A wedlug mnie nigdy to sie nie stanie. Dlaczego? Bo zbyt dobrze znam historie i zawsze postep cywilizacyjny konczyl sie kleska z uwagi na niekontrolowane wzmocnienie Ego niektorych jednostek. Byc moze ludzie nie potrafia w wiekszosci opanowac instynktu odzwierzecego nakazujacego im walczyc i zagarniac dla siebie. Byc moze za ilesset lat ludzie beda myslec troche inaczej ale poki co uwazam, ze czeka nas po pierwsze drastyczne zredukowanie liczebnosci populacji (to juz zaczyna sie dziac-od klesk glodu po liczne wojny plus coraz wieksza grozna kolejnej wojny globalnej), wyniszczenie srodowiska i wyczerpanie naturalnych surowcow (bedzie trzeba cos z tym zrobic bo nie da rady utrzymac sie bez zwiazku z Natura), zmiana form zarzadzania i rzadzenia (tutaj przewiduje mocne konflikty na tle spoleczenstwo/rzady czego dowodem sa juz corzz wieksze napiecie w wielu krajach, nawet tych zachodnich).
Moim zdaniem wiekszosc ludzi nigdy nie wejdzie na wyzszy stopien swiadomosci poniewaz po pierwsze nie bedzie jej dane przez warunki bytowe (wielkszosc osob na swiecie jest traktowana i zyje na poziomie ubostwa/niewolnictwa), po drugie z obserwacji wlasnych zauwazylem ze wiekszosc osob majac jakis tam dobrobyt poprzestaje na cieszeniu sie rzeczami typowo przyziemnymi takimi jak zadowalajaca praca, cieszenie sie rozwojem swoich pasji niz np. zastanawianiem sie nad sensem swiata itp. Mysle tez, ze to zalezy od jakiejs dojrzalosci (i nie mowie tutaj w ogole o sobie).