http://ziemianarozdrozu.pl/artykul/2726/monbiot-wzrostu-gospodarczego-nie-da-sie-utrzymac
"Wyobraźmy sobie, że wszystkie przedmioty, które mieszkańcy Egiptu posiadali w roku 3030 p.n.e., miały w sumie objętość jednego metra sześciennego. Przyjmijmy teraz, że objętość tych przedmiotów rośnie o 4,5 proc. rocznie. Jak dużą górę przedmiotów będziemy mieli w czasach bitwy pod Akcjum, w roku 30 p.n.e.? Obliczył to bankier inwestycyjny Jeremy Grantham.
Śmiało, zgadujcie. Czy byłaby to góra dziesięć razy większa niż piramidy? Byłaby tak duża, jak cała Sahara? Miałaby rozmiar Oceanu Atlantyckiego? Całej planety? Trochę więcej? Miałaby rozmiar 2,5 miliarda miliardów Układów Słonecznych."
No powoli ludzie zauwazaja, ze coroczny wzrost o nawet maly procent w skali czasu daje ogromne przyrosty.
Ale to nie o zloza i surowce tutaj chodzi, a o system finansowy, ktory zostal tak skonstruowany, ze bez ciaglych wzrostow nie da sie go utrzymac. Dlatego bankierzy robia wszystko, aby pompowac wzrost, co pewnie skonczy sie jak zwykle, albo bankructwami (patrz Argentyna, Grecja, Cypr, krok od tego Ukraina, i wcale nie dalej Wlochy czy Portugalia), albo hiperinflacja, aby zresetowac dlug... i zaczac cykl od nowa.
Troche to chore, ale dopoki masy nie zjarza, o co tutaj toczy sie gra, to nie ma szans na zmiane. Dodac tez nalezy, ze wielu nie zalezy, aby masy jarzyly temat - dla ludu sa igrzyska i melodramaty, kasa i wladza pozostaje w rekach garstki - nawet nie politykow, a tych, co za nimi stoja - ludzmi z pieniedzmi i mediami do dyspozycji.