Ja przyznam, ze jednak tez nie przepadam za islamem, jako religią (podobnie jak za katolicyzmem;). Zbyt duzo głupich przekonań, ograniczeń, zbyt dużo możliwości "produkcji" debilnych interpretacji - te prawa lokalne są przeciez opierane na często nazbyt dosłownej interpretacji praw koranicznych. Bo jakos tak dziwnie jest, ze w kazdym kraju islamskim, w którym dorwa się do władzy "tradycjonaliści" i konserwatyści - panie wciskane są na siłę w burki, ogranicza się ich dostęp do studiów, zawodów, nawet zabrania robić prawo jazdy (np.: Arabia Saudyjska) itp. Do tego powstają różne "milicje obyczajowe" pilnujące, by nie było zakazanych zabaw, zakazanych rozrywek i czy nie wystaje milimetr włosów więcej spod chusty.
Tak było i w Iranie, za czasów "rewolucji islamskiej) (1979 - ograniczenia zresztą ciagną sie tam do tej pory), w Afganistanie po przejęciu władzy przez Talibów, jak i w różnych innych państwach, gdzie zachodziły "rewolucje islamskie" w mniejszym lub większym stopniu. Tendencja jest zawsze ta sama obecnie. Ograniczać, zniewalać, kontrolować własnych obywateli.
Dla mnie trzeba byc słabym na rozumie, by z własnej wolnej woli do takiej religi wstąpić... tym bardziej, ze wystąpienie (a raczej "zdrada", "odwrócenie się od praw proroka", w niektórych państwach) karane jest śmiercią.
Mozna opiewać łagodnosc zwykłych muzułmanów i ze religia nie gorsza od innych, pokojowa itp - ale same tendencje, powtarzające się w róznych miejscach od dłuższego czasu świadcza, ze wcale tak pieknie i słodko z islamem nie jest. Mi tam się wydaje Leszku, ze przez Ciebie w jakimś stopniu przemawiają karmiczne resentymenty - bo miałeś trochę fajnych wcieleń w krajach muzułmańskich.
Co do zagrożenia w Polsce - może i rzeczywiście jesteśmy za biednym krajem, z za słabym socjalem, by rozwinęła się u nas taka społeczność muzułmańska jak w Holandii, Szwecji czy Francji. Ale warto jednak zauważyć, ze oni tam naprawdę zaczynają mieć z takimi emigrantami realny problem - którzy nie dośc, ze nie zamierzają sie asymilować, to jeszcze zaczynają narzucac otoczeniu swoje zwyczaje, i prawa. To jest realne zagrożenie i srodowisko do wylęgarni fanatykow i frustratów - a czemu? bo zawsze beda czuli się pokrzywdzeni, mimo ze nie są u siebie. Nie widzą związku z tym, ze ograniczaja asymilację i tym własnie powodują - ze mają dostęp do mniejszej ilości lepiej płatnych zawodów. Nie widzą, ze narzucając innym w społecznosci, jak maja żyć czy co mówić - budzą niechęć pozostałych. (to samo robia co prawda też katolicy...

. Dla mnie jest to co najmniej niepokojące.
Znam paru muzułmanów, podobnie jak hinduistów - i jako jednostki, jako ludzie są ok. Nie zamierzam ich potępiac, że urodzili sie i zostali wychowani w innej tradycji. Ale oni tez nie narzucają mi, jak mam się ubierać, gdzie chodzić itp. Jednak im wiecej osób w odizolowanej grupie społeczno-religijnej, tym większe szanse na konflikty z nowym środowiskiem, do którego się przenoszą. Kobiet muzułmanów na zachodzie, także czasem Polek - ni w ząb nie rozumiem - ale kazdy ma własną karmę, jak pani odpowiada posłuszeństwo i podporządkowanie męzowi - oraz inne ograniczenia - to prosze bardzo. Ale niech potem nie płacze, że kiedy np.: wyjadą do kraju męża, te ograniczenia jeszcze się powiększa i nagle się okaże, ze np.; dzieci nie należą do niej, tylko do męza, niezaleznie od sytuacji.
I choć Iran ma piękne zabytki, fajne krajobrazy i generalnie przyjaznych ludzi, hołdujących zwyczajowi, że gości traktuje się jak najlepiej - to nie pojadę tam, póki rządzą tam muzułmańscy konserwatyści, przez których musiałabym łazić w chuscie po ulicy, jeździć w oddzielnych wagonach lub strefach w autobusie i zgadzać się na różne inne głupie ograniczenia. Możłiwe, ze ja z kolei mam karmiczne uprzedzenia do islamu - ale z całą pewnością ta religia i powiązane z nią prawodawstwo wcale nie są takie słodkie i niewinne.
Oczywiście, ze istnieją fanatyczne przekazy równiez ze strony ludzi zachodu, przesadzone i zastraszające - ale sama obserwacja "krajów muzuzłmańskich" i "gett islamskich" daje sporo bardziej obiektywnych informacji.