Autor Wątek: Praktyki "Lewej ręki".  (Przeczytany 4756 razy)

Bonkers

  • Wiadomości: 89
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2011-09-13, 11:11:44 »
StArfire

"Grunt to bunt ;)))"
No niestety póki co, tak to wygląda ;)

A to jak o  takiej odpowiedzialności piszesz to się z Tobą zgadzam :)

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-09-11, 21:14:12 »
Bonkers:

Grunt to bunt ;)))

Odpowiedzialność za konsekwencje podejmowanych wyborów. Przytomna zdolność reagowania i podejmowania odpowiednich (zgodnych z ND) decyzji w zależności od kontekstu sytuacji :)

BTW: Dzięki :) Ty też :D

Bonkers

  • Wiadomości: 89
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2011-09-11, 20:38:36 »
Leszek.Zadlo

„No, właśnie, amerykanie już moga robić wszystko, bo mają prawdziwą wolnośc. Znaczy, mogą z siebie robic idiotów. I nawet zarabiać na tym.
Niestety, wolnośc to coś zupełnie innego niż możliwośc robienia wszystkiego bez liczenia się z konsekwencjami.”

Intuicyjnie wiem o jakiej wolności Leszku piszesz. Tobie chyba chodzi o to, żeby być  wolnym od przymusu robienia głupot,  od ochoty na to. Zdaje sobie sprawę, że osoba z dobrze uzdrowionym tematem wolności nie będzie robić głupich/niekorzystnych rzeczy(choć by mogła), bo będzie miała na tyle rozszerzoną świadomość, że nie będzie widziała w tym sensu.  Mnie niestety podświadomie póki co jeszcze kręci taka wolność-samowolka, myślę, że to jest u mnie związane z tendencją do robienia wszystkiego na przekór, na odwrót. Tak jakby bunt gwarantował mi wolność.

StArfire

 Jak rozumiesz odpowiedzialność ?  O jakiej odpowiedzialności piszesz ?
btw
Fajny masz awatar ;P

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-09-10, 14:00:18 »
Do wolności też trzeba dorosnąć - psychicznie i duchowo :) I dobre pytanie: Czy jestem wystarczająco odpowiedzialny, aby być wolnym? :)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2011-09-10, 13:54:20 »
No, właśnie, amerykanie już moga robić wszystko, bo mają prawdziwą wolnośc. Znaczy, mogą z siebie robic idiotów. I nawet zarabiać na tym.
Niestety, wolnośc to coś zupełnie innego niż możliwośc robienia wszystkiego bez liczenia się z konsekwencjami.

Bonkers

  • Wiadomości: 89
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2011-09-10, 10:50:00 »
Lynd Seagull

„Przytomność :)”
No niestety tego się spodziewałem :P Jak ja się strasznie boje przytomności…  No, ale cóż zaczynam naprawdę mieć już dość tego syfu, także nie odpuszczę póki się od tego nie uwolnię.

„Zło jest tylko konstruktem mentalnym. Dobro zresztą też.
Realnie istnieje tylko korzystne i niekorzystne. A nawet można powiedzieć: istnieje tylko Najwyższe Dobro i niekorzystne.Dobro/zło to tylko manipulacyjne pojęcia, aby zmusić lub odstraszyć ludzi od robienia czegoś, czego korzystności (lub niekorzystności) sami nie widzą. Bo czasem jej nie ma, a czasem jest wręcz odwrotna.”
Ja to rozumiem i się z tym zgadzam . Tylko ja nadal mam podświadomie sztywne wyobrażenia dotyczące dobra i zła.

„Po co robić coś co jest niekorzystne?
Po co solić sobie herbatę, nalewać wody do butów, kąpać się we wrzątku?”
Jak to po co ? :) Po to, żeby otrzymać obiecaną rzecz :P Człowiek „trochę” się pomęczy, a potem dostanie nagrodę :P

Leszek.Zadlo

No Leszku jak to po co ? :) Żeby, zasłużyć sobie  na moc ;P Dla mocy można zrobić wszystko ! ;D A poza tym jak się jest wolnym człowiekiem  to można robić wszystko ! Nawet jeżeli jest to wyjątkowo głupie i bezsensowne ! :P To jest prawdziwa wolność ! ;D     

Hydrozagadka

„Lyndzik, solenie herbaty jest nawet sensowne w Mongolii i okolicach :D Mi tam smakowała ;)”
:D

„A w temacie - uwolnić się warto od poczucia winy, ze jest nam dobrze, ze np.: możemy być bogaci, może nam się powodzić, kiedy innym jest źle. Wyrobić sobie poczucie zasługiwania i bycia w porządku, kiedy sami wybieramy to co dla nas korzystne i zgodne z Najwyższym Dobrem, kiedy inni wolą cierpieć, umęczać się i z tego czerpać satysfakcję (np.: umiera taki jeden z drugim w nimbie męczeńskiej świętości;)) ;)”
 Z tym też właściwie mam problem.  Ale, powoli ruszam te wyobrażenia o równości i sprawiedliwości. Dzięki za inspirację :)

„Wg mnie dobrze zidentyfikowałeś, ze sporo tych głupot i przekręceń na temat np.: bogactwa, biedy, powodzenia, szczęścia czy bycia nieszczęśliwym pochodzi z katolickiego astralu.”
Tak, tak czuję, że katolickim/chrześcijańskim wyobrażeniom wiele „zawdzięczam” ;)

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2011-09-09, 20:47:59 »
Ja też piję szklankę wody ze szczyptą soli. Nawet dobre, a ponoć zdrowe (patrz książka Nieumywykanina, czy jakoś tak). :)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2011-09-09, 20:37:34 »
Lyndzik, solenie herbaty jest nawet sensowne w Mongolii i okolicach :D Mi tam smakowała ;)

A w temacie - uwolnić się warto od poczucia winy, ze jest nam dobrze, ze np.: możemy być bogaci, może nam się powodzić, kiedy innym jest źle. Wyrobić sobie poczucie zasługiwania i bycia w porządku, kiedy sami wybieramy to co dla nas korzystne i zgodne z Najwyższym Dobrem, kiedy inni wolą cierpieć, umęczać się i z tego czerpać satysfakcję (np.: umiera taki jeden z drugim w nimbie męczeńskiej świętości;)) ;)

Wg mnie dobrze zidentyfikowałeś, ze sporo tych głupot i przekręceń na temat np.: bogactwa, biedy, powodzenia, szczęścia czy bycia nieszczęśliwym pochodzi z katolickiego astralu.
« Ostatnia zmiana: 2011-09-09, 20:50:02 wysłana przez almighty »

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2011-09-09, 19:30:17 »
No i po co wdychać siarkę, czy dym z papierosa, skoro przyjemniej jest wąchać kwiatki ? :)))

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2011-09-09, 18:35:26 »
Przytomność :)

Zło jest tylko konstruktem mentalnym. Dobro zresztą też.
Realnie istnieje tylko korzystne i niekorzystne. A nawet można powiedzieć: istnieje tylko Najwyższe Dobro i niekorzystne.

Dobro/zło to tylko manipulacyjne pojęcia, aby zmusić lub odstraszyć ludzi od robienia czegoś, czego korzystności (lub niekorzystności) sami nie widzą. Bo czasem jej nie ma, a czasem jest wręcz odwrotna.

Po co robić coś co jest niekorzystne?
Po co solić sobie herbatę, nalewać wody do butów, kąpać się we wrzątku?

Bonkers

  • Wiadomości: 89
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2011-09-09, 18:24:18 »
Dobro/ Zło

Hmm…  Ostatnio od czasu, kiedy bardziej zagłębiłem się w  przerabianie samooceny i wziąłem się za jak mi się wydaje trzon moich problemów (bezpieczeństwo i poczucie winy) zauważyłem, że straszny mam w głowie bajzel związany z pojęciami dobra i zła. 

W RD jak dobrze mniemam chodzi o to by nauczyć się funkcjonować jak najbardziej zgodnie z Najwyższym Dobrem swoim  i innych . No i tu się u mnie pojawia problem.  Chodź intuicyjnie postrzegam, że Najwyższe dobro jest fajne i najlepsze dla mnie, to czuję podświadomie, że mam strasznie spaczone postrzeganie pojęć dobra i zła.

Jakby wszystko było poodwracane do góry nogami. Dobro kojarzy mi się z nudą, z cierpieniem, z bólem. Zło natomiast z przyjemnością, z łatwością, z lekkością, z mocą, z pewnością, z bogactwem.  (Wydaję mi się, że takie wyobrażenia zawdzięczam chrześcijaństwu).

No i właśnie jak  w RD zaczyna mi się robić przyjemniej, lepiej, łatwiej…   to czuje jak bym stawał się zły...  Jednocześnie na to nakładadają się u mnie sprzeczne wyobrażenia, że zło jest jednak nie w porządku, a dobro w porządku.

Mam poczucie, że jestem bardziej zadowolony gdy zajmuje się niskimi wibracjami, bólem cierpieniem, że to jest bardziej wartościowe, cenne, ciekawe.  A gdy czuję się szczęśliwy – to staję się bardziej niezadowolony. Czuję że szczęście jest puste. Do tego jeszcze dochodzi fascynacja niskimi wibracjami,  „ciemną stroną mocy”, jak by taka w ogóle istniała :P.

Zdaje sobie sprawę, że to jest dość szeroki temat i będę musiał stopniowo pouwalniać się od obciążenie z czarnej tantry, z satanizmu, z czarnej magii, z Egiptu, z Atlantydy, z inicjacji w strzygę i.t.p. Ale chciałbym już ruszyć ten temat porządnie. W ogóle mam takie poczucie, że w przeszłości zajmowałem się tylko praktykami „lewej ręki”, no, ale nie jest to prawdą ponieważ, gdyby tak rzeczywiście było to nie trafił bym na to forum :)

I teraz mam do Was pytanie przytomni rozwojowcy:

Co Wam najbardziej pomogło uzdrowić wyobrażenia o dobru i złu ?

Co Wam pomogło uwolnić się od fascynacji złem/niskimi wibracjami ?

Co Wam najbardziej pomogło w uwalnianiu się od obciążeń praktyk „lewej ręki” ?
Co robiliście ?