Lynd Seagull
„Przytomność

”
No niestety tego się spodziewałem

Jak ja się strasznie boje przytomności… No, ale cóż zaczynam naprawdę mieć już dość tego syfu, także nie odpuszczę póki się od tego nie uwolnię.
„Zło jest tylko konstruktem mentalnym. Dobro zresztą też.
Realnie istnieje tylko korzystne i niekorzystne. A nawet można powiedzieć: istnieje tylko Najwyższe Dobro i niekorzystne.Dobro/zło to tylko manipulacyjne pojęcia, aby zmusić lub odstraszyć ludzi od robienia czegoś, czego korzystności (lub niekorzystności) sami nie widzą. Bo czasem jej nie ma, a czasem jest wręcz odwrotna.”
Ja to rozumiem i się z tym zgadzam . Tylko ja nadal mam podświadomie sztywne wyobrażenia dotyczące dobra i zła.
„Po co robić coś co jest niekorzystne?
Po co solić sobie herbatę, nalewać wody do butów, kąpać się we wrzątku?”
Jak to po co ?

Po to, żeby otrzymać obiecaną rzecz

Człowiek „trochę” się pomęczy, a potem dostanie nagrodę

Leszek.Zadlo
No Leszku jak to po co ?

Żeby, zasłużyć sobie na moc ;P Dla mocy można zrobić wszystko !

A poza tym jak się jest wolnym człowiekiem to można robić wszystko ! Nawet jeżeli jest to wyjątkowo głupie i bezsensowne !

To jest prawdziwa wolność !
Hydrozagadka
„Lyndzik, solenie herbaty jest nawet sensowne w Mongolii i okolicach

Mi tam smakowała

”

„A w temacie - uwolnić się warto od poczucia winy, ze jest nam dobrze, ze np.: możemy być bogaci, może nam się powodzić, kiedy innym jest źle. Wyrobić sobie poczucie zasługiwania i bycia w porządku, kiedy sami wybieramy to co dla nas korzystne i zgodne z Najwyższym Dobrem, kiedy inni wolą cierpieć, umęczać się i z tego czerpać satysfakcję (np.: umiera taki jeden z drugim w nimbie męczeńskiej świętości;))

”
Z tym też właściwie mam problem. Ale, powoli ruszam te wyobrażenia o równości i sprawiedliwości. Dzięki za inspirację

„Wg mnie dobrze zidentyfikowałeś, ze sporo tych głupot i przekręceń na temat np.: bogactwa, biedy, powodzenia, szczęścia czy bycia nieszczęśliwym pochodzi z katolickiego astralu.”
Tak, tak czuję, że katolickim/chrześcijańskim wyobrażeniom wiele „zawdzięczam”
