Autor Wątek: Mapy myśli - powrót umysłu do naturalnego stanu  (Przeczytany 5293 razy)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-01, 21:06:27 »
Hm.
Czasami mogą być obie opcje. Jeżeli bierze sie pod uwagę  szczęście ( niekoniecznie życiową sprawę).
Może tylko dodam dla wyjaśnienia - działać juz nie bardzo jest jak a do szczęścia jakby sprawa konieczna.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2015-06-01, 20:57:54 »
Jeśli nie da się działać w danej dziedzinie, to tak :) Jeśli jest to rzecz niezbędna (do życia bądź szczęścia), to potrzeba coś zmieniać :)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-01, 20:51:51 »
Nicely put :)
Jednakże czasami nie da rady ani za dużo dopasować ani skreować.
Tylko , być może, dzięki poszerzeniu swojej swiadomości jedyne co można zrobić to zaakceptować to co sie pojawia w naszym życiu.

Chociaż to i tak jest bloody difficult :)

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2015-06-01, 20:46:14 »
Swiadomie kreując swoje życie :) Tak dopasowując - ludzi, działania zarobkowe itp itd. by były zgodne z tym czego się chce. Plus zwiększając swoją świadomość tego, jak działa ta sfera życia w której chce się funkcjonować.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-01, 20:41:40 »
Cytuj
Jakkolwiek da się unikać tego.
How ? :)
Jasnowidząc i  dzięki temu  stosując profilaktykę - zapobiegać ?

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2015-06-01, 19:27:20 »
Niektóre doświadczenia wynikają z oddawania się warunkom niezależnym od nas. Jakkolwiek da się unikać tego.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-01, 18:35:27 »

Czy to co nas spotyka  faktycznie  projektujemy ?
Czy też tak jak to ujął tu Clint, to tylko wypadkowa tej projekcji.

Podtrzymuję - nie wszystko co nas spotyka projektujemy sami >

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-17, 17:40:20 »
Do tego inspirujące dyskusje, czy to co nas spotyka to faktycznie dokładnie projektujemy ?
Czy też tak jak to ujął tu Clint, to tylko wypadkowa tej projekcji.

Ja jestem pewien, na 100%, że wszystko, co doświadczamy, jest kreacją nas, każde doświadczenie. Albo inaczej przyczyna tego, co doświadczamy, jest ukryta w nas, w którymś miejscu nas samych.

Albo doświadczenie bazuje na blokadzie jakiegoś aspektu nas prawdziwych. Blokada taka jest gruntem, sceną, na której wydarza się dane doświadczenie. Albo doświadczenia są ekspresją, manifestacją aspektu nas prawdziwych. Wtedy gruntem, falą nośną jest jakiś aspekt nas prawdziwych, albo ogólnie my prawdziwi. W pierwszym przypadku kreuje się nieprawda o nas, fałsz, kłamstwo, doświadczamy nieprawdy o sobie, o świecie. W drugim - prawda o nas, rzeczywistość, doświadczamy prawdy o sobie, o świecie.

Jest wiele warstw w sobie, na najgłębszej jesteśmy my prawdziwi (prawdziwa rzeczywistość). Tak to widzę. Tam jest wyparcie tego ze świadomości i pierwsze wejście w iluzję. Wygnanie z raju. Tam zaczyna się cierpienie. Potem wypieramy, jak nam się coś nie podoba w tej iluzji, coś z niej, wchodzimy w kolejną iluzję. Potem, jak znowu czegoś nie chcemy, wypieramy coś z tej kolejnej warstwy iluzji i wchodzimy w kolejną warstwę iluzji. Coś jak sen w śnie, jak w filmie Incepcja. Z prawdziwej rzeczywistości wchodzimy w kolejne iluzje. Coraz bardziej i bardziej tracąc świadomość siebie prawdziwych. To może się dziać do pewnego momentu. Bo cała ta konstrukcja wymaga energii, jeżeli już nie dajemy rady tego sztucznego tworu utrzymywać, zaczyna się on walić. Zaczynamy mieć depresję, ciemną noc duszy, to, co wypieramy, coraz bardziej przedostaje się w świadomość, zewnętrze lustro pokazuje coraz silniej, co ukrywamy w sobie itd.

To, co doświadczamy, jest wypadkową z tych wszystkich warstw.

Takie jest moje, Marcina, na dzień dzisiejszy zdanie na ten temat ;).
« Ostatnia zmiana: 2015-04-17, 17:43:58 wysłana przez Martinus »

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-04-17, 11:21:40 »
Arcyważne - dla mnie :)
Bo tak właśnie odczuwam.
Z postu Olgi tutaj :
Cytuj
A tak wogole, to nie kazda dusza chce sytuacji w której jest. 

Do tego inspirujące dyskusje, czy to co nas spotyka to faktycznie dokładnie projektujemy ?
Czy też tak jak to ujął tu Clint, to tylko wypadkowa tej projekcji.

No i mapki mysli Martinusa :)

KorneliaX

  • Wiadomości: 848
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-08, 20:33:24 »
Nie jest to proste. Bo to jak skok w przepaść. Ale myślę, że zawsze przyjdzie moment w życiu, gdy ma się już dość kombinowania, gdy się tym wszystkim jest zmęczonym, i w końcu zaczyna się ufać Bogu i otwierać na to, co boskie.
Właśnie tak to czuję.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-04-08, 17:34:29 »
„ Ważne jest też według mnie przyznanie się do swojej złej części samego siebie. Myślę, że ona jest bardzo silnie wypierana na poziomie duszy. Stąd często staranie się bycia dobrym na poziomie osobowości, bycia osoba kochającą, dobrą itd.”

To niezwykle ważna cześc pracy nad sobą. Ale że jest to obwarowane bardzo silnymi lękami, uświadomienie sobie tego jest bardzo trudne. A każde takie uświadomienie to milowy krok do przodu

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-04-08, 17:02:43 »
Martinus
Wszystko to pięknie napisałeś i ja się z tym zgadzam.

Jednakże tu się nie zgodzę
"Zwalanie odpowiedzialności na innych za jakieś nieprzyjemne doświadczenie, wynika z odrzucania jakiegoś rzeczywistego aspektu na poziomie duszy.

To inni nas krzywdą, to przez nich, my nie jesteśmy winni, my nie tworzymy zła, to inni itd. <--- cały czas oddawanie odpowiedzialności za swoje życie innym i wchodzenie w coraz większą iluzję."

Ponieważ na pewnym etapie wychodzenia z ofiary, zwalenie odpowidzialności i obwinienie krzywdziciela jest konieczne. Jeżeli tego się nie zrobi to utknie się z pewnymi emocjami w sobie i nie bedzie można pójśc dalej. Dopiero później można sobie przyglądac się temu co zaszło z innej perspektywy i zacząć to widzieć w innym świetle.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-04-08, 16:07:11 »
Ja sobie dokładnie przypominam jak chodziłam po astralu i szukałam kogoś kto zechce mnie zabić. A mój ojciec zaczął się wyrywać i tłumaczyć mi że on jest najlepszy w zabijaniu i on na pewno mnie zabije i żebym wybrała jego. Tak się przechwalał jaki jest dobry w tym zabijaniu że zdecydowałam się na niego. W tym wcieleniu ta część mnie która się umawiała, była na niego bardzo zła za to że się nie wywiązał, że taka dupa z niego że nawet nie potrafił mnie zabić.
Chyba jakaś inna częśc mojej duszy umówiła się będąc w świecie dusz z moim terapeutą że on mnie wyleczy.
Trudno się rozeznać jak to jest z duszami, bo one są chyba wielopłaszczyznowe i mają różne poziomy śwaidomośći.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-08, 15:58:15 »
Clint, Semira, Grażyna Anna
dzięki. Mam bardzo podobne odczucia.

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-08, 14:43:40 »
Działania dusz wynikają często z tego, że nie widzą one boskich opcji, dostępnych już teraz. Wchodzą wtedy w niekorzystne dla nich i innych doświadczenia. Duszom wydaje się, że nie da się inaczej, że tak ma być, że tak już jest. Że taka jest rzeczywistość. Np. że to normalne być krzywdzonym, że to normalne klepać biedę, że to normalne chorować itd.

Większość działań dusz wynika z braku świadomości boskiej opcji, to jest świadomości tego, jak jest po bożemu.

Kontrola, staranie się, manipulowanie itd., wszystko to tworzy blokadę przed wejściem w boską opcję, w boską rzeczywistość. Duszę mają pewne swoje wyobrażenia i zgodnie z nimi żyją, działają itd., nieświadome tego, że istnieje coś lepszego, tak naprawdę najlepszego - boska opcja, boska rzeczywistość.

W momencie puszczania kontroli, puszczania starania się itd. przez duszę, zaczyna pojawiać się świadomość, jak to jest po bożemu, jaka jest boska opcja itp. i harmonizowanie się z nią.

Nie trzeba programować się na prawdę, prawda jest w nas, na najgłębszym, jedynie rzeczywistym poziomie. Tak naprawdę każde programowanie, nawet najbardziej pozytywne, może nas zamknąć na tę prawdę. Najbardziej niebezpieczna jest najbardziej przyjemna iluzja. Najbardziej błogie iluzoryczne niebo. Najbardziej błoga iluzoryczna miłość. Wtedy jest przyjemnie, i nie chce się wychodzić z tego miejsca, stanu itp. I to jest największa pułapka.

Z tego, co zauważyłem, większość podejść w rozwoju duchowym polega na wchodzeniu w coraz przyjemniejsze iluzje, coraz bardziej uduchowione iluzje. Mamy jakieś wyobrażenia, jak jest po bożemu, i dążymy do tych wyobrażeń. Ściskając wszystko inne coraz bardziej w nieświadomość.

Naturalnym stanem duszy jest bycie w harmonii z tym, bo boskie. Próba kontroli, manipulacji itp. blokuje to. Dusza wchodzi w iluzję, w której kontroluje, manipuluje rzeczywistością.

Negatywne doświadczenia są konsekwencją bycia zablokowanym na boską opcję.

Dusza są zablokowane na to, jak jest po bożemu, i działają zgodnie ze swoimi wyobrażeniami, jak powinno być, jaka jest prawda itd.

W momencie uzyskania przez duszę świadomości, jak jest po bożemu, dusze puszczają swoje niekorzystne wybory, bazujące na tym, w co wierzyły dotychczas, a co okazało się błędem, i wybierają boską opcję.

Zwalanie odpowiedzialności na innych za jakieś nieprzyjemne doświadczenie, wynika z odrzucania jakiegoś rzeczywistego aspektu na poziomie duszy.

To inni nas krzywdą, to przez nich, my nie jesteśmy winni, my nie tworzymy zła, to inni itd. <--- cały czas oddawanie odpowiedzialności za swoje życie innym i wchodzenie w coraz większą iluzję.

Dużą ulgę poczułem, gdy w pewnym momencie przyjąłem, że ja tworzyłem zło, że ja wybieram to, co nieprzyjemne w moim życiu, że to, co mnie spotyka w życiu jest współtworzeniem. To jest ważny moment w życiu, według mnie, bo wtedy można otworzyć się na wiele części samego siebie, do których się nie chcemy przyznać.

Ważne jest też według mnie przyznanie się do swojej złej części samego siebie. Myślę, że ona jest bardzo silnie wypierana na poziomie duszy. Stąd często staranie się bycia dobrym na poziomie osobowości, bycia osoba kochającą, dobrą itd.

Lustro jednak zawsze pokaże, jaka jest prawda. Możemy być cudownie uduchowieni, pełni miłości itp., ale jeżeli reagujemy emocjonalnie na coś na zewnątrz nas samych, coś, co się dzieje, oznacza to, że nieakceptujemy jakiejś części samych siebie.

Im większa nieakceptacja tego u siebie, tym większe poczucie, że nie ma tego w nas, tym większe wchodzenie w biegun przeciwny, pozytywny, na siłę. To inni są winni, inni tworzą zło, ja jestem dobrą osobą, ja kroczę ścieżką rozwoju duchowego itd.

Zauważyłem, że często wchodzi się w rozwój duchowy właśnie z tego powodu, że dusza ucieka od świadomości swojej złej, ciemnej części. Chce całkowicie to wyprzeć ze świadomości. Więc wchodzi w tożsamość pełną miłości, dobra itd. i traci coraz bardziej świadomość tego, co złe w sobie. I coraz bardziej to, co tłumi w sobie, pojawia się na zewnątrz jej, w lustrze.

Takie osoby są w stanie transu. Transu duchowości. Jak jest bosko, przyjemnie, jak jestem uduchowiony itd. Jednak lustro zawsze prawdę powie :). Jeżeli coś nas wybija z tego stanu, coś ze świata zewnętrznego, oznacza to, że odzywa się jakaś część w nas, która potrzebuje przyjęcia, integracji, akceptacji.

Często doświadczanie nieprzyjemnych rzeczy, np. molestowania, wynika z tego, że dusza kiedyś sama to robiła, sama czyniła zło itd. A żeby wyprzeć to jeszcze bardziej do nieświadomości, wchodzi w biegun przeciwny. Kogoś, kto jest niewinny, kto nie czyni zła. Ten substytut niewinności itp. wzmacnia poczucie, że ktoś na zewnątrz jest zły, że ktoś na zewnątrz krzywdzi, nie my itd.

Dusza wchodzi w substytut dobra w sobie. Im bardziej wchodzi, utożsamia się z tym, tym bardziej traci świadomość tego, co złe w niej, swoich złych, krzywdzących czynów itd.

Jest to jednak droga donikąd. Wchodzenie w coraz przyjemniejsze iluzje. Boskie iluzje.

Na szczęście istnieje lustro i rzeczywistość, która nas otacza, która ciągle stara się obudzić nas z tego snu.

Dusze śpią w boskiej rzeczywistości. Która jest tu i teraz.

Nie ma jednak świadomości u dusz tej boskiej rzeczywistości, bo śpią. Żyją w snach. W problemach itd. Krzywdzą się nawzajem. Bo wydaje im się, że tak ma być.

Puszczanie kontroli wszystkiego, to otwieranie się na boską rzeczywistość w nas.

Konsekwencją jest coraz większa harmoniia z tym, co bosko rzeczywiste w nas.

Nie jest to proste. Bo to jak skok w przepaść. Ale myślę, że zawsze przyjdzie moment w życiu, gdy ma się już dość kombinowania, gdy się tym wszystkim jest zmęczonym, i w końcu zaczyna się ufać Bogu i otwierać na to, co boskie.