A ja sądzę, że islam to religia idealna dla kobiet:
1. Mają pewnego męża, który opiekuje się nimi i potomstwem.
2. Mogą się całkowicie spełniać w macierzyństwie nie zawracając sobie głowy sprawami pieniężnymi i polityką. Nie muszą się martwić o pieniądze i o przyszłość.
3. Dostają prezenty od faceta z okazji współżycia seksualnego. Jeśli zarabiają, to pieniądze są wyłącznie dla nich.
4. Są chronione przez rodzinę (tak, tak, puszczalskim wydaje się to kontrolowaniem każdego kroku i zniewoleniem).
5. W domu, w rodzinie, cieszą się takim szacunkiem, o jakim Europejki nawet nie zwykły marzyć (np. facet nie wejdzie do jej pokoju bez jej zgody, nie mówiąc o tym, że nie wlezie pijany do łóżka).
6. Kobieta ma w życiu z mężem to wszystko, co sobie zagwarantuje w umowie małżeńskiej. Jak jest głupia, to może potem żałować. Tylko Polki i inne Europejki podpisują z muzułmanami umowę niby to małżeńską na legalny seks i jeszcze dopłacają do zabawy
A co ma z tego facet?
1. Może bzykać tyle żon, na ile zgodzi się ta pierwsza w umowie ślubnej (nie więcej niż 4).
2. Musi zajmować się wszystkimi dziećmi, zapewnić im godziwe warunki życia, a więc dobrze zarabiać.
3. Musi traktować wszystkie żony równo i sprawiedliwie.
4. Musi znosić fochy wszystkich żon.
5. Ma obowiązek zapewnić żonie i siostrom bezpieczeństwo.
Jest jednak nadzieja na coś lepszego, bo jak facet zginie na wojnie, w obronie religii, to ma nadzieję, że trafi do raju, gdzie będzie bzykał wiecznie pięknookie hurysy, wiecznie dziewice.