do czegokolwiek nic dobrego nie przyniesie. W mojej wypowiedzi nic o zmuszaniu ani ciezkiej pracy nie bylo - to juz sama sobie dopisalas.
Dlaczego wedlug Ciebie ten model zaklada brak rozwoju zarowno kobiey i mezczyzny - tego tez zupelnie nie rozumiem. Przeciez napisalem, ze taki model ma wynikac ze zrozumienia wspoldzialania energii meskiej i zenskiej, a nie meczeniu sie na sile. Zaklada wiec i nauke, i rozwoj, i przede wszystkim przyjemny zwiazek.
Jesli nie masz ochoty na taki model, to widocznie nie jest dla Ciebie, a w kazdym razie nie na ten moment.
Przywolalas na mysl katolickie powiedzenie. Jak napisalem wczesniej, chrzescijanstwo (szczegolnie katolicyzm) oraz islam doprowadzily do absurdow "tradycyjne role" kobiety i mezczyzny. Zreszta po prostu calosciowe podejscie do zwiazkow i seksu zostalo calkowicie skrzywione. Nie boj sie, to wszystko mialo swoj cel. Dzieki temu po latach mozna bylo przeprowadzic druga faze niszczenia relacji mesko-zenskich, czyli to co mamy teraz. Dzieki temu, ze "tradycjonalizm" w zwiazkach kojarzy sie tylko z katolicka meczarnia albo islamskim ekstremizmem, mozna ludziom calkiem pomieszac w temacie. Bo daje im to poczucie wyzwolenia.
Oczywiscie, ze kobieta i mezczyzna ucza sie od siebie. Manipulacje i rzadzenie to Ty od siebie dodalas:)Ja napisalem, ze kobieta "rzadzi" na poziomie subtelnym, czyli energetycznie kontroluje sytuacje w zwiazku, i dzieje sie to niezaleznie od jej woli.
Pewnie, ze moga miec swoje wlasne cele, jesli nie koliduja z celem wspolnym - to chyba oczywiste. To wszystko "przerabia" sie przeciez przy "przyciaganiu" sobie odpowiedniego mezczyzny/odpowiedniej kobiety chociazby za pomoca dekretow, afirmacji itp.
No, a "trzepotanie rzesami" mialo byc zartobliwe i przenosne, wiec nie wiem czemu o to tyle nerwow. W niektorych zwiazkach moze sprawdza sie trzepotanie rzesami, w innych to bedzie cos innego:)
Tak czy owak - to moje rozumienie sprawy, przeciez moge sie mylic:)Sam mam jeszcze ogrom rzeczy do nauki, a do idealu mi hen daleko:)Ale warto miec swoj ideal zwiazku, wtedy wiadomo, do czego sie dazy. Zachecam wiec do wyciagniecia inspiracji z mojego idealu, a nie szukania za wszelka cene negatywnosci.
pozdrawiam